Strony

czwartek, 9 września 2010

Debreczyn

No to jeszcze ostatni post dotyczący Węgier – przynajmniej tegorocznych. Piątek, 13 sierpnia 2010 r. Tak naprawdę to nasz ostatni dzień pobytu w Hajduszoboszlo. Jutro już przecież wyjeżdżamy. No może nie do domu …, ale o tym to już napiszę za kilka dni.
Tak więc w czwartkowy wieczór – odwiedzili nas nasi rodacy z Inowrocławia, którzy wynajmowali dom w Hajdu na tej samej ulicy. Tak na marginesie, to serdeczne uściski dla Ojca Grześka :) i Jego bandy, hi hi hi Prawie pożegnalne winko, no bo jutro już ostatni dzień więc czeka nas wieczorne pakowanie.
A w ciągu dnia OBOWIĄZKOWO basen, no i koniecznie Aquapark. Umówiliśmy się nawet, że w piątek pójdziemy na baseny w nasze 4 rodziny.
A tu klapa – w nocy leje … Cały ranek burza ... Wiatr halny niczym w górach. Sztorm na basenach...
Trudno i darmo! Nici z basenów, a tu jutro już wyjeżdżamy do domku.

Tak więc, aby nie tracić dnia postanowiliśmy wyruszyć do odległego od Hajduszoboszlo około 20 kilometrów miasta Debrecen. Znowu polecam. Ciekawy kilkugodzinny wypad – piękna zabudowa…
Herb Debreczyna z uroczej mozaiki
To drugie co do wielkości miasto Węgier. Otrzymało ono miano "Kaliwńskiego Rzymu" Jak czytam na blogu http://hiker.com.pl/debreczyn.php „Osadnictwo na terenie dzisiejszego Debreczyna rozwijało się już w epoce neolitu i brązu, o czym świadczą znaleziska archeologiczne.” Właśnie o tych znaleziskach świadczą fragmenty wbudowane w chodnik. Ponieważ zwiedzaliśmy Debreczyn tak naprawdę z marszu, to robiąc to zdjęcie nawet nie wiedzieliśmy co to jest. Ale tradycyjnie samochód zostawiliśmy blisko centrum (bo tu chyba Metra nie ma, zresztą korków też nie było). Naszą krótką wycieczkę tradycyjnie rozpoczęłam od punktu informacji turystycznej, skąd pobrałam mapy i przewodnik w języku polskim.
Wielki Kościół Ewangelicki
Jest naprawdę ogromny i słynie z 3000 miejsc siedzących.
Piękne fontanny w centrum Debreczyna
Następnie przeszliśmy ulicą Piac Utca (Targowa), gdzie weszliśmy do Małego Kościoła Kalwińskiego (na rogu Revesz Ter), zwanego Kościołem o niedokończonej wieży. Inne źródła (patrz link) podają, że nazywają go „kalekim kościołem bo zwieńczenie wieży dwa razy zdmuchiwały wichury”

Żałuję, że wcześniej nie wiedziałam o tym, że Debreczyn kojarzony jest z polskim Toruniem i słynie z pierników, których niestety nie spróbowaliśmy.
Zwiedzanie musieliśmy zwieńczyć konsumpcją w Mc Donald's - dzieciakom najbardziej podobał się ten punkt programu. Świetna sala zabaw przyciągnęła malców na tak długo, że nic więcej nie zdołaliśmy zobaczyć.

Pytaliśmy też o to, jak dotrzeć do starego młyna z największym w Europie wiatrakiem, ale niestety znajdował się w innej części miasta (ulica Boszormenyi) i darowaliśmy sobie.
Chcieliśmy jeszcze spotkać się z Mikloszem. A właściwie obejrzeć Jego kwatery (Nixy) – naprawdę fajne i godne polecenia. Nie podarowałabym sobie po tych licznych e-mailach i dużej pomocy jaką nam okazał nie podziękować mu za to osobiście. Nawet teraz kiedy piszę kolejne posty otrzymuję od Niego oprócz komentarzy, także i zaproszenie na następny rok (nawet z gratisowym bograc gulaszem).
Miłe wspomnienie ...

3 komentarze:

  1. Helló
    Dobry pisanie na co patrzałeś ponieważ widzę to.
    Miklós

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, że mam taką kumpelę bo nie muszę się martwić o organizowanie wyjazdów.
    Robert

    OdpowiedzUsuń