Strony

środa, 15 sierpnia 2012

Jedziemy do Rawdy

Jedziemy do Bułgarii. Znowu? Wreszcie... To dziś!!! To dziś!!! To dziś!!!
Drużyna gotowa do odjazdu. 

Walizki spakowane, bagaże podręczne gotowe... babcia na posterunku - czeka na telefon. Umówieni jesteśmy o 7:30 - mama przyjeżdża, zabiera nas w autko i zawozi na samolot, ale wcale nie na lotnisko, ale na pociąg. Razem z nami jedzie na lotnisko. Dokładnie SKM ką - nowa linia S3S lub S3C. Planowany odjazd pociągu 8:12. Planowany wylot samolotu z Warszawy do Sofii o 11:00. 
Tutaj link do rozkładów SKM (które zmieniają się raz w miesiącu)
http://www.skm.warszawa.pl/pl/menu_bok/rozklad_jazdy/aktualny_rozklad_jazdy.html

Spokojnie zdążymy. Kilka minut po 9 mamy być na Okęciu. Rozwiązanie doskonałe, opłata za bilet niewielka - w krótkim czasie, bez korków będziemy na lotnisku.
Niby proste... chyba, że na datę podróży wybiera się piątek 13-stego.
No i zaczęło się - około 6:30 dzwoni dziadek., który codziennie dojeżdża do pracy SKMką.
Gwałtu!!!
Rety!!!
SKMka stoi gdzieś za Płudami....
"Do lotniska to wy raczej nie dojedziecie, pociągi stoją, jakiś pociąg się rozkraczył i SKMka nie pojedzie". Chwila grozy..
Najbardziej zmartwiła się babcia (moja mama), która oczywiście chętnie odwiozłaby nas nawet na lotnisko... ale te korki, no i stres dla "lekko niedzielnego" kierowcy. Każą pasażerom czekać.. niektórzy wysiadają - dziadek zostaje, aby na bieżąco monitorować sytuację. Thriller - prawie jak z Jamesem Bondem w roli głównej. Przecież wie, że lada godzinka jego rodzinka MUSI tą SKMką dotrzeć na Okęcie. Misja o kryptonimie "DZIADEK" zakończona!!! Po pół godzinie dostajemy telefon: "Pociągi ruszyły" i wszystko dobrze się skończyło  ...A właściwie ZACZĘŁO :)
Mam nadzieję, że limit niespodzianek na dzień dzisiejszy wyczerpany.
Na lotnisko docieramy zgodnie z planem kilka minut po 9:00. Rzeczywiście doskonały to sposób na dotarcie z drugiej części miasta do lotniska, niemalże wprost na Terminal. Stacja Okęcie znajduje się pod Terminalem  A na Okęciu. Przejście podziemne, wjazd windą, kilka kroków i jesteśmy przy "Odlotach".
Odprawa już się zaczęła. Kolejki nieziemskie - to w końcu wakacje (w jednym z okienek dla VIP odprawiany jest właśnie Wojciech Malajkat). Co chwila otwierają kolejne stanowiska.
Razem z  mamą  na lotnisku
Na szczęście idzie dość szybko, nadajemy nasze dwa bagaże (każdy około 19 kilogramów)  i po przejściu kolejnych etapów odprawy jesteśmy gotowi do wejścia na pokład samolotu.
Tutaj link do przepisów dotyczących bagażu - jego wymiarów i zawartości - bardzo przydatne informacje

http://www.ulc.gov.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=972&Itemid=377


Kontrola mniej lub bardziej szczegółowa, miła pani pyta nawet o picie dla dziecka - zgodnie z wcześniej-szymi instrukcjami nie mamy (a jak widać mogliśmy mieć - co i tak pewnie zależy od uprzejmości kontro-lera).
 Zamiast rękawa podstawiają autobus, który zawiezie nas na pokład Embraera. (fot.Mako)
Trafiliśmy miejsca na końcu samolotu. Tuż za mną jest stanowisko stewardesy, która jak tylko zobaczyła, że synuś szykuje się do snu - z wyprzedzeniem postanowiła go nakarmić i napoić, co by chłopaka nie budzić.
A Oskar , jak to Oskar (dla niewtajemniczonych Stasiu) ... byle kawałek i śpi. 
Samolot ledwo wystartował synuś już spał.
Nie będę rozpisywać się na temat podróży samolotem, bo to nic nowego.. Wszyscy znacie wyższość tego środka komunikacji nad np. podróżą komunikacja lądową. Jeśli chodzi o dojazd do Bułgarii, to zamieniliśmy podróż lądową, liczącą około 30 godzin na podróż samolotem, która trwała 1:50 minut. Bez porównania... Teoretycznie jednak tylko 1:50. Bo na wybrzeże Bułgarii dotarliśmy znacznie, znacznie później.
Nasz zarezerwowany lot to trasa jedynie do Sofii, skąd czeka nas podróż autokarem na wybrzeże.
Do Rawdy dotrzeć mamy około północy. Znowu teoretycznie..
Kiedy wyszliśmy z lotniska, zgodnie z zaleceniami bardziej doświadczonych (dziękuję sando!) kierujemy się do kiosku firmy OK TAXI, o której pisałam kilka postów wcześniej.

http://myszawtrasie.blogspot.com/2012/05/bugarskie-transfery.html

Pani wskazuje nam dwie taksówki, które zawiozą nas na Centralną Avtogarę. Oczywiście wsiadamy do pierwszej, do drugiej nasi znajomi. W naszej - mimo że kilkakrotnie zwróciliśmy na to uwagę kierowcy - licznik nie działa. Kierowca tłumaczy, że upał 40 stopni.Ale na szczęście jedziemy na dwa wozy, więc i tak zapłacimy tyle samo, co znajomi. U nich nie było takiego problemu. Wysiedli na dworcu - licznik wskazał 14 z groszmi, zapłacili 15 lewa i cześć. A nasz woziciel już wyskakuje, że 20 lewa. Na co ja - że uzgodniliśmy w kiosku, że ok. 13 -15 lewa. Poza tym mam przecież e-mail od tej ich firmy, że właśnie będzie tyle i tyle. No to mówię, że zapłacę 13 lewa, to zaczął pluć się, że 2 lewa mu żałujemy. A to tyle co kawa na avtogarze. Daliśmy mu z ulgą 15 lewa, ale tylko dlatego że tyle samo zapłacili znajomi. To była uczciwa cena. A nie tak jak baran chciał - 20 lewa.
Jesteśmy na Centralnej Avtogarze w Sofii. Idziemy więc natychmiast do kasy Union Ivkoni, gdzie nabyć mamy bilety na autobus do Rawdy, który rusza z Sofii o 17:00 a na miejscu będzie około północy.
Idziemy do kasy... a tu LIPA! 
NIE MA!!! 
Skończyły się !!!
Wczoraj rano!!! - dodała na pocieszenie kasjerka. 
Mamy szansę na bilety na godzinę 0:00. W Rawdzie będziemy około 7 rano -  bez szans!!! 
Cały dzień będziemy mieli w plecy!!! 
Kombinujemy dalej - może dojazd pociągiem. 
Ja obchodzę inne kioski Union Ivkoni - wszędzie to samo!!! Wybrałam tylką tą firmę przekonana, że tylko oni jadą bezpośrednio do Rawdy, choć do Burgas jest lepsza siatka połączeń. To był jednak weekend i jak rzekł taksówkarz "cała Sofia ujechała na morje". Taksówkarz zapewniał nas przecież, że i tak biletów nie kupimy, a on za jedyne 120 EUR od rodziny może nas zawieźć prosto na wybrzeże. Dla świętego spokoju powiedziałam mu, że my już mamy bilety... 
A teraz co?? 
Co tu począć?? 
Przecież, nie po to kupiliśmy tanie bilety do Sofii (4 osoby w dwie strony 1515 złotych) żeby teraz drugie tyle wydać no dojazd z Sofii do Rawdy??? 
Może pociągiem?? Jest jakiś 16:10, ale w Burgas będziemy w nocy i stamtąd znowu taksówka - 30 kilometrów, ale tam to już w ogóle mafia taksówkowa i znowu zechcą kupę kasy...
Po godzinie kombinowania chłopakom udało się w końcu w głównej kasie a Centralnej Avtogarze wyczaić połączenie. Wyjazd o 20:00 z Sofii - w Rawdzie będziemy około 3:00 nad ranem. Kupujemy.
Bilety w tej firmie (Vitosha) niestety także obowiązują dla małych dzieci. Suma sumarum bilety dla naszej rodziny kosztują nas 126 lewa, zamiast planowanych 98,60 lewa. (pierwsze 50 parę zeta w plecy!)
Bilet dla dorosłego - 35 levy, dziecko 14 lat 32 levy, dziecko lat 6 24 levy)
Kupujemy i czekamy na dworcu - jakaś kawka, spacerek do Billli, pizza...a i w takim razie czas kupić bilety dla Seby, który przyjeżdża do nas do Rawdy tą samą drogą w poniedziałek. Takie proste, kupić, to kupić. Bilety są, ale mogę je kupić, ale nie mogę zarezerwować. Każą mi je zabrać. Już nawet kombinowałam, że za parę groszy zostawię je w przechowalni bagażu. W końcu jednak vis a vis dworca kolejowego w kiosku Union Ivkoni zgadzają się na zakup biletów, zapłatę i ich przechowanie. W poniedziałek przyjedzie Seba przedstawi się i dostanie swoje bilety.


Widok z  dworca autobusowego w Sofii na dworzec kolejowy  i okalającą go sieć kiosków różnych przewoźników



W tym miejscu pragnę zastanowić się i jeszcze raz podkreślić fakt niedoskonałości komunikacji w Bułgarii. U nas to wprost nie do pomyślenia. Nie każdy przewoźnik  ma stronę internetową. Nie ma zakupu biletów on-line. Mimo, iż np. na stronie bgrazpisanie... link do on-line jest... który oczywiście nie działa. Na moje zapytanie dlaczego tak jest, dostaję odpowiedź. Wiele chcielibyśmy zrobić, ale w Bułgarii to się tego nie da!!! Ok! Ale żeby nie było jakiegoś systemu rezerwacji. Kiedyś był agencja Riła, teraz jej nie ma. Może za kilka lat to się zmieni i nie trzeba będzie koczować godzinami na dworcach, lub prosić znajomych o zakup.
Jeszcze tylko zakup biletów powrotnych dla nas. W tej sprawie  idziemy na dworzec kolejowy.  Powrót z Rawdy planujemy przecież nocnym pociągiem relacji Burgas-Sofia. Wystaliśmy w końcu swoje w kolejce w "cuchnącym" podziemiu ŻePe Gara, aby dowiedzieć, się że jak chcemy kupić takie bilety, to tylko w Burgas. Tutaj możemy tylko kupić bilety Sofia -Burgas-Sofia, a takie w końcu nie są nam potrzebne.


Nasz autobus podstawiają kilka minut przed czasem. Do luku bagażowego trafiają nasze walizki - na szczęście oznaczone przez kierowcę numerowanymi naklejkami  "VITOSHA EXPRESS Ltd" (Sofia, Centralna Avtogara tel.+359 28133134). Wsiadamy do autokaru - gęsto ustawione siedzenia nie dają zbyt komfortowej jazdy. Na szczęście klimatyzacja, w tle jakiś film - o to "Kronika" niestety w języku bułgarskim. Po kilku godzinach jazdy postój w Starej Zagorze - pół godziny czasu na strawę i załatwienie potrzeb fizjologicznych. Toaleta jak na sofijskim dworcu kolejowym "na Małysza" - czas chyba się przyzwyczaić do innej kultury. Po drodze, jak to ja pilnie śledzę nazwy miejscowości... rozkładam mapę i liczę ile jeszcze do celu, co za każdym razem wprowadza siedzącego za nami Bułgara w niezły ubaw. No cóż - takie zboczenie zawodowe. Taka ze mnie "nawigacja w stanie spoczynku".
Do Rawdy docieramy w końcu około 3:30. Kontakt telefoniczny z administratorem hotelu. Znamy przecież drogę, idziemy bladym świtem po wyciszonych uliczkach Rawdy.  W końcu dogania nas skuterek, a na nim Toma - nasz administrator. Podaje nam numery pokoi i życzy spokojnej nocy. 
Właśnie .. spokojnej nocy! 
A raczej ranka... 
DobRANEK !!!

2 komentarze:

  1. Może nie powinnam w tym miejscu ale co tam , niech wszyscy wiedza...
    Z okazji 16 rocznicy ślubu życzymy Wam
    abyście dalej szli przez życie,
    trzymając się mocno za ręce
    zawsze uśmiechnięci , zawsze razem,
    zawsze pewni swoich uczuć.
    Renata i Daniel.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękujemy, jak nie wiem co!!!

    OdpowiedzUsuń