Strony

wtorek, 23 września 2014

Primorsko...ach jak smacznie

Tym oto sposobem dotarliśmy do posta poświęconego gastronomii w Primorsku. W ubiegłym roku zrobiłam swoisty przewodnik atrakcji Primorska i okolic... a w tym pragnę Was wprowadzić w meandry bułgarskiej kuchni w tym miasteczku.

Gergana

Ponieważ prawie cały ubiegłoroczny pobyt stołowaliśmy się w jednaj knajpie - Gerganie, a i na blogu zabrakło tego tematu, w tym roku postanowiłam nadrobić. 
Restauracja Gergana znajduje się na ulicy Ropotamo 21 - owszem jest smacznie, ale już nie damy się ograniczyć tylko do jednej knajpki. Fakt bardzo nam tam smakowało i z powodzeniem miejsce to możemy polecać. Kilka tegorocznych cen (wystarczy je podwoić i wychodzą przybliżone ceny w złotówkach): Pilje z oris - 3,70 leva, Pilje cornflakes 6,80 leva, sałatka szopska 4,20 leva, Sacz Gorbadżijskij 19,50 leva, Cola 0,25 l - 1,50 leva. 
Ostatni obiad ubiegłorocznego pobytu zjedliśmy w restauracji Arena, na ulicy Perła 10. Ta restauracja i hotel położone są w dość znanym miejscu - nieopodal wesołego miasteczka. Także smacznie... choć kiedy spróbowaliśmy tam pizzy w tym roku, stwierdziliśmy że pewnie zmienił się kucharz.

Volchan Voyvoda

Kolejnego dnia postanowiliśmy poszukać czegoś bliżej naszego hotelu. I tak trafiliśmy do Restauracji VOLCHAN VOYVODA na ulicy Iglika. Bardzo klimatyczne miejsce, pewnie dlatego wieczorami bardzo oblegane. Pilje z oris - kurczak z ryżem 3,79 leva, omlet Asorti 5,59 leva, kurczak w sezamie 6,29 leva, kałatka szopska 4,10 leva. Znalazłam tutaj jedną wadę ... choć pewnie powiecie, że jestem maruda. Otóż menu restauracji jest tak obfite, a wręcz nieuporządkowane, że trzeba mu poświęcić strasznie dużo czasu żeby coś wybrać... ba! nawet trudno znaleźć coś, co jadło się dnia poprzedniego. Totalny misz-masz!!!  Troszkę może tutaj drożej niż w Gerganie, bo np. tutaj Pepsi 0,25 l kosztuje 1,99 leva.

Quatro

Spróbowaliśmy jeszcze w Quatro na początku ulicy Iglika (od strony ulicy 3 Mart). Oni także oferują menu dnia. Jednak tutaj porcje są niezbyt duże.... i po obiedzie wyszliśmy po prostu głodni.

Tiki

Za to strzałem w dziesiątkę okazała się mehana wybrana pewnego dnia za namową forumowiczów z Bulgaricusa. To Bar TIKI na rogu ulicy Iglika i Tropik. Specyficzny wystrój wprowadza nas w klimat tropikalnej wyspy, gdzie stołuje się banda windsurferów. Niektóre stoły barowe mają przypominać deski surfingowe, co zresztą przypadło do gustu najmłodszym konsumentom. Tutaj menu bardziej uporządkowane i co najważniejsze - także w języku polskim. Zatem mała ściągawka dla Was - oby ceny nie zmieniły się do następnego lata. Absolutne mistrzostwo świata to specjalność zakładu - kotlet TIKI. To grillowana pierś z kurczaka na podsmażonym chlebie i zalana sosem śmietanowo-ogórkowo-pieczarkowym. 
Pilje TIKI - 8 leva

Uwielbiana przeze mnie Czesnakova pirljenka 1,40 leva
Wszystko świeże, własnoręcznie przygotowane,  a cieniutkie frytki krojone ręcznie smakowały tu wyśmienicie.
Reasumując... bułgarska kuchnia, to wyśmienite smaki i to w dość przyzwoitych cenach. Dla równego rachunku na obiad dla 4 osób musicie liczyć 40 leva, co stanowi kwotę około 80 złotych...  i to już z napiwkiem. Sami przyznacie, że nad Bałtykiem cena nie do zdobycia!! Między innymi dlatego do Bułgarii tak często wracam...
Edit: Wielkie przeprosiny za brak zdjęć w części posta - zdjęcia były zmniejszane dla celów bloga poprzez platformę internetową, która została zlikwidowana.

niedziela, 14 września 2014

Primorsko rodzinnie

Tak właśnie postanowiłam zatytułować ten post.
Rodzinnie ... bo tak właśnie czuliśmy się w hotelu Shurelovi w Primorsku przy ulicy Oasis 5.
To był bardzo dobry wybór. Mały, rodzinny hotel dostosowany w pełni do naszych potrzeb.
Hotel znajduje się w cichej dzielnicy Primorska, choć w bliskim sąsiedztwie jednej z głównych ulic miasta - ulicy Iglika. Nieco spokojniejsza to okolica w porównaniu ze Stamopoly, o którym pisałam tutaj
Hotel Shurelovi sąsiaduje z Hotelem Laguna, w którym Amida - biuro podróży ze Śląska gości samych naszych rodaków. 
Oj bardzo bogaty program kulturalny mają właściciele hotelu Laguna dla Polaków - poranne animacje dla dzieci i wieczorne dancingi przy basenie. Dookoła basenu rozlegają się wówczas bułgarskie rytmy, choć nie tylko. Nieraz słyszałam znany polski kawałek "Hej sokoły". Dookoła basenu znajdują się stoliki ogólnodostępnej hotelowej restauracji. My także dwukrotnie skorzystaliśmy z ich usług w porze wczesnoobiadowej. Zupa - owszem smaczna, ale nieeleganckie było zachowanie kelnera dopominającego się o dość wysoki napiwek. No comments!!!  
Sąsiedztwo tego hotelu jednak zupełnie nie wadzi, mimo tej wieczornej muzyki. Codziennie punkt 23:00 zapada cisza.
Hotel Shurelovi jest inny, bardziej intymny. Jedna furtka znajduje się od strony ulicy Oasis (ulica równoległa do ulicy Iglika - na tyłach hurtowni Perła), zaś druga furtka - od strony ulicy Tropic.
W tym roku w bliskim sąsiedztwie hotelu prowadzone były roboty drogowe - duże więc prawdopodobieństwo, że w przyszłym roku ulica Oasis, przy której znajduje się hotel też będzie asfaltowa. Chociaż patrząc na to w jakim tempie budowane były w tym roku schody łączące ulicę Oasis z Edelwais to nie wiem, czy to się uda :) Od razu przy wejściu do Shurelovi znajduje się bar i basen. 
Basen może niezbyt duży, ale za to bardzo dobrze utrzymany. Niewielka zjeżdżalnia przy brodziku uatrakcyjnia kąpiel najmłodszym. Druga część basenu o głębokości ok.180 cm. przeznaczona jest dla starszych - i choć może niewielkich to rozmiarów basen -w zupełności wystarczy. 
Cieszy - w odróżnieniu od Laguny - brak zakazów (np. skakania do wody, kąpieli w ubraniu...). Drewniane leżaki z siedziskami nie są wcale trudną zdobyczą. Jedyna zasada - z basenu można korzystać do godziny 22.00 (a w Lagunie do 19:00!!!). 
Nieopodal basenu skromny bar zaprasza na pyszną kawę, sandwicze i inne przekąski. W pobliżu każdego ranka siedzi właściciel hotelu, który czeka na ewentualne pytania gości. Zawsze chętnie służy rada i pomocą. Widać, że to osoba, która doskonale wie, jak zadowolić swoich gości. Otoczenie Shurelovi jest bardzo zadbane, sprzątaczki zajmują się też otaczającym hotel ogrodem. Takie małe a cieszy...
Wszystkie pokoje mają balkony, a powierzchnia pokoju jest zadawalająca (myślę, że w granicach 40 metrów kwadratowych). Łazienki w tradycyjnym bułgarskim stylu - bez kabin prysznicowych.
Te usytuowane na parterze oferują wejście prosto do basenu. Część pokoi to dwuizbowe apartamenty. Dla nas niestety już zabrakło takich i wykupiliśmy sobie studia... nam udało się zarezerwować studio z aneksem kuchennym. 
Brak aneksu kuchennego nie jest problemem w Shurelovi, gdyż wszystkie pokoje wyposażone są w lodówki, a na zewnątrz budynku znajduje się ogólnodostępna kuchnia. W każdym pokoju jest też czajnik, szklanki, żelazko i deska do prasowania, suszarka do bielizny. Pościel i ręczniki wymieniane są po 7 dniach.
I tak raczej stołujemy się na mieście... ale fajnie jest mieć gdzie podgrzać jedzenie dzieciom. 
Niestety nie ze wszystkich pokoi widać morze... z naszego prawie dało się je ujrzeć, gdyby nie przesłaniające widok hotele.
Pokoje pozostałych dwóch rodzin znajdowały się na drugiej klatce. Oni mieli z kolei widok na ulicę Tropik i usytuowaną na niej pobliską baniczarnicę (piekarnię)
Vis a vis piekarni znajduje się mały punkt z naleśnikami, w bardzo przystępnych cenach.
Odległość hotelu od morza to około 800 metrów - zdecydowanie dalej od plaży niż ubiegłoroczne Stamopoly. Tutaj jednak mamy większą prywatność i dużo przyjemniejsze otoczenie. 
A ta rodzinna atmosfera szczególnie zauważana jest u naszych dzieci. 
Całkiem blisko stąd też do nowego supermarketu (do którego fajnie pojechać hotelowym rowerem), aquaparku i polubionej w tym roku knajpeczki. 
Czemu, ach czemu nie poznaliśmy jej w ubiegłe lato??? 
Ale o tym w następnym odcinku...
Edit: Wielkie przeprosiny za brak zdjęć w poście - zdjęcia były zmniejszane dla celów bloga poprzez platformę internetową, która została zlikwidowana.

sobota, 6 września 2014

Bułgaria 2014

I jak tu nie zacząć pisać o wakacjach, skoro już następne się planują???
A tak na poważnie - czas już zdać relację z tegorocznej wyprawy nad Morze Czarne.
Wyjazd zaplanowaliśmy w 12 osobowym składzie - trzy rodziny, w tym jedna po raz pierwszy w Bułgarii.
Tradycyjne już zdjęcie grupowe w oczekiwaniu na SKMkę
Tym razem - dorobiłam się nawet własnoręcznie skrojonej wersji ALL INCLUSIVE.

Kiedy: 9 sierpnia - 21 sierpnia 2014 roku
Gdzie: Bułgaria, Primorsko
Jak: samolotem