Dzień drugi wędrówki
6 sierpnia 2026 r - czwartek
Etap 2: Naron - Pontedeume
Dystans: 18,76 km
Start: 8:20
Meta: 13:40
Czas marszu: około 5 godz. 20 min
Przerwa na posiłek: około 9 i 16 kilometra
Nocleg: Albergue Rio Eume
Pobudka o 7:00, na śniadanie mamy zakupione w Auchan bułki z serkiem i chorizo. Z hostelu wychodzimy dość późno, bo o 8:20. Na szczęście okazuje się, że odnajdujemy skrót prowadzący z hostelu na szlak Camino.
6 sierpnia 2026 r - czwartek
Etap 2: Naron - Pontedeume
Dystans: 18,76 km
Start: 8:20
Meta: 13:40
Czas marszu: około 5 godz. 20 min
Przerwa na posiłek: około 9 i 16 kilometra
Nocleg: Albergue Rio Eume
Pobudka o 7:00, na śniadanie mamy zakupione w Auchan bułki z serkiem i chorizo. Z hostelu wychodzimy dość późno, bo o 8:20. Na szczęście okazuje się, że odnajdujemy skrót prowadzący z hostelu na szlak Camino.
Z daleka widoczne są charakterystyczne napisy 3D z nazwą miasta.
Idziemy przez park miejski wzdłuż Ria de Ferrol - rzeki która już dziś ma zdecydowanie wyższy poziom niż dnia poprzedniego.
Po drodze mijamy ciekawą kładkę dla pieszych i słupek z oznaczeniem 100,00 km. Nadal nie przechodzimy na drugą stronę rzeki, gdyż szlak prowadzi przez stary most Puente Viejo de Xubia.
Tuż przed tym mostem zatrzymujemy się przy bardzo starym drzewie. Jedna z mijających nas mieszkanek Naron opowiada nam, że to Magnolia Wielkokwiatowa - około 200 letnie drzewo, znane na całą Hiszpanię.
Po przejściu na drugą stronę rzeki wreszcie spotykamy wreszcie innych caminowiczów. Dziś na trasie trafiamy na przepiękne murale, także te z serii "Gwiazdy Szlaku". Projekt "Las Estrellas del Camino" liczy w sumie 21 murali umieszczonych na różnych szlakach, przedstawiających lokalnych bohaterów - postaci, które trwale wpisały się w historię caminowych dróg.
Te na Camino Ingles - jest ich 5 - wykonane są farbą neonową. W miejscowości Neda mijamy jeden z nich, przedstawiający Jose Carlos Pita Lopez - pierwszego demokratycznie wybranego burmistrza Nedy, bardzo zaangażowanego w sprawy społeczne, kulturę i ochronę lokalnej historii. To on był jednym z popularyzatorów Camino Ingles, nie tylko na odcinku przebiegającym przez samą Nedę, ale także na całej jego trasie: od Ferrol do Santiago de Compostela.
Kolejna miejscowość to Santa Maria, gdzie mijamy kościół Igrexa Santa Maria z 1721 roku (zamknięty). Do zamkniętych drzwi kościołów przyjdzie nam się przyzwyczaić.
W Neda szlak prowadzi Rue Real - przepiękną historyczną ulicą, która zaczyna się od historycznej wieży zegarowej (Torre do Reloxo) dzisiejszego ratusza, który w przeszłości funkcjonował jako szpital dla pielgrzymów.
Wzdłuż tej ulicy ciągnie się tradycyjna galicyjska zabudowa z charakterystycznymi kamiennymi domami.
To na co zwracamy szczególną uwagę to ślad po starym systemie kanalizacyjnym, biegnący przez całą długość ulicy (na zdjęciu: widoczny przy kołach aut).
Kolejnymi charakterystycznymi obiektami na drogach jakubowych są punkty z wodą, zwane fuente (tłum: fontanna lub źródło). Czasem są w formie dużych obiektów, gdzie oprócz wody zdatnej do picia jest zbiornik, w którym można sobie schłodzić strudzone drogą stopy, albo też zrobić pranie (na zdjęciu widzicie nawet tarę do prania).
Murale na Camino to prawdziwe dzieła sztuki.
Fene - tu robimy sobie przerwę na kawę.
Cafe bar El Camarote to miejsce, w którym
ja próbuję Bizcocho, czyli ciasta biszkoptowego z jogurtem (2 EUR), który popijam kawą (1,50 EUR), a Radek raczy się Aquariusem (2,40 EUR). Polecamy spróbować, bo to lekki izotoniczny niegazowany napój wzbogacony składnikami mineralnymi. Nie dość, że dobrze smakuje, to świetnie nawadnia!
Jeśli jesteście ciekawi temperatury w sierpniu. Podczas kiedy w Polsce były upały, Galicja była dla nas łaskawa - każdy ranek witaliśmy z temperaturą ok. 18 stopni, z której w ciągu dnia robiło się ok. 23-26 stopni Celsjusza.
Pisząc wcześniej o napotykanych źródłach wody nie wspomniałam o takich bardziej wysublimowanych, gdzie nawet wskazano miejsce na umycie stóp.
Droga prowadzi przez wioskę, a następnie wchodzi do lasu, w którym trafiamy na pierwsze "donativa". Byliśmy zaskoczeni faktem, że w środku lasu, bez żadnej obsługi i ochrony można znaleźć takie punkty dla pielgrzymów.
I to w zamian za opłatę "co łaska".
Na kolejną, krótką przerwę zatrzymujemy się ok. 12:30 w Cabanas - mały sklep spożywczy połączony z barem.

Czujemy się jak na planie filmu "Buen Camino" emitowanego na Netflix, którego główny bohater podobnym autem próbował dogonić córkę wędrującą szlakiem Camino. Swoją drogą - warto obejrzeć tą komedię.
Szlak Camino Ingles jest świetnie oznaczony, ale muszę zaznaczyć, że czasami pojawiają się mapy z drogami alternatywnymi (np. z powodu większej ilości miejsc noclegowych).
Z daleka już widać Pontedeume.
Cruceiro do Areal
Po drodze kilkakrotnie mijamy także pierwotne oznaczenia szlaku jakubowego. Niegdyś takie krzyże wyznaczały drogę pielgrzymom.
Pontedeume tętni życiem i już na pierwszy rzut oka widać, że to turystyczne miasteczko.
Pontedeume położone jest nad ujściem rzeki Eume do oceanu.
Od nazwy rzeki pochodzi też nazwa naszej albergi.
Do Albergue Rio Eume dochodzimy na 13:40. Pierwsza noc w tego typu miejscu noclegowym - spałam kiedyś w sali wieloosobowej w schronisku pod Jebel Toubkal w Maroku, jednak sale tutaj wyglądają zupełnie inaczej.
Każdy gość mu swoje łóżko, które obudowane z trzech stron i wyposażone w zasłonę, półkę, kontakt elektryczny i lampkę stanowi taki niby mały pokój. Do tego dedykowana zamykana szafka.
Części do wspólnego użytku to jadalnia z aneksem kuchennym,
pralnia i koedukacyjna łazienka
- przed każdym prysznicem znajduje się zamykana przebieralnia, co uważam za bardzo dobre rozwiązanie.
Cena noclegu w sierpniu 2026 r. - 19 EUR, w pozostałych miesiącach 18 EUR/osoba.
Po szybkim prysznicu i praniu udaje nam się załapać na obiad w Casa de la Abuela ...obiekt ma taką samą nazwę jak nasz wczorajszy nocleg. Świadomie piszę "udało nam się załapać", bo to nie lada sztuka. Większość knajp zamyka się na sjestę o 15:00 i otwiera o 20:00, a konsument próbujący usiąść w lokalu ok.14:30 traktowany jest jak intruz.
W Casa de la Abuela jest inaczej - czujemy się jak mile widziani goście. Wspaniała obsługa, bardzo smaczne posiłki, duże porcje.
Łączna cena takiego obiadu za nas dwoje z napiwkiem to 50 EUR.
Alberga położona jest praktycznie w centrum, a w pobliżu jest market, w którym kupujemy przede wszystkim napoje.
Bardzo blisko jest też na nadrzeczną promenadę - dziwnie się patrzy na wysuszone dno rzeki.
Ozdobne płyty chodnikowe z herbem miasta

za to widok roztaczający się ze szczytu wieży wart jest tej ceny.
Z tarasu widokowego na wieży możemy zobaczyć most w pełnej okazałości.

Najbardziej charakterystyczne miejsce w Pontedeume to stary kamienny most Ponte de Pedra. To od niego miasto wzięło swoją nazwę.
Kolejna atrakcja to Torreon dos Andrade (Wieża Andrade) - XIV-wieczna kamienna wieża obronna, która jest jedyną pozostałością dawnego pałacu rodu Andrade.


Bilet wstępu dla osoby dorosłej kosztuje 2,91 EUR,

za to widok roztaczający się ze szczytu wieży wart jest tej ceny.
Vis a vis wieży znajduje się lokalny targ rybno-spożywczy - Mercado, o tej porze niestety zamknięty.
Wewnątrz wieży znajduje się centrum informacyjne oraz ekspozycja historyczna, Z tarasu widokowego na wieży możemy zobaczyć most w pełnej okazałości.
Wracamy do albergi o 20:30 i jak to w salach wieloosobowych przystało, obowiązuje cisza nocna i o 22:00 wszyscy smacznie śpią. Niestety smacznie nie oznacza, że cicho… No cóż - zatyczki do uszu idą w ruch (ja używam tych woskowych). Dziś okazuje się, że Camino to nie tylko droga do Santiago de Compostella, ale też kurs przetrwania wśród obcych ludzi, których talenty wokalne ujawniają się dopiero po zaśnięciu. A chrapanie? Musicie przyznać, że to chyba najbardziej międzynarodowy język pielgrzymów – nie trzeba znać hiszpańskiego, żeby wiedzieć, że ktoś właśnie wchodzi w refren!
Dobranoc, pielgrzymi! Niech moc będzie z Wami, a zatyczki niech pozostaną na swoim miejscu aż do rana!
Buen Camino!



.jpg)














.jpg)
.jpg)

.jpg)
























