poniedziałek, 2 marca 2026

Formentor - najpiękniejsze miejsce na Majorce

Są na Majorce miejsca, które wyglądają tak, jakby ktoś specjalnie zaprojektował je do zachwycania. Jednym z nich jest bez wątpienia Przylądek Formentor.

To najbardziej wysunięty na północ punkt wyspy z charakterystyczną latarnią Faro de Formentor, gdzie góry Serra de Tramuntana wpadają wprost do turkusowego Morza Śródziemnego. Cap de Formentor to tak naprawdę malowniczy klif, który funduje turystom fantastyczne widoki. Naszą wycieczkę rozpoczynamy 6 sierpnia 2025 roku, wypożyczonym samochodem, kierując się spod hotelu w S’illot w stronę Port de Pollenca, a następnie Cap de Formentor. Już po kilku kilometrach za Portem de Pollenca wiadomo, że to nie będzie zwykła przejażdżka – serpentyny trasy MA-2210 wiją się wśród skalnych zboczy, a za każdym zakrętem czeka nowa panorama. 

Pierwszy obowiązkowy przystanek to Mirador Es Colomer.

To jeden z najbardziej spektakularnych punktów widokowych na wyspie. 

Ten taras widokowy położony jest około 200 metrów npm. Strome klify opadają tu pionowo do morza, a na horyzoncie widać postrzępione skały wyrastające z wody jak kamienne wyspy. 

Widoczna wyspa nosi nazwę Colomer, nadając tym samym nazwę temu punktowi widokowemu (Mirador Es Colomer znaczy dosłownie „widok na Colomer”). Widok jest wręcz hipnotyzujący – błękit morza kontrastuje z surową szarością skał i zielenią sosen.

 Warto przejść kilka minut wybudowaną tu kamienną ścieżką, żeby spojrzeć na krajobraz z różnych perspektyw. 

To zdecydowanie najpiękniejsze miejsce na zdjęcia i właściwie tylko tyle...

bo funkcjonuje tu jedyny punkt gastronomiczny.

Zdjęcia? Gwarantowany efekt „wow”.

W dodatku w okolicach można spotkać czarne dzikie kozy, które równie chętnie, jak ja pozują do zdjęć.

Już tutaj widziałam przejeżdżający autobus nr 334. I w sumie można byłoby nawet tutaj zostawić auto, bowiem ze względu na ochronę środowiska i ogromne natężenie ruchu samochodowego w sezonie letnim, dostęp do dalszej części trasy jest ograniczony dla samochodów osobowych. W sezonie letnim (od czerwca do września) można dojechać bezpośrednio do latarni jedynie między godziną 10:00 a 22:30. Po 30 września ograniczenia te znikają. Poza tymi godzinami dla samochodów prywatnych obowiązuje zakaz poruszania się po drogach Formentor. My jednak jedziemy dalej do

Platja de Formentor - jednej z najpiękniejszych plaż na Majorce, znanej ze swojej wyjątkowej czystości i turkusowej wody. 

Jest to plaża z niebieską flagą, co gwarantuje wysoką jakość wody,

ale też wysokie ceny usług. 

To zupełnie inny klimat niż surowe klify – długi pas jasnego piasku, krystalicznie czysta, spokojna woda i piniowy las dający przyjemny cień. To idealne miejsce na krótki spacer, kawę z widokiem na zatokę albo szybkie zanurzenie w morzu. Tutaj także znajdują się szlabany, uniemożliwiające przejazd dalszym odcinkiem drogi. Stąd już zdecydowanie pozostaje autobus - dedykowana linia autobusowa nr 334 która funkcjonuje od 1 czerwca do 30 września. Parkujemy więc samochód na płatnym parkingu – Plaża Formentor (bardzo trudno znaleźć na nim miejsce, w dodatku opłata za tych kilka godzin wyniosła ponad 11 euro). 

Przystanek autobusowy znajduje się tuż przy szlabanach, a autobusy jeżdżą co ok. pół godziny, a czas przejazdu z Plaży Formentor wynosi ok. 15-20 minut (z Port de Pollenca - ok. 50 min, z Alcudia - ok. 1 godz.). Orientacyjne ceny biletów: Port de Pollenca - Latarnia: ok. 1.80-3.00EAlcudia - Latarnia: ok. 2.70–4.50. Płatność odbywa się jak zwykle na Majorce: przez zbliżenie karty na wejściu i wyjściu z autobusu.

Dzięki temu oboje możemy podziwiać widoki bez stresu związanego z mijaniem się na wąskich serpentynach. 

Cala Figuera i Cala Murta

Mijamy po drodze dwa przystanki na żądanie. To dwie mniejsze, kamieniste plaże, które wyglądają na dzikie. Dociera tu mniej turystów, gdyż zejście po skalistym terenie wymaga odpowiedniego obuwia.

Autobus jadący z samej Alcudii ma kilka przystanków w popularnych miejscach, w tym: Mirador Es Colomer, Playa Formentor (tam gdzie wsiedliśmy), właśnie Cala Figuera oraz na Cap de Formentor. W końcu po ok. kwadransie jazdy docieramy na sam koniec świata

Cap de Formentor Lighthouse

Sama latarnia, zbudowana w XIX wieku, stoi na samym krańcu skalistego cypla. 

Widoki są tu jeszcze bardziej dramatyczne niż na pierwszym punkcie widokowym – klify są wyższe, morze wydaje się bardziej surowe, a fale rozbijające się o skały słychać nawet z góry. 

Poza tym zjawiskowo wygląda widoczna stąd trasa dojazdowa.

Na miejscu - w budynku latarni działa jedyna opcja gastronomiczna -Kafeteria Faro de FormentorOrientacyjne ceny: Kawa latte: ok. 4.60 €, kawa + ciasto/przekąska: ok. 8-9€

Jest tutaj niestety dość drogo, 

bo przecież w cenie każdego artykułu 

zawarta jest opłata za fantastyczny widok. 

Może warto zafundować sobie tutaj własną mini sesję, choć Cap de Formentor to jedno z tych miejsc, gdzie bardziej niż zdjęcia zapamiętuje się emocje – przestrzeń, wiatr i poczucie stania na krańcu wyspy. Czy warto? Zdecydowanie tak. Wycieczka na przylądek Formentor to nie tylko punkt „do odhaczenia” na mapie Majorki. To doświadczenie drogi, przestrzeni i krajobrazu, który na długo zostanie w naszej pamięci. Następnym razem zostawilibyśmy jednak auto już w Porcie de Pollenca i stamtąd dojechali autobusem 334. Pomijając kwestię samego kosztu parkingu, to zdecydowanie zaoszczędzilibyśmy czas stracony na oczekiwaniu na wolne miejsce parkingowe. A i tak z autobusu można wysiąść na dowolnym przystanku.

Pollenca

Kiedy zjechaliśmy z Formentora zatrzymaliśmy się jeszcze w  Pollenca. 

To małe miasteczko graniczące z Port de Pollenca posiada ciekawą zabudowę i charakterystyczną kalwarię, a widok jaki roztacza się z góry podczas wędrówki drogą krzyżową warty jest każdego trudu.

Na szczycie wzgórza znajduje się klimatyczna XVIII wieczna kaplica El Calvari

W Wielki Piątek odbywa się tu jedna z najbardziej widowiskowych procesji na całej Majorce, tzw. Davallament

Znajdująca się w kaplicy figura ukrzyżowanego Jezusa Chrystusa jest przy światłach pochodni znoszona po 365 kamiennych schodkach do kościoła Matki Bożej Anielskiej znajdującym się przy Placa Mayor.

Dziś stąpając po schodach Carrer del Calvari możemy podziwiać akrobacje dzikich kóz. Jednak oficjalnym symbolem miasta nie jest wcale koza, a kogut El Gallo - funkcjonujący jako nieoficjalne godło miasta. 

Fontanna Font del Gall na Placa d' Almoina z 1827 roku.
 
Pewnie dlatego pełno w mieście kogucich pamiątek. Ciekawa jest jeszcze jedna tradycja związana z obchodami festiwalu Św. Antoniego w Pollenca. "El Pi de Sant Antoni" to sosna świętego Antoniego, która wcześniej ścięta i pozbawiona kory i gałęzi - w południe 17 stycznia - trafia na Placa Vella i jest tam mydlona. Następnie na odsadzony pień drzewa wdrapują się młodzieńcy, rywalizując między sobą - który pierwszy wdrapie się na samą górę. Na szczycie zwykle znajduje się worek wypełniony confetti, choć niegdyś w koszyku umieszczano koguta, jako symbol miasta. 

Wracając do samochodu przechodzimy jeszcze przez stary rzymski most.

Kolejny przystanek i ostatni w dniu dzisiejszym to Alcudia....

Jednak Alcudię zaprezentuję Wam przy następnej okazji. A taka nadarzy się już za chwilę – otóż nadchodzące wakacje 2026 roku, zamierzamy spędzić właśnie w okolicach Alcudii. 

Was także zachęcam do odwiedzenia Majorki. To nie tylko raj dla plażowiczów, ale także piękna wyspa oferująca malownicze górskie krajobrazy, urokliwe miasteczka, bogatą kulturę oraz doskonałą śródziemnomorską kuchnię.... i najważniejsze: słońce świeci tu ponad 300 dni w roku.

wtorek, 17 lutego 2026

Wycieczka objazdowa po Majorce

Kiedy za oknem mróz szczypie w uszy, uwielbiam ogrzewać się przy wspomnieniach z wakacji. I choć minęło już kilka miesięcy, z przyjemnością wracam do słonecznych dni spędzonych na Majorce. Dziś zaprezentuję Wam trasę naszej wycieczki objazdowej, którą zaplanowaliśmy jako całodniową pętlę przez zachodnią i północną część wyspy, z finałem na wschodnim wybrzeżu Majorki. Będzie ciekawie i różnorodnie ... zatem zapinamy pasy i odpalamy :)

Dnia 5 sierpnia 2025 roku, tuż po śniadaniu ok. godz. 9:00 odbieramy auto z wypożyczalni PLANETA RENT A CAR, której biuro znajduje się 130 metrów od hotelu (ul. Passeig Neptú, 9, S'illot, tel 0034 619-641-752). Rezerwacji auta dokonałam na koniec maja 2025 r. przez internet na stronie https://planetacars.es/en/  Cena wypożyczenia małego autka na dwa dni wyniosła 120,00 EUR, a płatność odbyła się gotówką na miejscu. To co mogę powiedzieć: zupełny brak kaucji, sprawna obsługa, zwrot z taką samą ilością paliwa i auto bez zastrzeżeń (co prawda rezerwowaliśmy Peugeota 108, a dostaliśmy Fiata Pandę). Jedyne na co trzeba zwrócić uwagę to godziny pracy biura (9:00-20:00) oznaczają godziny odbioru czy zwrotu auta. Dla nas najważniejsze, że wypożyczalnia była w bardzo bliskim sąsiedztwie hotelu oraz to, że mieliśmy zapewnione miejsce na dużym miejskim parkingu.

Nasz tip: nie zapomnij wziąć własnego uchwytu na telefon i samochodowej ładowarki do telefonu.

Planowana trasa wycieczki
Oczywiście pierwszym naszym celem musiała być stacja benzynowa, którą znaleźliśmy już po wyjeździe z S'illot. Tankujemy w Porto Cristo na stacji Repsol, którą znajdziecie pod adresem: Carretera de Son Servera 5, Porto Cristo. 
Przedstawiam Wam ceny paliwa na sierpień 2025 r.
Po około godzinie jazdy witają nas góry Serra de Tramuntana wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Unesco.
Przystanek pierwszy: Valldemossa 
Dzień zaczynamy w Valldemossie – jednym z najbardziej klimatycznych miasteczek Majorki. W zasadzie każdy, kto wcześniej był na Majorce wskazuje Valldemossę jako obowiązkowy punkt zwiedzania. Zatrzymujemy się na płatnym parkingu w samym centrum tego małego miasteczka (2EUR/godzina). Zaraz po wjeździe do miasta, po prawej stronie drogi znajduje się dość duży plac z parkometrem
(należy skręcić w prawo tuż za budynkiem informacji turystycznej pod adresem Av. Palma 7, Valldemossa).

Parking znajduje się na tyłach napisu Valldemossa.

Samo miasteczko od wejścia zachwyca wąskimi uliczkami, a jego historia związana jest z dwoma głównymi postaciami.

Po pierwsze Valldemossa, dla nas Polaków, to miejsce związane z naszym rodakiem Fryderykiem Chopinem. 

Fryderyk Chopin i George Sand spędzili tu zimę 1838-1839. 

Obecnie właśnie w klasztorze w Valldemossie mieści się muzeum poświęcone tej słynnej parze kochanków. Bilet wstępu dla osoby dorosłej kosztuje 6 EUR.

Muzeum to posiada drugą największą na świecie kolekcję pamiątek po Fryderyku Chopinie (zaraz za muzeum kompozytora w Warszawie ul. Okólnik).   

Para kochanków uciekała na Majorkę przed chłodem Francji, ale niestety zima na wyspie była wówczas wyjątkowo deszczowa i zimna. Na szczęście George Sand i Fryderyk Chopin wraz z dwójką dzieci Sand: synem Maurice i córką Solange, znaleźli schronienie w klasztorze kartuzów (Cartuja de Valldemossa). Para zamieszkała w celach zakonnych i właśnie tą celę udostępniono do zwiedzania.

Fortepian, na którym Chopin komponował, dotarł z Paryża z ogromnymi problemami, bowiem utknął na formalnościach celnych. Brak ogrzewania w klasztorze drastycznie pogorszył stan zdrowia kompozytora. To tutaj kompozytor, mimo gruźlicy i złych warunków pracy stworzył m.in. słynne Preludium Deszczowe.
Przyjemnie ogląda się pamiątki po kompozytorze, kiedy w tle rozbrzmiewają dźwięki Jego preludiów.
Niestety mieszkańcy Valldemossy traktowali parę z niechęcią. Związek nieformalny, palenie cygar przez Sand i brak udziału w mszach budziły zgorszenie, a w obawie przed gruźlicą spalono rzeczy używane przez artystów. George Sand opisała ten trudny czas w swojej słynnej książce pod tytułem „Zima na Majorce”.
Oprócz pianina wytwórni „Pleyel" zgromadzono tutaj partytury, zapiski, meble i korespondencję związaną z pobytem Chopina na wyspie.
Drugą, niezwykle ważną postacią Valldemossy jest św. Katarzyna z Palmy - Santa Catalina Thomas. Jedyna święta Majorki urodziła się właśnie w Valldemossie w 1533 roku w ubogiej rodzinie rolniczej. W wieku 10 lat została sierotą i zamieszkała z krewnymi, by później wstąpić do zakonu augustianek w Palmie. Już jako dziecko miała wizje aniołów i Matki Bożej, a w klasztorze augustianek w Palmie doświadczyła zjawiska lewitacji podczas modlitwy i bilokacji, czyli bycia w dwóch miejscach jednocześnie. Potrafiła przewidywać przyszłe wydarzenia, a za jej wstawiennictwem miały miejsce liczne uzdrowienia chorych. Stała się patronką całej wyspy, a jej kult widoczny jest dosłownie na każdym rogu Valldemossy. 
Białe flagi i inne dekoracje są częścią jej święta, które odbywa się pod koniec lipca (główne obchody mają miejsce 28 lipca, ale sznury flag powiewają tu dużo dłużej.)
Niemal na każdym balkonie i przy wejściach do domów w historycznym centrum znajdują się ceramiczne kafle (azulejos) przedstawiające sceny z życia świętej. Jeden z podobnych kafli stał się świetną pamiątką z Majorki i teraz cieszy oko na naszym kominku.
Na tyłach klasztoru kartuzów znajduje się także piękny ogród, 
w którego krużgankach można skryć się przed promieniami słońca.
Valldemosa to również dobre miejsce na trekking w głąb gór Serra de Tramuntana. Następnym razem może uda nam się wykorzystać wskazówki z przewodnika Rolfa Goetz "Majorka - najpiękniejsze wędrówki po wybrzeżu i górach" wydawnictwa ARTGLOB. 
Kolejny zaplanowany przez nas punkt programu to Deia, dlatego też po ok. dwóch godzinach opuszczamy Valldemossę i ruszamy dalej w kierunku północnym.
Kręte drogi w górach Tramuntany, maleńkie kamienne miasteczka i nagłe widoki na turkusowe morze sprawiają, że sama jazda staje się atrakcją. Niestety jednak ruch na trasie zrobił się spory, kilka razy stoimy nawet w korkach, dlatego też ostatecznie nie zatrzymujemy się w Deia. 
Może gdyby nie te korki, zatrzymalibyśmy się chociaż na poboczu na punkcie widokowym 
z najwyższym szczytem wyspy Puig Major (1445 m npm) w tle. 
No cóż...
Przystanek drugi: Soller 
Około godz. 13:00 parkujemy samochód na trasie wjazdowej do miasta, tuż przed skrętem do centrum. Nawigacja nastawiona na centrum wskazuje nam ok. 1 km, więc kiedy dostrzegamy wolny parking (Parkplatz Soller) nie zastanawiamy się dłużej. Za czas 13:19-15:14 płacimy 2,50 EUR i stąd w kilka minut pieszo dochodzimy do Placa de la Constitucio
Wizytę w Soller zaczynamy 
od tradycyjnej ensamady.
Powiewające na wietrze sznury białych postrzępionych chorągiewek przysłaniają fasadę kościoła.
Przed nami świątynia i przejeżdżający u jej stóp, pomiędzy tłumem turystów zabytkowy drewniany pociąg. Tak... zdecydowanie było to najbardziej zatłoczone miejsce, które odwiedziliśmy podczas dzisiejszej wycieczki.
Sama fasada kościoła Sant Bartomeu, spiczaste wieże oraz
 
witraż w kształcie rozety nad wejściem wręcz zachęcają do wejścia do środka. Bilet wstępu w cenie 2 EUR to cegiełka na renowację kościoła. 
Kościół odrestaurowany został przez Joana Rubio - ucznia Antonio Gaudiego, w stylu modernizmu katalońskiego. 
Tuż za rogiem kościoła znajduje się pierwsza stacja kolejki. Stamtąd zabytkowym tramwajem podjeżdżamy do 
Port de Soller
Bilety w cenie 10 EUR od osoby (cena tylko w jedną stronę) kupujemy u konduktora w trakcie jazdy, płacąc gotówką. Wspomnę jedynie, że istnieje także  druga - znacznie dłuższa opcja wycieczki - połączona z przejazdem zabytkowym pociągiem. 
Linia kolejowa wąskotorowa (https://trendesoller.com/eng/timetable) prowadząca bezpośrednio z Palmy do Soller wybudowana w 1912 roku w celu ułatwienia transportu owoców z sadów w okolicach Soller do stolicy wyspy, kursuje z dworca C.Eusebi Estada i taka łączona podróż kosztuje 40 EUR/osoby w obie strony, ale trzeba na nią poświęcić cały dzień. 
Już sam przejazd tramwajem robi ogromne wrażenie – nagle między górami otwiera się zatoka z jasnoniebieską wodą i plażą. 
Stacja w Port de Soller znajduje się nad samą zatoką.
Z jednej strony góry, z drugiej morze i latarnia morska - to musi być idealne połączenie na spacer. 
Na szczęście wieje przyjemny wiatr, bez którego ten upał byłby nie do zniesienia. Chwilę pospacerowaliśmy wzdłuż zatoki, wypiliśmy sorbet z pomarańczy i zdecydowaliśmy się na powrót do Soller. W tym celu wspięliśmy się nieco powyżej zatoki do ronda, z którego odjeżdża autobus nr 204. Oczywiście nasze spacery po mieście nawiguje Google Maps. Przejazd autobusem do Soller to już znacznie niższy koszt 3,45 EUR za nas dwoje. Wysiadamy praktycznie nieopodal naszego parkingu, skąd z kolei ruszamy w stronę 
Przystanek trzeci: Fornalutx
Niezwykle klimatyczna wioska położona w górach często uznawana jest za jedną z najładniejszych w Hiszpanii. 
Bez trudu znajdujemy miejsce na parkingu obok cmentarza (1 EUR/godzina).
 

   
Spacer po historycznym centrum to czysta przyjemność i obowiązkowy punkt trasy - w wiosce spędzamy czas 15:30-16:30.
Wąskie, strome uliczki, kamienne schody i cisza sprawiają, że to miejsce wygląda jak zatrzymane w czasie. 
Przystanek czwarty: Petra 
Po górskich krajobrazach przyszedł czas na bardziej „lokalną” centralną Majorkę. Petra pozwala nam dostrzec spokojniejsze i mniej turystyczne oblicze wyspy. Niewiarygodne, że jesteśmy tutaj w godzinach 17:30-18:40, a miasteczko wygląda na opuszczone. 
To miejsce narodzin i działalności misjonarza Junipero Serra i jego świadectwo, tak jak św. Katarzyny w Valldemossie, znajdziecie właśnie w Petrze. Św. Junipero Serra (1713–1784) to hiszpański franciszkanin, który pieszo przemierzył tysiące kilometrów, szerząc chrześcijaństwo. Został on kanonizowany przez papieża Franciszka podczas jego wizyty na Majorce w 2015 roku.
Junipero Serra osobiście założył dziewięć misji (m.in. w San Diego, Carmel, San Juan Capistrano), tworząc podwaliny pod rozwój dzisiejszej Kalifornii w USA.
Klasztor San Bernardino (gdzie brat Junipero studiował przez pierwsze lata) 
i Sanktuarium Virgen de Bonany, 
którego korzenie sięgają początku XVII wieku wraz z kościołem San Pedro to główne zabytki majorkańskiej Petry.
Kościół San Pedro wybudowany został między XVI a XVII wiekiem.
Petra to dobre miejsce, by odpocząć od nadmorskiego zgiełku i idealne zwieńczenie samochodowej wyprawy po wyspie.
Na tym kończymy naszą dzisiejszą wycieczkę i wiemy, że zaledwie musnęliśmy tą część Majorki. Trasa łącząca Valldemossę, Deia, Soller, Fornalutx, Petrę i wschodnie wybrzeże pokazuje, jak różnorodna jest ta wyspa – począwszy od górskich serpentyn, przez artystyczne wioski, aż po spokojne miasteczka i nadmorskie kurorty. To zaledwie jeden dzień, a pełen był widoków, które na długo zostaną w naszej pamięci. 

I pomyśleć, że najpiękniejsze miejsce Majorki dopiero przed nami...

Printfriendly