piątek, 4 września 2026

Wycieczka objazdowa po Majorce 2026

W poście tym pragnę przedstawić Wam propozycję kolejnej wycieczki objazdowej po Majorce. Większość punktów pokrywa się z naszą ubiegłoroczną relacją, natomiast tym razem zamiast do Fornalutx i Petry, skierowaliśmy się Drogą Węża do zatoki Sa Colobra, a następnie odwiedziliśmy Sanktuarium w Lluc.

Spod znajdującej się nieopodal hotelowej recepcji wypożyczalni Vanrell w Port d'Alcudia (Av. Pere Mas i Reus 30, Alcúdia - rezerwacja auta na miejscu dzień wcześniej) startujemy o godz. 8:30. Jest to o tyle ważne, że im wcześniej dotrzemy do pierwszej miejscowości, tym większe szanse na w miarę puste uliczki. Od razu rozdzieliliśmy się na dwa auta - wszak młodzież ma nieco inne potrzeby poznawcze, a w dodatku w drugim aucie rządzi najmłodszy pasażer i to do rytmu dnia Jurka trzeba było dostosować plan wycieczki. Z przydatnych informacji dodam jeszcze, że cena paliwa PB95 wynosi 1,589 EUR/litr i jest taka sama jak w ubiegłym roku, podczas kiedy w Polsce ceny paliwa szaleją! 

Przystanek pierwszy: Valldemossa

Do miasteczka Fryderyka Chopina i George Sand docieramy ok. godz. 9:30 i spędzamy tutaj półtorej godziny. I tu zaprezentuję Wam jedynie poglądowo kilka naszych tegorocznych zdjęć, bo wszelkie informacje na blogu były tutaj.

Widoki z tarasu widokowego przy Klasztorze Kartuzów są obłędne.

I wcale nie trzeba płacić za wstęp do klasztoru, aby móc porozkoszować się okolicą.


A bilety wstępu do wnętrza klasztoru są dość drogie.

Podczas kiedy nasi współtowarzysze podróży zwiedzają celę Chopina my spędzamy czas na takim uroczym dziedzińcu.

A następnie wszyscy razem wchodzimy do bezpłatnych ogrodów klasztornych.


Przystanek drugi: Deia
Nawigację ustawiamy na Soller, ale po drodze mijamy słynną wioskę Deia. Jej tarasowa zabudowa, a także kamienna zatoka Cala Deia stały się plenerem dla produkcji filmowych, ale także miejscem gdzie z chęcią osiedlali się aryści, pisarze i malarze.

Faktycznie zatrzymujemy się tylko na poboczu, by utrwalić na fotografii krajobraz Deia.

a cytryny rosły dosłownie na wyciągnięcie ręki. 

Przystanek trzeci: Soller

Nie podarowalibyśmy sobie chyba, gdybyśmy nie pokazali tego miasta naszym współpodróżnikom. Zawsze mówię, że Soller w połączeniu z Port d' Soller to absolutne "must see". Dlatego też docieramy tutaj tuż przed godziną 12:00. Na głównej drodze wjazdowej do miasta znajduje się kilka parkingów, a dojście stąd do centrum zajmuje ok. 15 minut.

Centrum Soller to przepiękny reporezentujący wiele stylów architektonicznych Kościół Sant Bartomeo. Świątynia ma korzenie sięgające XIII wieku, jej obecne wnętrze jest głównie barokowe, natomiast słynna fasada pochodzi z początku XX wieku i została zaprojektowana przez Joana Rubio - ucznia Antoniego Gaudiego.

Budowla jest niemal wklejona w centrum Placu Konstytucji i tak naprawdę dopiero z lotu ptaka można podziwiać w pełni jej urok. Polecam Wam krótki film i stronę promującą miasto i jego atrakcje.
 Z całą pewnością największą atrakcją Soller, której nie możecie pominąć jest przejażdżka zabytkowym tramwajem do Port de Soller.
Stacja znajduje się po prawej stronie kościoła - stojąc przodem do wejścia. Kiedy podjeżdża tramwaj należy miec przygotowaną gotówkę (10 EUR za osobę), gdyż bilety kupuje sie u konduktora.
Przejazd do Port de Soller trwa ok. pół godziny.

Zatem Zuzia, Oskar, Agnieszka i Darek wsiadają w tramwaj. Soller od wieków słynie z rozległych gajów cytrusowych, które podziwiać można podczas jazdy zabytkowym pociągiem. 

Przystanek czwarty: Port de Soller

Reszta drużyny przejeżdża samochodami do miasteczka portowego Port de Soller, by stamtąd zabrać wycieczkowiczów w dalszą część trasy. 

I tu ponownie nasze drogi z młodzieżowym teamem rozchodzą się. 

Młodzież zauroczona nadmorskim klimatem miasteczka, zostaje tutaj na obiad, a my razem z Agnieszką i Darkiem ok. godz. 13:10 wyruszamy w stronę Sa Colobra.

Tymczasem jedziemy dalej i za ok. pół godziny od wyjazdu z Port de Soller na horyzoncie pojawia się najwyższy szczyt wyspy - Puig Major - o wys. 1445 m npm. Na wierzchołku znajduje się baza wojskowa i radar (będący pod kuratelą USA), wobec czego szczyt nie jest dostępny dla turystów.

Przystanek piąty: Gorg Blau

Górska trasa przebiega wzdłuż sztucznych zbiorników wodnych o uroczej turkusowej barwie. Pierwszy z nich to Cubera, kolejny to Gorg Blau. Warto zatrzymać się na jednym z punktów widokowych.

 Zbiorniki powstały w latach 70-tych XX wieku w celu zaopatrzenia w wodę regionów południowych wyspy. Wówczas istniejące tutaj od VII w. p.n.e. trzy sanktuaria i osada znalazły się pod wodą. 
Widoczna na zdjęciu, samotna kolumna zapewne pamięta te czasy.

To świetne miejsce na krótki postój, choćby w celu pamiątkowej fotografii.

Droga Węża

Ta słynna górska trasa MA-2141 rozpoczyna swój bieg przy skrzyżowaniu z drogą MA-10, tuż obok historycznego akweduktu w pobliżu miejscowości Escorca. Już same gigantyczne akwedukty robią na nas wrażenie.
Podobno kształt trasy zrodził się w głowie inżyniera Antonio Parietti projektującego drogę, gdy ten poprawiał swój krawat przy biurku.

Trasa powstała  w latach 30-tych XX wieku bez użycia materiałów wybuchowych – inżynier w pełni dopasował ją do naturalnego ukształtowania stromych skał.


Trasa powstała w celu udostępnienia malowniczej zatoki Sa Colobra i znajdującego się u jej ujścia - wąwozu Torrent de Pareis.
Droga Węża liczy około 13 km i 20 ostrych zakrętów, z których najsłynniejszy to węzeł krawata (Nus de Corbata): pętla 360 stopni, gdzie droga przebiega pod własnym wiaduktem. 
Właśnie w okolicy wiaduktu znajduje się punkt widokowy z małym sklepikiem, gdzie można zatrzymać się, aby z góry podziwiać tą trasę.
Przystanek szósty: Zatoka Sa Colobra
Do końca trasy docieramy ok. godz. 14:30. Aż strach pomyśleć, że trasę tą pokonują także autokary. W ofercie wielu biur podróży są wycieczki, które łączą przejazd tą malowniczą trasą autokarem oraz rejs statkiem do zatoki Sa Colobra z Port de Soller. 
Mapa atrakcji turystycznych okolicy
Wzdłuż zatoki wybudowano betonowe tarasy i metalowe schody,
z których można dostać sie bezpośrednio na małą kamienistą plażę.
Woda w zatoce Sa Colobra jest krystalicznie czysta.

No nie mogłam się powstrzymać...
Znajduje się tutaj kilka barów, gdzie można odpocząć, upajając się nie tylko malowniczym widokiem na zatokę, 
ale także pysznym sokiem wyciskanym ze świeżych pomarańczy z Soller
Kolejnym naszym celem jest 
Przystanek siódmy: Sanktuarium Lluc,
do którego dojeżdżamy o godz. 16:50. O tej porze jest tu zupełnie pusto. Na miejscu znajduje się duży parking w cenie 8 EUR.
Miejsce to jest absolutnie wyjątkowo położone - w samym sercu gór Tramuntana. Takie położenie sprawia, że Lluc może stanowić doskonałą bazę wypadową dla górołazów, szczególnie, że sanktuarium oferuje miejsca noclegowe. I nawet możliwy jest tutaj dojazd komunikacją publiczną.
Pokoje oferowane są w głównym budynku Sanktuarium Lluc,
choć także w krużgankach dostrzegliśmy pokoje mieszkalne - być może zajmowane przez pracowników obiektu.
Centralne miejsce stanowi Bazylika, do której dojdziecie przechodząc na dziedziniec przez główny budynek Sanktuarium.
To miejsce kultu Czarnej Madonny jest celem wielu pielgrzymek.
 Zachęcam Was do przeczytania krótkiego przewodnika po tym miejscu https://kieruneknadzis.blogspot.com/2024/08/sanktuarium-w-lluc-majorka.html
Ogród botaniczny na terenie sanktuarium niestety był w dniu naszej wizyty zamknięty.
W Lluc spędzamy około godziny, skąd wyruszamy już w drogę powrotną. Po drodze postanowiliśmy jeszcze tylko na chwilę zajechać do
Przystanek ósmy: Port de Pollenca
którą to miejscowość szczegółowo opisywałam już tutaj 
W Port de Pollenca spędzamy około 40 minut. To czas, który zdecydowanie wystarczył Darkowi na pokonanie 365 schodów prowadzących na wzgórze El Calvari. Zdecydowanie mamy już wszyscy dość zwiedzania i marzymy tylko o powrocie do hotelu.
Wycieczkę kończymy o godz. 19:30, a hotelowa kolacja po takiej trasie smakuje nam wyśmienicie - chyba jeszcze bardziej niż zwykle. 
Na zakończenie kilka informacji praktycznych: 
  • Pokonana przez nas trasa liczyła ok. 180 kilometrów.
  • Samochód spalił około 14 litrów paliwa (1,589 EUR/litr), co dało łączny koszt około 22,50 EUR.
  • Wypożyczenie auta dla naszej czwórki kosztowało 50 EUR.
  • Do tego doszły opłaty za parkingi: w Soller – 2 EUR, przy zatoce Sa Calobra – 4,95 EUR oraz w Lluc – 8 EUR.
A wspomnienia…? Te były warte każdej ceny.

Na Majorkę pewnie nie wrócimy zbyt szybko - dwa lata z rzędu spędzone w tej samej destynacji mogłyby sprawić, że zabrakłoby nam trochę podróżniczej ciekawości. 😊 
Niemniej jednak serdecznie Was zachęcamy, abyście podążając śladem „Myszy w trasie”, a także korzystając z naszych wskazówek, sami odkrywali uroki tej niezwykle malowniczej wyspy. Bo Majorka to nie tylko piękne plaże i turkusowe morze. To także kręte górskie drogi, malownicze miasteczka, spektakularne widoki i miejsca zupełnie nieoczywiste.

wtorek, 4 sierpnia 2026

Port d'Alcudia komunikacyjnie

Miejscowość Port d'Alcudia jest bardzo dobrze skomunikowana nie tylko z pobliską Alcudią, ale także z lotniskiem i stolicą wyspy - Palma de Mallorca. Przystanek autobusowy usytuowany jest w odległości ok. 800 metrów od hotelu. Należy iść w kierunku plaży i na najbliższym skrzyżowaniu po przejściu przez jezdnię skręcić w prawo. Przystanek w kierunku Alcudii i Palmy nazywa się Ciutat Blanca 1 (Balneari 1) i znajduje się tutaj.

Moja rada jest taka: jeśli jesteście grupą i wspólnie wybieracie się w podróż autobusem - całą zwartą grupą ustawiacie się przy wejściu do autobusu. Wejście odbywa się zawsze przednimi drzwiami i u kierowcy odbija sie kartę płatniczą. Jedną kartą można zapłacić za grupę do 5 osób - wówczas przejazd każdej kolejnej osoby jest tańszy. Poza tym, zdarza się tak, że autobus mimo iż zatrzyma się na przystanku nie jest w stanie zabrać wszystkich pasażerów, stąd ważne żeby trzymać się razem. 

Podczas naszego pobytu skorzystaliśmy z komunikacji miejskiej trzykrotnie.

Po pierwsze: We wtorek o godz. 10:00 wybraliśmy się autobusem nr 324 do Alcudii. Przejazd trwa ok. 20 minut - świetnie sprawdza się śledzenie w Google Maps.

Wysiadamy bezpośrednio przy murach Starego Miasta (gdzie akurat w każdy wtorek odbywa się bazar). 
Zaraz po wejściu na Stare Miasto widoczny jest Kościół św. Jakuba (Esglesia de Sant Jaume), wybudowany w stylu neogotyckim w XIX wieku. 
Po uiszczeniu symbolicznej opłaty za wstęp (1 EUR) można nie tylko się schłodzić, ale także podziwiać surowe wnętrze światyni oraz zbiory muzeum sztuki sakralnej. 
Szczególnie warto wspiąć się po schodach na "chór", 
gdzie co prawda nie ma organów - bo one są nietypowo z boku kościoła, 
za to można popatrzyć na świątynię z góry.
Czeka nas jeszcze spacer po zrekonstruowanych średniowiecznych murach obronnych.
Wstęp na mury jest bezpłatny.
Wąskie, klimatyczne uliczki Alcudii.
Ratusz miejski z 1929 roku z charakterystyczną wieżą zegarową.
Na taką wycieczkę wystarczą zaledwie dwie godziny - zresztą upał nie pozwala na dłużej - a my do hotelu wracamy o godz. 12:30. Przy czterech osobach bilet autobusowy w dwie strony kosztował 4,25 EUR za osobę (karta jest tylko autoryzowana, a środki są księgowane nawet kilka dni później). 

Po drugie: W piątek - tym razem nieco wcześniej, bo ok. godz. 9:00 wybraliśmy się na najbardziej wysunięty na północ wyspy przylądek Cap de Formentor. Wiedziałam że: gdzie, jak gdzie - ale tutaj koniecznie musimy przyjechać raz jeszcze. Zeszłoroczną wizytę opisałam tutaj  sugerując nawet dojazd komunikacją. Jadąc z Port d' Alcudia należy wsiąść w dowolny autobus, jadący do Alcudii (322, 324, 327) i wysiąść przy murach Starego Miasta na przystanku Pollentia, z którego z kolei odjeżdża autobus nr 334 (Far de Formentor).

Cała trasa autobusu zajmuje około godziny,

ale jest bardzo widokowa.
Szosa wijąca się jak wstążka jest na tyle wąska, że na zakrętach trzeba się niemal zatrzymać, aby uniknąć kolizji z samochodem z przeciwka (w drodze powrotnej załapaliśmy się nawet na taką autobusową przycierkę). A dodatkowo trasę tą pokonują także rowerzyści.

Autobus dojeżdża do samej latarni i tu zawraca. Autobusy jeżdżą w parach mniej więcej co 40 minut. Pewnie chodzi o to, że gdyby jeden się popsuł - pasażerowie nie zostają na ulicy, co zagrażałoby niebezpieczeństwem. My dojeżdżamy do latarni na godz.11:00.

U podstawy latarni znajduje się kawiarnia.

Zamawiamy więc kawę i obserwujemy nadjeżdżający autobus. Prywatne auta mogą tu wjechać (i zjechać) tylko do godz. 10:00. Nawet do poprzednich przystanków: Mirador des Colomer czy Platja Formentor (gdzie znajdują się parkingi) ruch samochodowy jest limitowany.

Jeszcze tylko kilka pozowanych fotek 
i o godz.11:50 wsiadamy w powrotny autobus.
Tym razem wysiadamy po drodze - na przystanku Mirador de Colonel.
Znajdują się tu tarasy widokowe
z tktórych można ujrzeć lazurowe wody Morza Balearskiego.
I pomyśleć, że jeszcze kilkanaście minut wcześniej byliśmy tam daleko - niemal na końcu świata...


Podczas kiedy my spędzamy czas na robieniu kolejnych zdjęć z widokiem na morze Radek wyruszył na przeciwną stronę drogi - w kierunku widocznej na zdjęciu wieży.
Wieża Talaia de Alberxcuix wydaje się nieprawdopodobnie daleko,
choć drogowskaz pokazuje 2,3 km. 
Asfaltowa droga do wieży prowadzi zakosami. 
A takie widoki towrzyszą Radkowi podczas wspinaczki.

Do końca droga jest asfaltowa i dostępna dla samochodów.
Blisko, coraz bliżej...
I w końcu w całej okazałości
Ponieważ rozdzieliliśmy się zaraz po wyjściu z autobusu, długo nie musieliśmy czekać na powrót Radka.
Tym bardziej, że i tak wszyscy zajęci byliśmy fotografowaniem widoków,
a czas umilały nam kozy,
które czują się w tym miejscu nader swobodnie.
Finalnie na punkcie widokowym spędzamy około godziny i odjeżdżamy stąd autobusem ok. godz. 13:30. Znowu czeka nas ekspresowa przesiadka w Alcudii i w hotelu jesteśmy o godz. 14:40, także zdążyliśmy jeszcze na lunch. Koszt takiej wycieczki na jedną osobę wyniósł ok. 10 EUR.
Po trzecie: wybraliśmy sie oboje z Radkiem do stolicy wyspy Palma de Mallorca. Z tego samego przystanku co zawsze, czyli Ciutat Blanca1 jedziemy autobusem nr 302. Podróż w jedną stronę trwa ok. 1h 20 minut, a koszt dojazdu za osobę w dwie strony wynosi 19,00 EUR. Wysiadamy na dworcu autobusowym Estatio Intermodal. Szczegółowy spacer po mieście opisywałam już tutaj, a tym razem wybraliśmy się popołudniową porą podążając tym samym śladem.

Możliwości wycieczek autobusowych z Port d' Alcudia jest jeszcze kilka - polecam takie destynacje, jak Arta, Can Picafort i Port de Pollenca. Jak widzicie - my to raczej w miejscu nie usiedzimy, a lokalizacja hotelu tylko sprzyjała eksploracjom wyspy. Nie wszędzie jednak mogliśmy wybrać się całą grupą, bo Ada i Krystian rytm dnia musieli dostasować do małego Jurka. Nie obyło się jednak bez wypożyczenia auta, którym kolejny raz objechaliśmy wyspę - zaglądając w miejsca już nam znane, ale także odkrywając zupełnie nowe zakątki Majorki. Relację z tej wycieczki przedstawię Wam jednak w najbliższym poście. 
A teraz już lecę....

Printfriendly