środa, 9 sierpnia 2017

Żegnamy Amsterdam - witamy Eindhoven

Przed Wami ostatnia odsłona z mojej ostatniej podróży do Amsterdamu. Jak już wiecie lot powrotny z Holandii w bardzo wczesnych godzinach porannych wymusił nam ostatni nocleg właśnie w Eindhoven. Z Amsterdamu wydostajemy się znowu pociągiem.

niedziela, 30 lipca 2017

Amsterdam trasa zwiedzania - dzień drugi

Dzień drugi w Amsterdamie rozpoczyna się mniej więcej o godzinie 9:00. Po porannej kawie i śniadaniu, pakujemy walizki, ale jeszcze nie wymeldowujemy się z hotelu. Doba hotelowa kończy się o 10:00, a my postanawiamy jeszcze wyjść w najbliższą okolicę hotelu. Naszym szybkim celem jest

Stadion Ajax Amsterdam

Miasto jest jeszcze senne. Tutaj wcale nie widać mieszkańców - nie było ich też specjalnie dużo wieczorem. Okolica naprawdę jest bardzo spokojna. Pewnie jest nieco inaczej podczas imprez sportowych czy koncertów w pobliskim AFAS Life (następca Heineken Music Hall).
Kopuła stadionu widziana od strony stacji kolejowej

czwartek, 27 lipca 2017

Amsterdam trasa zwiedzania - dzień pierwszy

Czas rozpocząć nasze zwiedzanie Amsterdamu, miasta, które może nie jest rozległe, jednak bez komunikacji ani rusz.

Komunikacja

to najważniejsze od czego musimy zacząć. Po Amsterdamie poruszać się będziemy metrem i tramwajem, wielokrotnie wsiadając i wysiadając. Metro posłuży nam za dojazd i powrót do hotelu. Na szczęście znalazłyśmy spełnienie naszych marzeń za jedyne 7,50 EUR za osobę. To  tekturowa karta wielkości karty kredytowej tzw. OV chip card/GVB day ticket. Najważniejsze że karta ważna jest 24 godziny od pierwszego skasowania. Tak więc zaczynając podróż tak jak, my o 16:00 mamy ją aktywną do 15:59 dnia następnego, kiedy to już ruszymy do Eindhoven.  
Rodzajów biletów jest więcej, a wyboru dokonacie na stronie przewoźnika:
Rodzaje biletów komunikacyjnych
Zakupu biletów dokonałyśmy w automacie na stacji Bijlmer Arena.
O jednej rzeczy musicie pamiętać, jeśli chodzi o podróżowanie komunikacją miejską w Amsterdamie - nie wystarczy mieć zakupionego i raz odbitego biletu, ale konieczne jest odbijanie karty przy wejściu i wyjściu ze środka transportu. Taki check-in i check-out. Poza tym trzeba pamiętać nazwę przystanku do którego jedziemy i tuż przed nim nacisnąć przycisk STOP (działa tak jak w Polsce przystanek "na żądanie"). Kiedy tramwaj zatrzyma się robimy chip-out kartą i naciskamy niebieski przycisk DEUR  (drzwi się wówczas otworzą). 
Zatem z niebieską karteczką (OV chip card) w dłoni i z głową pełną podstawowych informacji pokazuję Wam dokąd dziś pojedziemy.

wtorek, 18 lipca 2017

Amsterdam - trzy po trzy

Do Amsterdamu wybrałam się razem z Adą w terminie 7-9 czerwca 2017 roku. To prezent dla mojej córki na zakończenie maturalnego stresu.
I to właśnie Ada ostatecznie zmotywowała mnie do zakupu biletów na to połączenie.

środa, 24 maja 2017

Madryt na wylocie - część 3

Już sam tytuł posta wskazuje, że pora zakończyć moją, jakże rozciągniętą w czasie opowieść o Madrycie. Ostatni dzień naszego pobytu - 17 grudnia 2016 roku postanowiliśmy poświęcić nie tylko na pakowanie walizek i zakup pamiątek, ale także maraton po nieodkrytych wcześniej zaułkach miasta. Wszak mamy czas do godziny 13:00 (na lotnisku musimy być o 14:10), szkoda więc tego nie wykorzystać. Tym bardziej, że korzystając z serwisu noclegowego airbnb zawsze możemy się dogadać, co do godziny wymeldowania, nie jest ona tak ścisła jak w hotelach.
W okolicach godziny 9:00 wyruszamy z kwatery i Calle de Atocha brniemy w kierunku Dworca Kolejowego.
Po drodze mijamy słynne Teatro Calderon z zalotnie powiewającymi na wietrze nogami tancerki. 

środa, 17 maja 2017

Segowia na jeden dzień z Madrytu

Pomysł na wypad do Segowii zrodził się w mojej głowie dzięki internetowym fotografiom pochodzącym z tego miasteczka. To właśnie ten rzymski akwedukt - przepięknie zresztą zachowany -przyciągnął moją szczególną uwagę.
Segowia to miasto w środkowej części Hiszpanii, w regionie Kastylia i Leon, położone w odległości około 100 kilometrów od centrum Madrytu. Dojazd do Segovii możliwy jest:

  • autem (w naszym przypadku podróż wypożyczonym autem zajęłaby ok. 90 minut w każdą stronę), 
  • autobusem (firma La Sepulvedana.es  oferuje sprzedaż biletów on-line i taki dojazd w jedną stronę trwa ok. 2 godzin, przy koszcie biletu powrotnego 14,24 EUR (7,91+6,33), 
  • koleją (a tu akurat będzie najkrótszy dojazd, bo zajmie tylko 30 minut). 

Mimo iż autobus dowiózłby nas pod sam akwedukt, a stacja kolejowa znajduje się na przedmieściach Segowii postanowiliśmy odbyć tę podróż koleją. 
Koszt zakupu 2 biletów kolejowych w obie strony zamknął się w kwocie 38,60 EUR. No cóż czas to pieniądz :) Bilety kupujemy na stronie Renfe.
Pociąg odjeżdża z Madrytu ze stacji Chamartin o godzinie 8:00, by w Segovii być o 8:28.
Musimy więc dość wcześnie 
wyjść z domu, aby dojechać na czas do dworca Chamartin. 

Dojazd z Opera do Chamartin

Tak więc kilka minut po 7:00 wychodzimy z kwatery i idziemy na stację metra OPERA. Zieloną linią nr 5 jedziemy w kierunku ALAMEDA DE OSUNA 3 stacje do ALONSO MARTINEZ. Tu przesiadamty się na granatową linię nr 10 w kierunku FUENCARAL i jedziemy 6 stacji aż do CHAMARTIN. To dość duży węzeł komunikacyjny - warto więc być troszkę wcześniej. Jest piątek 16 grudnia - a więc dzień roboczy. Pora dojazdu do pracy, a więc i metro i ulice pełne są Madrilenos.

Wsiąść do pociągu byle jakiego

Dworzec Chamartin zorganizowany jest niemal jak hala odlotów - na tablicy bez trudu odnajdujemy numer naszego pociągu  4187 i odczytujemy numer toru do odjazdu. Kiedy wchodzimy takim zejściem na tor 18
ruchome schody w dół zaprowadzą nas na klasyczny peron. Właściwie trudno powiedzieć, że nie różnił się on od warszawskich peronów kolejowych. Otóż tuż przed wejściem na platformę odjazdu pociągów znajduje się "przejście bezpieczeństwa" - bramki z taśmami niczym na lotnisku. To tam pokazuje się swój bilet oraz oddaje bagaż do przeskanowania. Tak więc tylko pasażerowie konkretnego pociągu przebywają na peronie. To pewnie wynik zamachów z 2004 roku, które miały miejsce w pociągach dowożących ludzi z okolic podmiejskich do pracy w Madrycie. 
Na bilecie mieliśmy podany numer wagonu i miejsca. 
W hiszpańskich kolejach nie ma możliwości zakupu biletów na miejsca stojące.   
Pociągi są dość komfortowe, a każdy pasażer może w trakcie podróży słuchać radia. W tym celu otrzymujemy słuchawki, a w panelu pomiędzy siedzeniami zainstalowane są przyciski do regulacji  głośności.
Podróż mija nam w ekspresowym tempie i kiedy wysiadamy na stacji Segovia,
możemy jeszcze stanąć oko w oko z naszą śliczną ciuchcią :)
Kiedy wychodzimy z budynku dworca kolejowego Segovia - Guiomar dookoła panuje mrok. To wręcz niemożliwe, żebyśmy byli tu sami.
Przed samą stacją kolejową czeka już autobus Nr 11, który zawiezie nas do centrum miasteczka.
Przejazd trwa 20 minut i kosztuje 2 EUR od osoby.
Wysiadamy na ostatnim przystanku i już wiemy, z jakiego powodu chcieliśmy odwiedzić właśnie Segovię.
Warto sprawdzić jeszcze rozkład jazdy autobusu, aby o odpowiedniej porze wrócić na dworzec kolejowy. My akurat musimy być na stacji na godzinę 14:00.

Zwiedzanie Segovii

Żelazne punkty na mapie turystycznej miasteczka to:

  • Akwedukt,
  • Katedra,
  • Zamek Alcazar.


Zespół zabytkowy Segowii i akwedukt pośród innych 45 hiszpańskich obiektów architektonicznych od 1985 roku wpisane są na listę światowego dziedzictwa UNESCO.


Zdecydowanie to właśnie akwedukt przyciąga tutaj tłumy turystów, tylko pewnie w sezonie, bo dziś jeszcze jakoś tu pusto. 

Już na pierwszy rzut oka widać, że miasteczko przypomina Rzym, ma zresztą wspólny symbol. Takie są zresztą korzenie miasteczka. Osada ta została założona u podnóża gór Sierra de Guadarrama przez Celtów, a następnie w 80 r. p.n.e. zdobyta przez Rzymian. Całe szczęście, że mapę miasta dostaliśmy od kierowcy autobusu, bo informacja turystyczna o tak wczesnej porze była jeszcze zamknięta. Z tego co pamiętam to otwierają o 10:00.
Punkt informacji turystycznej znajduje się po prawej stronie akweduktu, tuż przy wejściu na schody przedstawione na poniższym zdjęciu.
Wdrapujemy się po tych schodach powyżej akweduktu, aby móc z tego miejsca podziwiać panoramę miasta.
To właśnie na tym rondzie znajduje się przystanek autobusowy, na którym wysiedliśmy, ale również na którym wsiądziemy w autobus w drodze powrotnej. Po drugiej stronie ronda w budynku z kolumnadami znajduje się Burger King, w którym posililiśmy się przed odjazdem z Segowii.

Z powstaniem akweduktu wiąże się legenda, która przeczytałam na blogu
http://sekulada.com/segowia-perla-kastylii-i-leonu/
Również tam znajdziecie niezwykle interesujący przewodnik po zabytkach Segowii, a ja jedynie nieudolnie przedstawię Wam fotograficzną relację z naszej trasy.



W dali już złoci się spośród mgły przepiękna bryła Katedry. To także dla niej tutaj przyjechaliśmy. 

Katedra Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i Św. Fruktoza

czyli w języku hiszpańskim Nuestra Senora de la Asunción y San Frutos Cathedral. Ta najmłodsza gotycka katedra jest nazywana Damą Katedr.
Katedra znajduje się na Plaza Mayor i jest ostatnią w Hiszpanii świątynia w stylu gotyku izabelińskiego (łączy mudejar z francuskim gotykiem płomienistym). Zaczęto ją wznosić w 1525 r. na gruzach jej poprzedniczki, a zajęło to ponad 200 lat. W środku 23 bogato zdobione kaplice i wspaniały chór ze stallami przeniesiony ze starej katedry (źródło: podróże.gazeta.pl) To tyle ze źródeł - podczas kiedy zwiedzaliśmy Segowię wstąpiliśmy na chwilę do Katedry - jednak nie była jeszcze w pełni udostępniona dla turystów. Szybki rzut oka na wnętrze.... no cóż... wnętrze nie rzuciło nas na kolana.
Plaza de la Merced
W Segowii ponownie naszą uwagę zwracają tablice z nazwami ulic, 

ale także elewacje budynków.
Otóż ściany wielu budynków pokryte są "esgrafiado segoviano".
Są to geometryczne, powtarzalne wzory przypominające wycinankę, które są wyciskane lub wydrapywane w tynku i terakocie. Nigdzie indziej nie widzieliśmy takich elewacji. 

W końcu, po około godzinnym spacerze, nadal w strugach deszczu docieramy do

Zamku Alcazar

Segowia położona jest na wysokości 1000 m npm., mieliśmy więc wciąż nadzieję ujrzeć górskie szczyty. 
Niebo niestety pokryły chmury, a i tak bez górskich szczytów krajobraz rozpościerający się z okolic Zamku Alcazar jest niezwykle interesujący.
W dali widoczne współczesne osiedla Segovii i wijąca się jak wstęga droga do miasta, biegnąca tuż obok Kościoła de la Vera Cruz z XIII wieku.
Jesteśmy na terenie dziedzińca przed Zamkiem Alcazar na kilka minut przed godziną 10:00. Zamek udostępniony jest do zwiedzania także od godziny 10:00. 
Mamy więc chwilę czasu na sesję zdjęciową w okolicy. A jest co fotografować....
Jak pięknie musi wyglądać zamek na tle gór, które w pogodny dzień są doskonale widoczne, na dowód czego przedstawiam zdjęcie zamku z plakatu informacyjnego.
Zamek Alcazar czynny jest w od IV do IX w godzinach 10:00-19:00, a od X do III w godzinach 10:00-18:00.
Bilet wstępu na zamek kosztuje 5,50 EUR, natomiast wejście na wieżę Don Juana to koszt 2,50 EUR powiększony o wysiłek związany z pokonaniem 152 schodów. Dodatkowo jest możliwość wypożyczenia audioprzewodnika (także w języku polskim) za odpłatnością 3,00 EUR plus 5,00 EUR depozytu. Ja jednak korzystam z broszury informacyjnej wydrukowanej bezpośrednio ze strony internetowej obiektu. http://www.alcazardesegovia.com/wp-content/uploads/2016/03/polaco.pdf
Zapraszam więc do obejrzenia kilku fotografii z wnętrz zamkowych. 


Moje zainteresowanie wzbudzają zdobienia na sufitach zamku.

Sala Tronowa

Kasetonowy sufit w Sali Galery w kształcie odwróconego kadłuba statku
Sala sznurowa została nazwana tak z uwagi na malunek sznura Św. Franciszka. Dodatkowo moją uwagę zwraca konfesjonał łączący obydwie sale: sznurową z Kaplicą 

Ciekawe skąd tak rosnące drzewa drzewa czerpią wodę?
Podziwiam jeszcze znajome mi już widoki.
Nieco zmrożeni (Radek odbył wycieczkę na wieżę) postanawiamy zatrzymać się na kawę w znajdującej się w budynku kas kawiarni. Jak to często bywa w tego typu obiektach lepiej jest zamówić kawę i wypić ją przy barze, gdyż cena restauracyjna jest nieco wyższa.  
Około godziny 11:00 żegnamy się z Zamkiem Alcazar,
 by powędrować dalej wzdłuż murów miasta, do których budowy użyto nawet płyt nagrobnych pochodzącym prosto z Rzymu. 
Znaczną część obwarowań miejskich wyburzono w XIX wieku, ale do dzisiejszych czasów zachowała się m.in. Puerta de Santiago o de Rodrigo Ordonez.



Jedną z uliczek prowadzącvych stromymi schodami ponownie wchodzimy do serca miasteczka
Casa del Secretario z charakterystycznym zdobieniem wejścia pochodzącym z XVI wieku
Wieża Herkulesa
Kościół Św. Marcina - Iglesia de San Martin - romański kościół z XII wieku na Placu San Martin
Tuż przed kościołem straż prosto z pomnika trzyma Juan Bravo de Laguna de Mendoza - przywódca powstania przeciwko habsburgskiemu królowi Karolowi V w latach 1520-1522. 
Dzielnie wtóruje mu pewna zacna dama, tylko jej łasiczki brak
Kościół Św. Michała na Plaza Mayor - to tutaj 
13 grudnia 1974 roku księżniczka Izabela została proklamowana na księżną Kastylii
Spacerujemy po opustoszałych uliczkach Segowii i muszę przyznać, że wciąż zadziwiają nas zamknięte sklepy.
Nawet słynnego pieczonego prosiaka możemy zobaczyć jedynie w witrynie zamkniętej restauracji. Zapewne miasto obudzi się do życia, jak już z niego wyjedziemy.
.
Jeden z murali w części handlowej miasta...

Odnajdujemy także polskie akcenty...
Jeszcze na zakończenie kilka fotografii z Akweduktem w tle, a jedno z nich na pewno trafi na moje zdjęcie profilowe.

A słynnego pieczonego prosiaka musi zastąpić nam hamburger w Burger Kingu, znajdującym się po przeciwnej stronie ronda. 

Pożegnanie z Segowią

O godzinie 13:30 odjeżdżamy autobusem z Segowii z tego samego przystanku, na którym wysiadaliśmy. Po 20 minutach jazdy znowu jesteśmy na dworcu kolejowym. Pokazujemy bilety, przechodzimy kontrolę bezpieczeństwa i punktualnie o 13:59 wsiadamy do naszego powrotnego pociągu do Madrytu.
Nasza jednodniowa (a właściwie siedmiogodzinna) podróż do Segowii zakończyła się o godzinie 14:30. Dzięki szybkim kolejom Renfe przed nami jeszcze pół dnia na kolejne - przedostatnie już zachłyśnięcie Madrytem. Czas ten wykorzystaliśmy na zwiedzanie Las Ventas i okolic Chamartin opisanych w formie aneksu w poprzednim poście. Przed nami jeszcze zakończenie naszej podróży do Madrytu, ale to juz w następnym wejściu :)