czwartek, 7 maja 2026

Sardynia na początek sezonu

Na kolejną włoską wyspę - Sardynię wybraliśmy się na początku sezonu, tj. w okresie 29 marca -1 kwietnia 2026 roku. Pobyt zaplanowany od Niedzieli Palmowej do środy, tak aby już w domu - od czwartku rozpocząć tradycyjne przygotowania do Świąt Wielkanocnych. Naszym celem było Alghero i jego okolice. Jak zwykle na wstępie nasz rozkład jazdy i post czysto organizacyjny:

Niedziela 29 marca 2026 r.

4:10 wyjście z domu
4:35 PARKING SMART Modlin ul. Gen. Thomme 10 Nowy Dwór Mazowiecki tel. 579 966 066 (90,00 zł płatne gotówką na miejscu)
07:05 wylot z WMI MODLIN Nr lotu FR9835
09:50 lądowanie AHO Alghero (Aeroporto di Alghero-Fertilia)
Czas lotu 2h 45 min; 1 bagaż podręczny wym. 40x30x20 cm 

Lot odbywa się o czasie, niemal wszystkie miejsca są zajęte. Wszak to jeden z pierwszych lotów Ryanaira na tej trasie, a i cena biletu (240,00 zł za osobę) była raczej atrakcyjna. W Alghero lądujemy o godzinie 9:35.
Komunikacja miejska
Tuż po wylądowaniu udajemy się do wyjścia z terminala, kierując się w prawą stronę. Na zewnątrz - przy frontowej ścianie terminala umieszczono automat do biletów, w którym po wyborze trasy można zakupić bilety (płatność gotówką lub tradycyjną kartą - niestety nie zadziałała mi płatność zbliżeniowa). Bilet dla jednej osoby kosztuje 1,30 EUR. Niestety biletów lotniskowych nie można kupić u kierowcy, a inną opcją jest skorzystanie z aplikacji DropTicket. Rzeczywiście w kolejnych dniach korzystałam z tej aplikacji, bo kierowcy niechętnie sprzedają bilety. A tak, mając podpiętą kartę Revolut zakup przebiega bardzo sprawnie. W dodatku tak zakupione bilety i tak są tańsze niż u kierowcy. Warto jednak pamiętać, że przy trasach międzymiastowych - a tylko z takich korzystaliśmy - w aplikacji należy wybrać opcję "EXTRAURBANO", trasę, a następnie suwakiem ilość biletów. Sprawdzoną opcją są bilety dzienne (Biglietto giornaliero), jednak obowiązują one tylko na konkretną trasę (Tratta). Wówczas w ciągu 24 godzin można kilkukrotnie przerywać podróż, ale tylko na tej zakupionej trasie. W mojej relacji zawsze będę pisać, jakiego biletu użyliśmy i w jakiej był cenie.
Na lotniskowym przystanku, czeka już grupa pasażerów z Katowic, którzy nie zmieścili sie do poprzedniego autobusu. Zalecam więc cierpliwie czekać w kolejce, bo liczba miejsc w autobusie jest ograniczona. Kto się nie zmieści - czeka na kolejny kurs - za godzinę. 
Podczas naszego pobytu, autobusy ALFA (ALGHERO - via Catalogna) odjeżdżały o godz. 10:00, 11:00, 12:00 itd. Sama jazda zajmuje 17 minut, a wysiadamy na przystanku VIA DON MINZONI 100 (w trakcie jazdy autobusem śledzę trasę na google maps, bo przystanek jest "na żądanie"). Mimo to przystanek łatwo jest zidentyfikować, bo Via don Minzoni to jedna z głównych ulic Alghero i autobus pokonuje ją przez kilka minut, mijając kolejne numery adresowe - kiedy zbliża się do nr budynku 100 trzeba nacisnąć guzik wewnątrz autobusu. To było prawdziwe wyzwanie przedostać się w tym zatłoczonym autobusie do wyjścia.... ale "wszystko ma swoje plusy", o czym dowiecie się na końcu dzisiejszego posta.
Nocleg w Alghero
zarezerwowaliśmy z pomocą najbardziej znanego portalu noclegowego. 
B&B La Bouganville mieści się w centrum Alghero na Via Castelsardo 13. Taka lokalizacja 120 metrów od przystanku autobusowego i ok. 1,5 km od Centro Storico (Starego miasta) zasługuje na pochwałę. 
 
Poza tym w bliskim sąsiedztwie kwatery znajdują się dwa markety: Coop i CONAD oraz restauracja Ichnos Food&Pizza. 
Ta najbliższa restauracja znajduje się przy samym przystanku autobusowym i ma dość dobre opinie, jednak my wybraliśmy akurat porę siesty i lokal był zamknięty. Idąc od autobusu, chcieliśmy się tylko zorientować, gdzie znajduje się miejsce naszego noclegu, by ewentualnie zostawić tam bagaże. Jak się okazało, nasz gospodarz Gianni akurat czekał przed wejściem i od razu zaprosił do środka. Mimo iż zameldowanie miało być od  godzinie 13:00, klucze od pokoju dostaliśmy już o 10:30, co przy krótkim pobycie ma naprawdę niesamowicie duże znaczenie. 
Kilka praktycznych informacji na temat noclegu: 
Wymeldowanie do 10:00; śniadanie 8:00-10:00; 
Płatność tylko gotówką; nasz pobyt kosztował 201,00 EUR (w tym 12,00 EUR podatek miejski).
W cenę noclegu wliczone jest śniadanie serwowane na tarasie.
  
Śniadanie w typowo włoskim stylu: kawa i słodkie bułeczki. Do tego ciasteczka, sucharki, dżem i nutella w jednorazowym opakowaniu. Do picia woda, sok i kawa, a herbata - na życzenie. Ponadto wystawiono półmisek z owocami i jogurty. 
Po kilku chwilach gospodarz przynosi do każdego stolika talerz z wędliną i serem oraz ciepłym ciastem lub croissantami. 
W tej tarasowej jadalni znajduje się lodówka i mikrofalówka do wspólnego użytku, jest też parasol plażowy. Ani w pokojach, ani w jadalni nie ma czajnika bezprzewodowego. Szkoda też, że nie ma talerzy, szklanek czy sztućców. Oczywiście, kiedy poprosiliśmy o szklanki gospodarz dostarczył je bez żadnego problemu. I tak "stołowaliśmy się" na mieście. Dodatkowym atutem kwatery jest ogólnodostępny parking na ulicy przed domem.
Wszystkie pokoje są klimatyzowane, wyposażone w telewizor i obejmują łazienkę z prysznicem oraz suszarką do włosów. 
Środa 1 kwietnia 2026 r.
to dzień powrotu do Polski.
Wymeldowanie z hotelu: godz.10:00
Autobusem LINEA ALFA- ALGHERO via Catalogna jedziemy do AEROPORTO FERTILIA
Nie wierzcie wpisom, że bilety komunikacji miejskiej można kupić w kioskach Tobacco.... kilka prób zakończyło się fiaskiem. Bilety powrotne (w cenie 1,30 EUR za osobę) można kupić w aplikacji DropTicket, w kasie biletowej niedaleko ratusza miejskiego przy ulicy via Catalogna, albo też w automacie biletowym znajdującym się tuż obok kiosku, przy ostatnim przystanku autobusowym na via Catalogna. W dniu wyjazdu nie chcieliśmy wsiadać w autobus lotniskowy na przystanku pod naszą kwaterą, obawiając się, że autobus przyjedzie zatłoczony. Postanowiliśmy więc dojść właśnie do początku trasy - właśnie na via Catalogna.
10:45 jesteśmy na lotnisku Alghero
12:45 wylot z Alghero Nr lotu FR9834 
15:30 przylot do WMI Warszawa (Modlin)
Czas lotu 2h 45 min.

W Modlinie lądujemy o czasie, a ponieważ mamy tylko bagaże podręczne, niezwłocznie wzywamy bus parkingowy i dosłownie kwadrans później dojeżdżamy na parking, gdzie przesiadamy się we własne auto. I tak oto przeprowadziłam Was przez całą logistykę wyjazdu...a na zachętę kilka pierwszych fotografii.
 
Tradycyjnie już – wpis ten jest tylko małą ściągawką, która pomoże Wam zaplanować własny "city break" w Alghero. To właśnie tutaj znajdziecie najważniejsze informacje i praktyczne wskazówki, które mogą przydać się przed wyjazdem. Dopiero w kolejnych wpisach opowiem szerzej o tym, czym Sardynia nas zachwyciła, czym zirytowała, czym potrafiła zaskoczyć oraz jak wyglądał każdy dzień naszego pobytu. Będą spacery po klimatycznych uliczkach, wielkanocne tradycje, nadmorskie widoki, lokalne smaki i miejsca, do których najchętniej wracalibyśmy codziennie.
Wszak intensywne trzy dni to coś, co "Mysza w trasie" lubi najbardziej. 
I co, moi Drodzy czytelnicy - bilety już kupione?

poniedziałek, 2 marca 2026

Formentor - najpiękniejsze miejsce na Majorce

Są na Majorce miejsca, które wyglądają tak, jakby ktoś specjalnie zaprojektował je do zachwycania. Jednym z nich jest bez wątpienia Przylądek Formentor.

To najbardziej wysunięty na północ punkt wyspy z charakterystyczną latarnią Faro de Formentor, gdzie góry Serra de Tramuntana wpadają wprost do turkusowego Morza Śródziemnego. Cap de Formentor to tak naprawdę malowniczy klif, który funduje turystom fantastyczne widoki. Naszą wycieczkę rozpoczynamy 6 sierpnia 2025 roku, wypożyczonym samochodem, kierując się spod hotelu w S’illot w stronę Port de Pollenca, a następnie Cap de Formentor. Już po kilku kilometrach za Portem de Pollenca wiadomo, że to nie będzie zwykła przejażdżka – serpentyny trasy MA-2210 wiją się wśród skalnych zboczy, a za każdym zakrętem czeka nowa panorama. 

Pierwszy obowiązkowy przystanek to Mirador Es Colomer.

To jeden z najbardziej spektakularnych punktów widokowych na wyspie. 

Ten taras widokowy położony jest około 200 metrów npm. Strome klify opadają tu pionowo do morza, a na horyzoncie widać postrzępione skały wyrastające z wody jak kamienne wyspy. 

Widoczna wyspa nosi nazwę Colomer, nadając tym samym nazwę temu punktowi widokowemu (Mirador Es Colomer znaczy dosłownie „widok na Colomer”). Widok jest wręcz hipnotyzujący – błękit morza kontrastuje z surową szarością skał i zielenią sosen.

 Warto przejść kilka minut wybudowaną tu kamienną ścieżką, żeby spojrzeć na krajobraz z różnych perspektyw. 

To zdecydowanie najpiękniejsze miejsce na zdjęcia i właściwie tylko tyle...

bo funkcjonuje tu jedyny punkt gastronomiczny.

Zdjęcia? Gwarantowany efekt „wow”.

W dodatku w okolicach można spotkać czarne dzikie kozy, które równie chętnie, jak ja pozują do zdjęć.

Już tutaj widziałam przejeżdżający autobus nr 334. I w sumie można byłoby nawet tutaj zostawić auto, bowiem ze względu na ochronę środowiska i ogromne natężenie ruchu samochodowego w sezonie letnim, dostęp do dalszej części trasy jest ograniczony dla samochodów osobowych. W sezonie letnim (od czerwca do września) można dojechać bezpośrednio do latarni jedynie między godziną 10:00 a 22:30. Po 30 września ograniczenia te znikają. Poza tymi godzinami dla samochodów prywatnych obowiązuje zakaz poruszania się po drogach Formentor. My jednak jedziemy dalej do

Platja de Formentor - jednej z najpiękniejszych plaż na Majorce, znanej ze swojej wyjątkowej czystości i turkusowej wody. 

Jest to plaża z niebieską flagą, co gwarantuje wysoką jakość wody,

ale też wysokie ceny usług. 

To zupełnie inny klimat niż surowe klify – długi pas jasnego piasku, krystalicznie czysta, spokojna woda i piniowy las dający przyjemny cień. To idealne miejsce na krótki spacer, kawę z widokiem na zatokę albo szybkie zanurzenie w morzu. Tutaj także znajdują się szlabany, uniemożliwiające przejazd dalszym odcinkiem drogi. Stąd już zdecydowanie pozostaje autobus - dedykowana linia autobusowa nr 334 która funkcjonuje od 1 czerwca do 30 września. Parkujemy więc samochód na płatnym parkingu – Plaża Formentor (bardzo trudno znaleźć na nim miejsce, w dodatku opłata za tych kilka godzin wyniosła ponad 11 euro). 

Przystanek autobusowy znajduje się tuż przy szlabanach, a autobusy jeżdżą co ok. pół godziny, a czas przejazdu z Plaży Formentor wynosi ok. 15-20 minut (z Port de Pollenca - ok. 50 min, z Alcudia - ok. 1 godz.). Orientacyjne ceny biletów: Port de Pollenca - Latarnia: ok. 1.80-3.00EAlcudia - Latarnia: ok. 2.70–4.50. Płatność odbywa się jak zwykle na Majorce: przez zbliżenie karty na wejściu i wyjściu z autobusu.

Dzięki temu oboje możemy podziwiać widoki bez stresu związanego z mijaniem się na wąskich serpentynach. 

Cala Figuera i Cala Murta

Mijamy po drodze dwa przystanki na żądanie. To dwie mniejsze, kamieniste plaże, które wyglądają na dzikie. Dociera tu mniej turystów, gdyż zejście po skalistym terenie wymaga odpowiedniego obuwia.

Autobus jadący z samej Alcudii ma kilka przystanków w popularnych miejscach, w tym: Mirador Es Colomer, Playa Formentor (tam gdzie wsiedliśmy), właśnie Cala Figuera oraz na Cap de Formentor. W końcu po ok. kwadransie jazdy docieramy na sam koniec świata

Cap de Formentor Lighthouse

Sama latarnia, zbudowana w XIX wieku, stoi na samym krańcu skalistego cypla. 

Widoki są tu jeszcze bardziej dramatyczne niż na pierwszym punkcie widokowym – klify są wyższe, morze wydaje się bardziej surowe, a fale rozbijające się o skały słychać nawet z góry. 

Poza tym zjawiskowo wygląda widoczna stąd trasa dojazdowa.

Na miejscu - w budynku latarni działa jedyna opcja gastronomiczna -Kafeteria Faro de FormentorOrientacyjne ceny: Kawa latte: ok. 4.60 €, kawa + ciasto/przekąska: ok. 8-9€

Jest tutaj niestety dość drogo, 

bo przecież w cenie każdego artykułu 

zawarta jest opłata za fantastyczny widok. 

Może warto zafundować sobie tutaj własną mini sesję, choć Cap de Formentor to jedno z tych miejsc, gdzie bardziej niż zdjęcia zapamiętuje się emocje – przestrzeń, wiatr i poczucie stania na krańcu wyspy. Czy warto? Zdecydowanie tak. Wycieczka na przylądek Formentor to nie tylko punkt „do odhaczenia” na mapie Majorki. To doświadczenie drogi, przestrzeni i krajobrazu, który na długo zostanie w naszej pamięci. Następnym razem zostawilibyśmy jednak auto już w Porcie de Pollenca i stamtąd dojechali autobusem 334. Pomijając kwestię samego kosztu parkingu, to zdecydowanie zaoszczędzilibyśmy czas stracony na oczekiwaniu na wolne miejsce parkingowe. A i tak z autobusu można wysiąść na dowolnym przystanku.

Pollenca

Kiedy zjechaliśmy z Formentora zatrzymaliśmy się jeszcze w  Pollenca. 

To małe miasteczko graniczące z Port de Pollenca posiada ciekawą zabudowę i charakterystyczną kalwarię, a widok jaki roztacza się z góry podczas wędrówki drogą krzyżową warty jest każdego trudu.

Na szczycie wzgórza znajduje się klimatyczna XVIII wieczna kaplica El Calvari

W Wielki Piątek odbywa się tu jedna z najbardziej widowiskowych procesji na całej Majorce, tzw. Davallament

Znajdująca się w kaplicy figura ukrzyżowanego Jezusa Chrystusa jest przy światłach pochodni znoszona po 365 kamiennych schodkach do kościoła Matki Bożej Anielskiej znajdującym się przy Placa Mayor.

Dziś stąpając po schodach Carrer del Calvari możemy podziwiać akrobacje dzikich kóz. Jednak oficjalnym symbolem miasta nie jest wcale koza, a kogut El Gallo - funkcjonujący jako nieoficjalne godło miasta. 

Fontanna Font del Gall na Placa d' Almoina z 1827 roku.
 
Pewnie dlatego pełno w mieście kogucich pamiątek. Ciekawa jest jeszcze jedna tradycja związana z obchodami festiwalu Św. Antoniego w Pollenca. "El Pi de Sant Antoni" to sosna świętego Antoniego, która wcześniej ścięta i pozbawiona kory i gałęzi - w południe 17 stycznia - trafia na Placa Vella i jest tam mydlona. Następnie na odsadzony pień drzewa wdrapują się młodzieńcy, rywalizując między sobą - który pierwszy wdrapie się na samą górę. Na szczycie zwykle znajduje się worek wypełniony confetti, choć niegdyś w koszyku umieszczano koguta, jako symbol miasta. 

Wracając do samochodu przechodzimy jeszcze przez stary rzymski most.

Kolejny przystanek i ostatni w dniu dzisiejszym to Alcudia....

Jednak Alcudię zaprezentuję Wam przy następnej okazji. A taka nadarzy się już za chwilę – otóż nadchodzące wakacje 2026 roku, zamierzamy spędzić właśnie w okolicach Alcudii. 

Was także zachęcam do odwiedzenia Majorki. To nie tylko raj dla plażowiczów, ale także piękna wyspa oferująca malownicze górskie krajobrazy, urokliwe miasteczka, bogatą kulturę oraz doskonałą śródziemnomorską kuchnię.... i najważniejsze: słońce świeci tu ponad 300 dni w roku.

Printfriendly