Poranek w Alghero spędzamy na lenistwie - nie spieszymy się za bardzo: śniadanie, kawa, zakupy w supermarkecie. Miasto już dawno przetarło oczy, kiedy my ruszamy na przystanek autobusowy. Cel: Bosa – kolorowe miasteczko nad rzeką Temo, które na zdjęciach wygląda jakby ktoś rozsypał pudełko kredek na zamkowym wzgórzu.
Autobus przyjechał (11:42 z Alghero Via Don Minzoni 120 Linea 9312 BOSA STAZIONE - 12:42 Bosa Piazza Manin). Już to uznaliśmy za pierwszy sukces dnia. Tego dnia był jeszcze autobus ok. 9:00, ale nie chcieliśmy się tak wcześnie zrywać - i to był błąd. Trasa pomiędzy Alghero a Bosą to istny sardyński rollercoaster. Kierowca najwyraźniej doskonale zdawał sobie z tego sprawę i postanowił umożliwić wszystkim pasażerom obejrzenie każdego zakrętu z bardzo bliska. Droga wiła się między klifami i wzgórzami niczym makaron spaghetti - po lewej błękit morza, po prawej skały, jakiś tunel wydrążony w skałach. Krajobrazy, jak z pocztówki.
Pierwsze spotkanie z BosąW każdy wtorek w Bosie na Corso Garibaldi odbywa się duży targ. Jest tam wszystko: owoce, warzywa, sery i salami, torrone (nugat), garnki i patelnie, ubrania, torby, buty i wiele, wiele więcej. Niestety kiedy przyjechaliśmy do Bosy, zostało zaledwie kilka straganów.
W panoramie miasta można podziwiać stare garbarnie nad rzeką Temu,
kamienny most Ponte Vecchio,
mały port
i lśniącą, kolorowymi łuskami kopułę katedry. Z góry zamkowej zapewne widok będzie jeszcze lepszy.
Póki co robimy kilka fotek
i zaraz będziemy wspinać się w stronę zamku.
I to już jest prawdziwa ciekawostka.

Tutejsza budowa jest rozmieszczona tarasowo: na lewym brzegu rzeki Temo stoją stare garbarnie - bez trudu znajdziecie też wspomniany kamienny most Ponte Vecchio.
Kiedy schodzimy ze wzgórza kierujemy się w stronę Corso Vittorio Emanuele - głównego deptaka miasta. Wzdłuż wydrukowanej ulicy stoją wysokie domy patrycjuszy z XVIII i XIX wieku z balkonami i portalami. Szczególnie ciekawe są: XVIII wieczny Palazzo Don Carlos i
XIX wieczny Casa Deriu, w którym urządzono niewielkie muzeum (Corso Vittorio Emanuele, 59).


Wielki finał: powrót do Alghero
17:01 Bosa Piazza Manin (przyst.5058) AutobusLinea 9312 Aeroporto Fertilia 1 godz. 1 min18:02 Alghero La Pietraia
I tak oto dobiega końca nasz sardyński citybreak – kilka dni pełnych słońca, turkusowej wody, klimatycznych uliczek i jedzenia, które skutecznie podważa sens wszelkich diet. Sardynia okazała się miejscem, które zarówno w sezonie, jak i poza sezonem potrafi zachwycić zarówno miłośników plażowania, jak i tych, którzy wolą zgubić się wśród kamiennych zaułków z aparatem w ręku. Jeśli więc zastanawiacie się nad krótkim wypadem, Sardynia zdecydowanie zasługuje na miejsce na liście. A ja nadal jestem na etapie przeglądania tanich lotów i udawania, że to tak tylko z czystej ciekawości...























.jpg)

.jpg)
























.jpg)




















