piątek, 13 września 2019

Ósmy cud świata, czyli Bułgaria 2019

Powiecie pewnie, ileż to można pisać o Bułgarii ?! 
Otóż tyle razy, ile tam jesteśmy myślę sobie - już nic nowego mnie tam nie spotka, a mimo wszystko tęsknie za powrotami.
Od dawna znane mi smaki, znane zwyczaje, życzliwość Bułgarów, ukochane ciepłe morze i dzika natura - nic dodać, nic ująć. 
Jednak tegoroczny wyjazd do Bułgarii miał mieć w sobie zupełnie coś nowego. 
Coś, co właśnie stanie się dla nas cudem...
coś co odróżni ten pobyt od wielu wcześniejszych. 
To była w końcu PODRÓŻ NA CZTERECH KOŁACH.
Zaczynamy więc wyliczankę:
Termin: 6-20 sierpnia 2019 r. obejmujący zmotoryzowaną część grupy i 8-18 sierpnia 2019 r. - dotyczący grupy atakującej z powietrza.
Grupa: tym razem to 15 osób, z których: O zgrozo!!!! Ja jestem najstarsza ! W zasadzie troszkę nam się grupa odmłodziła.

poniedziałek, 5 sierpnia 2019

Chreszczatykiem żegnamy Kijów

No i wreszcie nadeszła pora na relację z wycieczki po centrum Kijowa - ulicy Chreszczatyk i jej okolicach - niemych świadkach wydarzeń Pomarańczowej Rewolucji. A niejeden turysta właściwie tylko po to przyjeżdża do Kijowa.
Schodząc drogą parkową z Parku Maryjskiego wychodzimy prosto na 
Łuk Przyjaźni Narodów
Wybudowany on został w 1982 roku, razem z Muzeum Lenina dla upamiętnienia przyjaźni ukraińsko-rosyjskiej. Ta ogromna stalowa tęcza symbolizuje właśnie pojednanie się tych dwóch narodów.

Tuż pod łukiem znajdują się wykonane z brązu statuy ukraińskich i rosyjskich robotników – choć w tej chwili jest akurat placem budowy, zimą np. służy jako… lodowisko dla młodzieży.
Warto tutaj dotrzeć, gdyż nieopodal łuku znajduje się taras widokowy na Dniepr, z którego podziwiać możemy choćby most dla pieszych - Most Parkowy, na który my akurat nie zeszliśmy. To już lepiej moim zdaniem dojść do mostu pieszo-rowerowego znajdującego się w pobliżu. Pewnie z racji trwającego remontu, dziś był akurat niedostępny. Nasza grupa kieruje się w stronę budynku filharmonii 
i w tym miejscu schodząc po schodach dochodzimy do ulicy
Chreszczatyk
Już z daleka widzimy okazały budynek Centrum Kongresowego Ukraiński Dom, czyli dawnego Muzeum Lenina, ufundowanego przy okazji budowania tęczy. 
Po prawej stronie ulicy widać spalony budynek centrali związków zawodowych, który ciągle jest odbudowywany, stąd pokrycie z reklamą. Wreszcie znajdujemy się na głównym placu Kijowa -
Majdan - Plac Niezależności
czyli centrum Pomarańczowej Rewolucji - najważniejszego wydarzenia we współczesnej historii Ukrainy. To tu w 2003 r. rozbudziły się ukraińskie nadzieje i tu te nadzieje jeszcze szybciej zgasły. Wreszcie pod koniec 2013 roku rozbił się tutaj Euromajdan, tutaj doszło do krwawych walk, które doprowadziły do ucieczki Janukowycza z kraju, z tym miejscem związany jest wybuch krwawego konfliktu z Rosją, wojna domowa, czy wreszcie aneksja Krymu. Tyle wylanej krwi … Może zatem zanim zabierzecie się z nami na wirtualną wycieczkę warto poznać swoisty alfabet Euromajdanu.
Na centralnym miejscu placu znajdujemy malachitową kolumnę 
ze słowiańskim bóstwem Berehynia, która upamiętnia odzyskanie niepodległości.
Ślady walk są tu zresztą obecne na każdym kroku – po obu stronach ulicy w rzędzie są ustawione tabliczki ze zdjęciami i nazwiskami poległych. Najlepiej widać to, gdy staniemy na tarasie widokowym na górze placu, nieco poniżej hotelu Ukraina.
 
Niebiańska Sotnia


Na placu kilka charakterystycznych pomników.
Pierwszy to pomnik Kozaka Mamaja.
Kolejna odsłona założycieli Kijowa widzianych już przez nas nad Dnieprem. (foto Arek)
Hotel Ukraina nocą (foto Arek)
(foto Arek)
Vis a vis, po drugiej stronie ulicy znajduje się łuk triumfalny z postacią Michała Archanioła, opiekuna stolicy.
Brama Lacka
 
To zrekonstruowana Brama Lacka, która w przeszłości była jedną z trzech bram wjazdowych do historycznego Kijowa. Tuż za nią widoczna jest kopuła  
Globus Galery
To oczywiście nie galeria sztuki, ale nowoczesna galeria handlowa, a właściwie nawet dwie galerie znajdujące się pod powierzchnią Placu Niepodległości.
Na Chreszczatyku, jak widzicie jesteśmy kilkakrotnie - o różnych porach dnia i nocy. To swoiste centrum, które w każdym świetle wygląda inaczej. Z obowiązkowych punktów handlowych stolicy Ukrainy wymienić muszę
Sklep Roshen
To firmowy sklep słynnej ukraińskiej marki cukierniczej, której właścicielem jest Petro Poroshenko, prezydenta Ukrainy w latach 2014-2019. W Kijowie jesteśmy akurat w dzień wyborów prezydenckich, w których Poroshenko ponosi porażkę. Natomiast jego słodycze pozostają nadal na pierwszych miejscach rankingu smaku. 
Sklep znajdziecie pod adresem Chreszczatyk 29/1. 
 
 Ponoć to jedna z topowych rzeczy, która należy zrobić w Kijowie - spróbować tortu Roshena. Najbardziej znana czekolada tej marki to mleczna Czajka w niebieskim opakowaniu, ale także długie cukierki czekoladowo-orzechowe Liszczyna.
 Warto odwiedzić ten sklep, choćby po to aby zobaczyć jak szeroki jest asortyment cukierniczy. 
Dla porównania wrzucam Wam cennik czekolad z marketu, abyście sami mogli się przekonać, że nasza rodowa marka Wawel wcale nie musi się wstydzić.
Tuż obok sklepu firmowego Roshena znajdziecie także
Besarabski Market
To pierwszy w Kijowie rynek kryty dachem znajdujący się w pobliżu stacji metra Lwa Tołstoja. 
My robimy mu tylko fotografię z zewnątrz, podczas kiedy Arek i Ania w poszukiwaniu lokalnych produktów udają się do jego wnętrza. Stary rynek ze straganami z różnymi produktami takimi jak: ryby, kawior, mięso, wszelkiego rodzaju warzywa, owoce, orzechy i kwiaty niestety nie pozostawia w nich dobrych wspomnień zapachowych. 
 Hala została zbudowana w latach 1910-1912 według projektu polskiego architekta Henryka Gaya.
W czasie kiedy nasi towarzysze podróży eksplorują rynek my udajemy się do pobliskiej Puzatej Chaty.
W pobliżu znajduje się także kilkupiętrowy dom handlowy 
CUM - Centralnyj Uniwersalnyj Magazin.
Budynki znajdujące się na ulicy Chreszczatyk w większości pochodzą z lat 50 tych XX wieku, choć wiele z nich, tak jak CUM zostało odnowionych. Akurat CUM przeszedł gruntowny remont w 2017 roku przed koncertem Eurowizji. Przyjemnie jest pospacerować Chreszczatykiem, niekoniecznie mając w planach zakupy. Pełno tam młodych ludzi ukazujących na ulicy swoje talenty.
Ania i Arek
Trudno w tych kilku postach przedstawić Wam całą urodę Kijowa. Sami nie zdążyliśmy zobaczyć wszystkiego. Odwiedziliśmy jeszcze na szybko prawie zamykany 
Sobór Mądrości Bożej na placu Sofijskim
Bardzo blisko to i Bramy Lackiej i Złotych Wrot, można więc połączyć to ze zwiedzaniem Chreszczatyka. W naszym przypadku byliśmy na kilka minut przed 17:00, tak więc najważniejszą cerkiew w mieście - siedzibę biskupów, mogliśmy obejrzeć tylko z zewnątrz.
Sobór św. Zofii znajduje się na liście UNESCO i wybudowany został na wzór Hagia Sophia z Konstantynopola (obecnego Stambułu).
 Arek i Ania weszli na wieżę, podczas kiedy my pochodziliśmy po terenie Soboru.
Pomnik Bohdana Chmielnickiego - bohatera narodowego Ukrainy na Placu Sofijskim.
Nasz wyjazd niestety powoli dobiegał końca. W poniedziałek 1 kwietnia 2019 roku rankiem musieliśmy dostać się tym razem do lotniska Boryspol
Dojazd do lotniska Boryspol
Kwaterę opuszczamy ok. 8:30 i zieloną linią metra jedziemy do stacji Złote Wrota. Przechodzimy podziemiem na stację Teatralna i przesiadamy się na czerwoną linię, którą jedziemy w stronę Akademmistechko 2 stacje do stacji Vokzalna.
Tutaj przechodzimy do sąsiedniego budynku Głównego Dworca Kolejowego. 
Koniec języka za przewodnika i jakoś dostajemy się do odpowiedniego okienka.
 Z zaciekawieniem podziwiamy sufit głównej hali dworca.
 
 Po zakupie biletów w cenie po 80 UAH przechodzimy do specjalnej poczekalni, przeznaczonej dla turystów podróżujących tylko na Boryspol. Wejście do niej odbywa się przez bramki, niemal jak na lotnisku.
 Dworzec jest bardzo dobrze oznakowany i nie sposób się zgubić.
Pociąg odjeżdża peronu 14 o godzinie 09:24, a już o 10:02 jesteśmy na lotnisku.

Taką oto cudną maszyną polskiej produkcji po 40 minutach dostajemy się na lotnisko. 
Na stacji Boryspol akurat w miejscu odjazdu pociągu znajduje się kasa, więc jadąc w odwrotną stronę nie trzeba błądzić po lotnisku. 
 Rozkład pociągu Boryspol znajdziecie tutaj
Alternatywnie do lotniska Boryspol można dojechać z Kijowa ze stacji Kharivska autobusem nr 322. Cena biletu to 100 UAH.
Jak się okazuje na lotnisku mamy do pokonania niezłą trasę. 
Mimo iż na wszelkich informacjach mieliśmy odlatywać z terminala D okazuje się, że jednak od wczoraj otwarty jest nowy terminal F przeznaczony dla Ryanaira. Do terminala F podążamy pieszo około 2 km, nie widząc autobusu lotniskowego. 
 
Oczywiście, kiedy już dochodzimy do terminala, właśnie podjeżdża linia lotniskowa.
Budynek jest puściusieńki, zaledwie kilka osób obsługi, nieczynne sklepy duty free, kawiarnie - nic, po prostu nic!!! A chcieliśmy zrobić zakupy ukraińskich trunków. Na szczęście stoją dystrybutory z wodą, także tą ciepłą i na zakończenie podróży pijemy najtańszą lotniskową kawę - bo zrobioną z własnych zapasów.
KIJÓW-BORYSPOL 12:55 – 13:35 WARSZAWA MODLIN 
FR 3167 
Z powodu długiego oczekiwania w Modlinie na bagaż nie zdążamy na autobus lotniskowy ZL, który miał nas zawieźć na stację kolejową Modlin. My tym razem nie zostawialiśmy samochodu na parkingu, bo wylatywaliśmy z Okęcia, a wracamy na Modlin. Nasi kompani dojechali autem do parkingu przy Okęciu, tak więc tam muszą wrócić komunikacją. Dojeżdżamy autobusem lotniskowym do stacji PKP Modlin i tutaj nasze drogi rozchodzą się. Dziękując Arkowi i Ani za wspólny pobyt wsiadamy w podmiejski pociąg, który zawozi nas do naszej miejscowości, a oni dosłownie kwadrans po nas pociągiem lotniskowym odjeżdżają na lotnisko Okęcie. Powrót z lotniska Modlin na lotnisko Okęcie za cenę 19 zł niestety trwał tyle samo co sam lot do Kijowa, bo zanim przyjechał kolejny autobus i kolejny pociąg - upłynęło wiele czasu. 
Mimo przebojów z powrotem była to bardzo przyjemna około weekendowa podróż, a Ania i Arek zakochani w Kijowie odwiedzą go raz jeszcze za kilka dni - może wtedy nadrobią i za nas kijowskie zaległości, bo lista zwiedzania mogłaby być jeszcze bardzo długa, a nam dni urlopu już tak niewiele zostało ...

niedziela, 21 lipca 2019

Dzień trzeci - Wysokie Miasto

Kolejny dzień wędrówki poświęcamy na zwiedzanie Wysokiego Miasta. Właściwie plan jest taki, że zaczniemy od dzielnicy Olimpijskiej, następnie przejdziemy na kijowskie Lipki, by w końcu wylądować na Starym Kijowie.
Dla każdego coś dobrego... Dojazd zajmuje nam niewiele czasu, choć zahaczamy jeszcze o śniadanie w Puzatej Chacie. Nasz dzień zaczął się punktem dla Panów:

Stadion Olimpijski w Kijowie 
Wysiadamy z metra na stacji PALATS SPORTU.

foto: Arek
Budynek stadionu jest ogromny, więc bez trudu go zlokalizujecie. Choć został wybudowany w 1923 roku, przeszedł gruntowną modernizację w związku z piłkarskimi mistrzostwami Europy w 2012 roku. Między innymi zyskał wówczas nowoczesny, częściowo przeszklony dach. 26 maja 2018 r. NSC „Olympiyskiy” był gospodarzem finału Ligi Mistrzów UEFA, ale niejednokrotnie stał się sceną muzyczną dla wielu gwiazd, w tym Madonny, Red Hot Chili Peppers, Depeche Mode, czy Enrique Iglesiasa. Pojemność stadionu to aż 70.050 widzów.
Muzeum klubu Dynamo Kiev
W głównym budynku stadionu znajduje się Muzeum kijowskiego klubu piłkarskiego. Muzeum zostało tutaj przeniesione z klubowego stadionu Dynamo Kiev, który dziś także odwiedzimy. 
Wstęp do muzeum jest bezpłatny. W zasadzie jest to jedna sala wystawowa połączona ze sklepem kibica
Planując sobie dzień najlepiej od razu skierować się na stację niebieskiej linii OLIMPIISKA zamiast, tak jak my na PALATS SPORTU. Stamtąd dosłownie kilka kroków dzieli nas od
Kościoła św. Mikołaja


 

Kościół pochodzi z lat 1899-1909 i jest to parafia rzymskokatolicka, o którą nie tak łatwo w Kijowie.

 

Nabożeństwa odprawiane są tutaj także i w języku polskim.
Warto wstąpić w te okolice, chociażby po to, by przy okazji zobaczyć pomnik naszego romantycznego wieszcza Juliusza Słowackiego.
Zarówno kościół, jak i pomnik Juliusza Słowackiego to atrakcje, na których my akurat zakończyliśmy zwiedzanie, bo rano je zwyczajnie pominęliśmy pochłonięci stadionową bryłą. Gdybyście chcieli, tak jak my - kopułę stadionu obejść dookoła - to nie dość, że jej zewnętrzny obwód liczy ponad 2 kilometry, to przejście do kolejnej atrakcji - Fortu musiało odbyć się dziurą w płocie. A takich rozwiązań przecież nie rozpowszechniamy, choć właśnie dokładnie taką drogę wyznacza nam google maps :)
Wracamy więc do naszego planu zwiedzania.
Kosyj kaponier
Ukośny kaponier to częściowo podziemna budowla z grubymi ceglano-kamiennymi murami. 
Został wybudowany u zbocza góry Cherepanova na terenie twierdzy kijowskiej jako obrona na ogień boczny. 

W zasadzie dla każdego Polaka powinien być to obowiązkowy punkt na mapie Kijowa. 
Na początku lat 60-tych dziewiętnastego wieku kaponier został przekształcony na więzienie polityczne, a pierwszymi więźniami byli uczestnicy powstania styczniowego w 1863 roku. 
Dowódcy polskich oddziałów powstańczych zostali rozstrzelani właśnie w pobliżu muru twierdzy.
Twierdza Kijowska
znajduje się na terenie Głównego Wojskowego Szpitala Klinicznego w Kijowie. 
Jest to jedyny zabytek budowli fortyfikacyjnych w XVIII-XIX wieku na Ukrainie 
i jedna z największych kamiennych i ziemnych fortec na świecie, która przetrwała do dziś. 
 
Wstęp na teren fortu jest bardzo tani bo kosztuje 3 hrywny, natomiast nie obejmuje on wstępu do muzeum.

Wychodzimy główną bramą z terenu fortu wprost na ulicę Bulwar Lesi Ukrainky, którą dochodzimy do najbliższego skrzyżowania i

w tym miejscu skręcamy w prawo w ulicę Shovkovychną. 
Czekoladowy Dom
Nietrudno zgadnąć, skąd wzięła się nazwa budynku, wszak przypomina on 
zarówno kolorem i kształtem smaczną czekoladową pralinę. 
Pod adresem Shovkovychna 17/2 znajduje się jeden z najstarszych domów Kijowa – Czekoladowy Dom, zwany też Willą Mohilevtseva. Dwór został zbudowany w latach 1898-1901 wg projektu głównego architekta Kijowa, Władimira Nikołajewa na zlecenie znanego przemysłowca i finansisty Semenovicha Mohilevtseva. Kiedyś mieścił się w nim urząd stanu cywilnego, dziś jest oddziałem Muzeum Narodowego. 
Wracamy do poprzedniej ulicy - Lyuteranskiej i skręcamy w nią w prawo.
Dom Płaczącej Wdowy
to kolejny ciekawy zabytek architektoniczny wybudowany w 1907 r. we wczesnym stylu secesyjnym i należący do zamożnego kupca. Budynek znajduje się przy ulicy Lyuteranskiej 23. 
Nazwa budynku pochodzi od tego, że kiedy pada deszcz woda zalewa twarz kobiety spływającej po jej policzkach. 
Wipping Window Masion to obecnie jedna z oficjalnych rezydencji prezydenta Ukrainy, dlatego też jej okolice są pilnie strzeżone. Szczególnie dziś - w dzień wyborów prezydenckich na Ukrainie. Tuż za rogiem znajduje się ulica Bankowa, którą prowadzić ma dalsza część wycieczki. Tymczasem widzimy tu kordony policji i wojska. Nieopodal znajduję stróżówkę - uliczka jest zamknięta, a przejście odbywa się przez portiernię, w której siedzi policjant. Należy okazać mu dokument tożsamości i przejść dalej. Uff... już myślałam, że z powodu wyborów nie dane nam będzie dojść do
Domu z Chimerami
Rzeczywiście dostęp do domu przy ulicy Bankowej nr 10 jest bardzo ograniczony. 
Sama fasada budynku jest bardzo ciekawa i odzwierciedla zamiłowanie do afrykańskich podróży polskiego architekta Władysława Horodeckiego. Jedna z legend mówi, że architektura domu związana jest z nastrojem, w jaki popadł artysta po śmierci samobójczej jego córki. 
Budynek jest znany z dwóch rzeczy: pierwszą jest fronton ozdobiony rzeźbami dzikich stworów. 
Ale jeszcze bardziej zadziwia jego forma – budynek zbudowano na stromym zboczu. Podobno architekt miał się założyć ze znajomymi, którzy nie wierzyli, że na tym wąskim zboczu można cokolwiek wybudować. W związku z tym, aby budynek był bardziej stabilny od strony zbocza ma aż pięć kondygnacji, zaś od strony ulicy Bankowej – tylko trzy. 
Dziś mieści się tam kancelaria prezydenta Ukrainy.
 Wyjście odbywa się na drugi koniec ulicy Bankowej, także przez portiernię od strony ulicy Instytuckiej - tym razem już bez okazywania dokumentów.

Ulicą Instytucką przechodzimy wzdłuż budynku 
Narodowego Banku Ukrainy
Kolejna ciekawa fasada budynku, ale i siedziba Muzeum Pieniądza. 
Atrakcja jest zupełnie darmowa, ale dostępna w godzinach otwarcia banku. Wszelkich informacji szukajcie tutaj. Niestety my jesteśmy tutaj w niedzielę. Z ulicy Instytuckiej skręcamy w lewo w ulicę Sadową, która dojdziemy do Parku i 
Pałacu Maryjskiego.
zwanego również Maryńskiim. To barokowa rezydencja położona w Kijowie na prawym brzegu Dniepru. Pałac został zbudowany w latach 1744-1752 na zlecenie carycy Elżbiety, według projektu włoskiego architekta Rastrellego przy współudziale jego uczniów pod kierownictwem Iwana Miczurina. Pierwszą koronowaną głową, której noga stanęła w pałacu, była jednak dopiero Katarzyna II w 1787 roku. Dziś jest siedzibą Szkoły Głównej Rolniczej.
Ale to nie błękit tej fasady sprowadza nas w te okolice. Dokładnie vis a vis pałacu znajdziemy bowiem trybuny kolejnego Stadionu. Tym razem to
Stadion Dynamo Kiev
Wśród drzew ukryty jest stadion miejskiej drużyny futbolowej - Stadion im. Walerego Łobanowskiego. Nieprzypadkowa jest lokalizacja stadionu, bowiem na terytorium dzisiejszego stadionu mieściły się niegdyś szklarnie, które dostarczały warzywa i owoce do carskiej rezydencji - Pałac Maryjskiego. W latach 20-30 XX wieku zbudowano tu wreszcie kilka boisk: do koszykówki, siatkówki i piłki ręcznej, a w końcu boisko piłkarskie z drewnianą przebieralnią i miasteczko gimnastyczne.
W okresie II wojny światowej stadion był mocno zburzony, na jego terytorium długie lata znajdowano pociski i miny. 
Tutaj rozgrywane są mecze domowe - po modernizacji pojemność stadionu wynosi jedynie 16 873 miejsc, 
stąd mecze pucharowe rozgrywane są na odwiedzonym przez nas rano Stadionie Olimpijskim.
Fundujemy sobie jeszcze kawę ze ślimaka i wędrujemy dalej parkiem 
 mijając kolejne opuszczone pianina, jakich w Kijowie jest wiele. Zapewne w ciepłe letnie wieczory zasiadają przy nich pianiści, by za kilka hrywien wrzuconych do kapelusza umilić spacer po kijowskiej Dzielnicy Miłości.
 Most Parkowy Patona
 Właśnie takie skojarzenie przychodzi mi na myśl jeśli chodzi o tą część Kijowa. 
Nie tylko kolor czerwony i kłódki miłości na moście, ale także i nawierzchnia mostu są zapewne niejednokrotnie świadkiem miłosnych deklaracji i wyznań.
 Dochodzimy wreszcie do charakterystycznego pomnika objętych staruszków.
To kolejny ślad miłości. Pomnik przedstawia parę Luigi Peduto i Mokryny Yurzuk. On - włoski żołnierz, ona - ukraińska robotnica spotkali się w z 1943 roku w austriackim obozie wojennym, gdzie spędzili dwa lata razem. Wojna ich związała, ale niestety potem rozdzieliła. Luigi nie mógł zapomnieć piękna ukraińskich dołeczków w policzkach Mokryny i po 60 latach odnalazł ukochaną. Spotkali się w 2004 roku w studiu telewizyjnym programu "Czekaj na mnie" w telewizji Intel aby powiedzieć telewidzom, że miłość silniejsza jest niż dystans i wojna.
 #vichnalubov
Wrzuć swoje zdjęcie z parą opatrując je takim hashtagiem - taką oto zachętę zawiera opis pod pomnikiem. 
Let your feelings last forever - Niech Wasze uczucie trwa wiecznie. 
Rozmarzeni tą miłosną historią nie mamy już ochoty schodzić do rzeki. Wychodzimy wprost na 
Muzeum wody
Muzeum znajduje się na liście 64 rzeczy które musisz zobaczyć w Kijowie, opublikowanej przez wschodnik.pl
A dokładnie: koniecznie należy wejść do bańki mydlanej w Muzeum Wody. Jeśli chodzi o nas, to nie tym razem. 
Trzeba czekać na zebranie się grupy, a my mamy inne plany.
 Nieopodal Muzeum Wody znajduje się kijowskie drzewo życzeń.
 
 którego dotknięcie w różnych miejscach daje rozmaite efekty. Tłumaczenie jest mniej więcej takie: 
Pomyśl marzenie, a w twoim życiu wydarzą się cuda.
Potrzyj kurę a wzbogacisz się. 
Włóż monetę do gniazda, a rodzina się umocni. 
Dotknij ręką jajeczka, wzbogacisz się o dzieci. 
Potrzyj jabłko chwilę a wróci twoja młodość. 
Jak spojrzysz na ptaka, odnajdziesz szczęście. 
Dotknij korzenie drzewa, przedłużysz życie ojca i matki. 
Włóż kartkę w szparę drzewa i spełni się marzenie twojego życia.
Czyżby kolejna świątynia dumania?
A może następny powód do złapania szczęścia? 
W końcu jednak wychodzimy na atrakcje centrum miasta, ale mimo że były one dalszym ciągiem tego dnia zostawię je na kolejny wpis. Patrzcie, a wydawać by się mogło, że w Kijowie nie ma tak wiele do opowiadania, a tak trudno to wszystko zmieścić w jednym poście...