W mojej relacji znajdziecie przede wszystkim praktyczne wskazówki i osobiste wrażenia z wędrówki. Duchowy wymiar tej podróży, tak ważny i wyjątkowy dla mnie, zachowam jednak w sercu. Bo na Camino dźwigamy znacznie więcej niż plecak, który z każdym kilometrem zdaje się ważyć coraz więcej, choć przecież niczego do niego nie dokładamy. Niesiemy też swoje intencje, myśli, nadzieje i całą tę emocjonalną zawartość, której nie da się upchnąć w żadnej kieszeni.
I właśnie to jest w Camino najpiękniejsze – to, czego nie widać, o czym nie mówi się głośno, a co czasem daje nam bardziej w kość niż niejedno podejście pod górę.
Ale dość już tych głębokich refleksji, bo Camino, Camino, a kilometry same się nie przejdą!
A tymczasem przed nami kolejny dzień wędrówki – pełen galicyjskich wiosek, malowniczych krajobrazów i darów natury. Będzie na czym zawiesić oko, czym nacieszyć duszę, a być może i gdzie przycupnąć, zanim nogi oficjalnie zgłoszą reklamację. Ruszamy więc dalej – ku nowym widokom, kolejnym przygodom i temu, co Galicja postanowi nam dziś zaserwować. Oby nie tylko pod górkę!
I właśnie to jest w Camino najpiękniejsze – to, czego nie widać, o czym nie mówi się głośno, a co czasem daje nam bardziej w kość niż niejedno podejście pod górę.
Ale dość już tych głębokich refleksji, bo Camino, Camino, a kilometry same się nie przejdą!
A tymczasem przed nami kolejny dzień wędrówki – pełen galicyjskich wiosek, malowniczych krajobrazów i darów natury. Będzie na czym zawiesić oko, czym nacieszyć duszę, a być może i gdzie przycupnąć, zanim nogi oficjalnie zgłoszą reklamację. Ruszamy więc dalej – ku nowym widokom, kolejnym przygodom i temu, co Galicja postanowi nam dziś zaserwować. Oby nie tylko pod górkę!
Dzień trzeci wędrówki
7 sierpnia 2026 r - piątek
Etap 3: Pontedeume-Betanzos
Dystans: 22,52 km
Start: 7:30
Meta: 14:30
Czas marszu: około 7 godz z przerwami
Przerwa na posiłek: około 9, 15 i 18 kilometra
Nocleg: Albergue Rio Mandeo w Betanzos
7:00 pobudka, 7:30 wyjście z albergi i choć Pontedeume dopiero budzi się do życia - wiele miejsc z poranną kawą już czeka na pielgrzymów. A wychodząc z Pontedeume droga prowadzi stromo pod górę, więc przyda się trochę kofeiny.Etap 3: Pontedeume-Betanzos
Dystans: 22,52 km
Start: 7:30
Meta: 14:30
Czas marszu: około 7 godz z przerwami
Przerwa na posiłek: około 9, 15 i 18 kilometra
Nocleg: Albergue Rio Mandeo w Betanzos
Kolorowe kwiaty, soczyste owoce i błękitne hortensje atakują zmysły z każdej strony.
Pomarańcze dosłownie leżą na drodze.

Po drodze mijamy też takie miejsca do odpoczynku.

Na śniadanie zatrzymujemy się około 9 km w Bar O Camino e Vida, gdzie spotykamy naszych współlokatorów z ostatniej albergi. Niby miała być tylko kawa, a jest świeży sok, tortilla i kanapka (razem 7,50 EUR). To bardzo kultowe miejsce, w którym serwowane są jedne z najlepszych śniadań na całym szlaku Camino Ingles. Niegdyś była tu tylko fabryka mebli, a jej właścicielka Rocio Diaz Paz w odpowiedzi na rosnącą liczbę pielgrzymów przechodzących w pobliżu, wygospodarowała na terenie zakładu niewielką przestrzeń, tworząc dla nich darmowy punkt z wodą.
Miejsce to szybko zyskało rozgłos na forach internetowych poświęconych Camino, a z czasem oferta poszerzyła się o przekąski, ale także artykuły pierwszej pomocy. Kiedy w 2020 roku wybuchła pandemia, a sprzedaż mebli gwałtownie spadła, Rocio postanowiła nadać swojemu życiu nowy kierunek. Przekształciła to samo miejsce w herbaciarnię dla pielgrzymów.
Za niespełna 2 km okazuje się, że osoba, która nas niemal przed chwilą obsługiwała, tym razem wita nas ze ściennego muralu w Mino. To właśnie tacy ludzie, jak Rocio Diaz Paz stają się Gwiazdami Camino.
W punkcie informacji turystycznej w Mino otrzymujemy kolejną pieczątkę w paszporcie pielgrzyma. Mino to miejscowość położona nad estuarium - czyli poszerzonym, przypominającym lejek ujściem rzeki do morza, które powstaje w wyniku działania pływów morskich.
Były mosty, punkt widokowy ze szklaną podłogą,
w końcu wiadukt
i plaża Praia de Arameda,
na terenie której
znajduję pamiątkowe muszle przegrzebki.
O! dziś to Camino zaczyna mi się podobać i z każdym dniem będzie już tylko lepiej.

Wzdłuż morza wybudowano drewnianą ścieżkę, a cały obszar Senda dos Sentidos należy do sieci Natura 2000.
to charakterystyczny, galicyjski kamienny krzyż przydrożny połączony z rzeźbą dzika, którego pielgrzymi mylnie nazywają świnią. Pomnik powstał jako hołd dla potężnego średniowiecznego rodu Andrade, którego heraldycznym symbolem był właśnie dzik. Takiego samego dzika widzieliśmy wczoraj w herbie miasta Pontedeume.
średniowieczny most nad rzeką Lambre, z którego doskonale widać
całe ławice ryb pluskających się w rzece Lambre.
Szlak prowadzi w końcu na drugą stronę drogi krajowej, gdzie zatrzymujemy się na kolejną przerwę - w Cafe Navedo w miejscowości Porto de Abaixo.
Łączny koszt takiego zamówienia: 3,90 EUR (1,60 EUR kawa i 2,30 EUR piwo)
Tym razem w barze czeka nas niespodzianka: do każdego zamówienia otrzymuje się gratis tapasy: małe kanapeczki z chorizo lub z szynką. Cudowny gest, a jeszcze lepszy smak.
Wędrujemy mijając okoliczne wsie i eukaliptusowe lasy, a krajobraz nadmorski powoli ustępuje zielonemu i sielskiemu wnętrzu Galicji. Do dzisiejszego celu podróży pozostało nam około 5,5 km. Pora więc na kolejną - ostatnią już dzisiaj przerwę.
Zatrzymujemy się w restauracji Bemar do Camino i jak widzicie, pod osłoną kolejnej pieczątki w paszporcie, mamy przekąskę (tym razem do napoi podawany jest kawałek tortilli). Tak, tak...nasze paszporty wyglądają jakbyśmy faktycznie szli od baru, do baru.
Około pół godziny później w rejonie Paderne, trafiamy na leśny punkt odpoczynku Los Angeles del Camino.
Ze wzgórza widoczne jest ujście rzeki Mandeo i cała dolina.
Mijane fuente pochodzą z drugiej połowy XVIII wieku, co tylko potwierdza jak stara jest tradycja dróg jakubowych.
Przed nami San Martino de Tiobre - romański kościół na wzgórzu. To jeden z najważniejszych zabytków sakralnych dzisiejszego etapu (choć także zamknięty).
Kościół stoi w miejscu związanym z dawnymi początkami Betanzos,
a tuż przy nim znajduje się ogólnodostępny cmentarz.
W oddali snuje się już Betanzos - to dobra wiadomość, bo słońce o tej porze dnia daje się już we znaki.
Ostatni kilometr szlaku prowadzi obok kościoła i sanktuarium Nuestra Senora do Camino (Matki Bożej od Drogi).
I jest to pierwszy otwarty dla pielgrzymów kościół i pierwsza pieczątka zdobyta w miejscu sakralnym.
Jeszcze tylko przejście przez most Ponte Vella
- z pierwotnego średniowiecznego mostu pozostały jedynie przypory.
Przechodzimy przez główny plac miasta
i w końcu o godz. 14:30 trafiamy do albergi na Rua dr Fleming 3 w Betanzos.
Albergue Rio Mandeo - to nowoczesne schronisko dla pielgrzymów, dysponujące nie tylko salami wieloosobowymi, ale także Tym razem śpimy w sali 4 osobowej z dwoma takimi łóżkami. Pokój jest zamykany, także dźwięk chrapania z sąsiedniej sali nie był słyszalny. Obydwie prezentowane do tej pory albergi odznaczały się czystością na najwyższym poziomie. Czyste i świeżo wykrochmalone prześcieradła i specjalne materace absolutnie wykluczały obecność jakichkolwiek insektów, a niestety pluskwy na szlakach Camino to już prawdziwa zmora. Aby się przed tym ustrzec stosowaliśmy własne linery (wkłady do śpiwora) i nie korzystaliśmy z dodatkowych albergowych kocy. Poza tym każdy z nas w plecaku nosił woreczek świeżej lawendy, której zapachu pluskwy bardzo nie lubią. Mówi się, że wcześniejsza rezerwacja noclegów na Camino zabija ideę prawdziwego pielgrzymowania, ale ja - chociażby właśnie z uwagi na czystość - postanowiłam wszystkie noclegi zarezerwować wcześniej. Opinie o tych miejscach pozwoliły mi dokonać właściwego wyboru i sprawiły, że nie wróciliśmy do domu pogryzieni i z dodatkowymi "turystami na gapę".
Zdecydowanie polecam nocleg w Albergue Rio Mandeo.
Popołudnie w Betanzos spędzamy spacerując po mieście.
Kierujemy się w stronę najstarszej części miasta.
Igrexa de Santa Maria Do Azouque - kościół został zbudowany w II poł. XIV i na pocz. XV wieku,
na miejscu wcześniejszej świątyni romańskiej.
Świątynia ta stanowi jeden z najważniejszych średniowiecznych zabytków Betanzos.Nazwa kościoła „Azouque” może pochodzić od tzw „gorączki rtęci”. Otóż w 1786 roku w Betanzos pośród mieszkańców rozniosła się plotka, że w okolicy z ziemi wypływa rtęć (hiszp. azogue).
W bezpośrednim sąsiedztwie znajduje się kolejny kościół z dzwonnicą Igrexa de San Francisco de Betanzos.
Schody prowadzące na starówkę Betanzos.
Wracamy jeszcze nad rzekę Mandeo,
wzdłuż której znajduje się starsza

i zupełnie nowa zabudowa.
Zmęczeni dzisiejszą wędrówką nie czekamy na wieczorne otwarcie restauracji, a ostatni posiłek organizujemy sobie w alberdze, korzystając z artykułów zakupionych w pobliskim markecie. Okazuje się, że wielu pielgrzymów tak robi. Powoli zaczynamy orientować się, że kolejny wieczór spędzamy właściwie w towarzystwie tych samych osób. W ciągu dnia mijamy się na trasie, wymieniamy uśmiechy, pozdrowienia, czasem kilka słów… a potem okazuje się, że i tak wszyscy lądujemy w tej samej alberdze. I tak, zupełnie niepostrzeżenie, Camino zaczyna nas ze sobą łączyć. Początkowo jesteśmy dla siebie obcymi ludźmi - z różnych krajów, w różnym wieku, mówiącymi różnymi językami. Czasem trudno się porozumieć, ale szybko okazuje się, że nie zawsze potrzeba wielu słów, żeby nawiązać nić porozumienia. Wystarczy wspólna droga, zmęczenie po całym dniu, uśmiech, życzliwe spojrzenie czy wieczór spędzony przy wspólnym stole.
I chyba właśnie na tym polega magia Camino.
Buen Camino!





















.jpg)
.jpg)



































