wtorek, 9 grudnia 2014

Mediolan modnie...

Wreszcie ta wyczekiwana strona Mediolanu...Moda, której za nic w świecie nie chciałam wrzucać w jeden post z nekropolią
Aby było modnie, musimy dojechać metrem do stacji MONTENAPOLEONE.
Dojazd autobusem Nr 37 z przystanku znajdującego się vis a vis wejścia na Cimentero Monumentale aż do Placu Republiki zajmuje nam kilkanaście minut.

Bez trudu znajdujemy wejście na stację metra REPUBLICA skąd dojedziemy do MONTENAPOLEONE
 
Kiedy wychodzimy z metra i widzimy napis FASHION CAFEE to znaczy, że w pobliżu znajduje się dzielnica mody.
foto:Ewa

wtorek, 25 listopada 2014

Mediolan monumentalnie - dzień trzeci

Dzień trzeci - czytaj ostatni - rozpoczęłyśmy dość wcześnie i to wcale nie od pakowania. Lot powrotny mamy z Bergamo dopiero o 21.00. Zatem prawie cały dzień przed nami. Poranek rozpoczynamy od zwiedzania okolic

Naviglio Grande.

Aby się tu dostać, na Placu Sempione wsiadamy w dobrze znany nam tramwaj 19, którym jedziemy do samego końca. Wysiadamy około 8:30 na placu Stazione Genova. Tędy przebiega też zielona linia metra. Wprawdzie Mediolan to nie Amsterdam, ale swoje kanały ma. Pomimo iż miasto nie ma dostępu do morza, posiada ono status miasta portowego. (W 1953 roku uznano go nawet za trzynasty pod względem znaczenia port Włoch). 
Budowę pierwszego kanału rozpoczęto w 1177 roku, po nim powstały kolejne. To kanałami transportowano marmur potrzebny do budowy katedry Duomo. Dzięki pracom Leonarda da Vinci w XV wieku kanały gruntownie przebudowano, tak by z czasem służyły dla statków handlowych. 

sobota, 15 listopada 2014

Mediolan - dzień drugi

Dzisiejszy dzień rozpoczynamy dość wcześnie, bo właśnie na sobotę - 25 października zaplanowałam większość zabytków Mediolanu. Większość zabytków??? Przecież Mediolan to tylko Katedra Duomo - mawiają niektórzy. Inni do kompletu dodają jeszcze Castello Sforzesco.Ja nie zgadzam się z twierdzeniem, że w Mediolanie tylko tyle jest do zobaczenia. Mało tego, kiedy rozkładam mapę, aby zaplanować trasę, zaznaczam na niej tyle atrakcji godnych odwiedzin, że w głowie powstaje totalny "misz-masz". 
Taki oto: Guzik z pentelką. Od czego więc zacząć? Może właśnie od tej pentelki???

Igła z nitką

poniedziałek, 3 listopada 2014

Mediolan w trzy dni

Do Mediolanu wybrałam się z moją koleżanką Ewą 24 października 2014 roku. Wprost z niedowierzaniem patrzyłyśmy na prognozy pogody, tym bardziej chętnie przeniosłyśmy się w klimat śródziemnomorski. Przewidywane temperatury w Polsce to 6 stopni, podczas gdy w Mediolanie miało być ich aż 17!!!!
Bilety zarezerwowane zostały przeze mnie, jak zwykle ze sporym wyprzedzeniem. No cóż - zakup w połowie lata zapewnił nam wyśmienitą cenę. Lecimy Ryanairem z Lotniska Modlin do Bergamo Orio al Serio, a bilet powrotny kosztuje każdą z nas 200 złotych (już z prowizją za płatność przelewem). Można było zaoszczędzić około 20 zł na każdym bilecie decydując się na podróż w środku tygodnia, ale my wybrałyśmy weekend. Zakup na stronie http://www.ryanair.com/pl/ nie wymaga już specjalnej karty członkowskiej, czy też kredytowej - można zapłacić zwyczajnym przelewem. Przy zakupie, jak zwykle jestem asertywna i nie chcę bagażu rejestrowanego, ubezpieczenia, wynajmu samochodu, priorytetu wejścia na pokład, czy wreszcie wyboru miejsca w samolocie. Swoją drogą zastanawiałam się, czy warto zainwestować kolejne 24 złote od osoby za każdy odcinek podróży, aby zapewnić sobie wybór miejsca. Bałam się, że nie będziemy siedziały razem z Ewą. Otóż, dziś już wiem - nie ma się czego obawiać!!! Wystarczyło, że odprawiłam nas on-line, jedna po drugiej, aby system przydzielił nam sąsiadujące ze sobą miejsca na pokładzie samolotu. 
Odprawa on-line przeprowadzona. Jeszcze tylko formalności ubezpieczeniowe. Znowu powiększam zyski Axa Travel. Ubezpieczenie dokonane on-line kosztuje każdą z nas niespełna 12 złotych
Lot  o numerze FR 3899 zgodnie z rozkładem ma odbyć się o godzinie 14:00. Do Lotniska Modlin tym razem zamierzamy dostać się pociągiem. Wystarczy sprawdzić rozkład pociągu KML1 - tzw. "lotniskowego", a  następnie na stacji Modlin przesiąść się w autobus w barwach Kolei Mazowieckich, by za 5 złotych i po 10 minutach znaleźć się na lotnisku. W celu zaplanowania dojazdu polecam stronę Portu Lotniczego Modlin, gdzie pobierzecie aktualne rozkłady jazdy http://modlinairport.pl/pociag-kolei-mazowieckich.html. Niemal w ostatniej chwili okazuje się, że na lotnisko mamy zapewniony transport samochodem. Tak więc - dla uzupełnienia - tym razem link dotyczący parkingu krótkoterminowego - pierwsze 10 minut gratis, a reszty... szukajcie tutaj
Na lotnisku w Modlinie jesteśmy dwie godziny przed planowanym wylotem. Od razu kierujemy się do bramek bezpieczeństwa - karty pokładowe i dowody osobiste w dłoniach i mkniemy "na taśmę". Do kuwet trafiają: wierzchnie okrycie, sprzęt elektroniczny, metalowe urządzenia (np. paski),  płyny zapakowane w przezroczystą torebkę - oczywiście w dozwolonych ilościach. Poradnik dotyczący przewozu płynów znajdziecie tutaj. Tradycyjnie już zostaję na bosaka - buty także trafiły do kuwety. Po sprawnie przeprowadzonej kontroli bezpieczeństwa udajemy się pod bramki. Modlin to małe lotnisko i jeśli ktoś zaczyna swoją przygodę z lataniem - to bez problemu odnajdzie właściwy GATE. Przed nami jeszcze dużo czasu, który można spędzić na zakupach, mimo iż ceny w sklepach wolnocłowych wcale do tego nie skłaniają. Jedyną rzecz, jaką kupuję zawsze (lub prawie zawsze) na lotnisku to napój. Staram się wybrać najkorzystniejszą cenowo opcję, korzystając np. z automatów do napoi. Dziś wybór padł na litrową Pepsi kupioną w sklepie EURO SHOP za 9 złotych, choć mogłam kupić półlitrową wodę już za 6 złotych (sic!). Posiłki i napoje na pokładzie samolotu i tak będą jeszcze droższe. Na szczęście mamy własne kanapki. Moje to nawet eleganckie trójkąty wprost ze stacji benzynowej, uzyskane w zamian za punkty w programie lojalnościowym. Odprawa przy bramkach odbywa się przed czasem, choć nie brakuje niespodzianek. Otóż dziewczyna z obsługi próbuje pozbawić nas naszych bagaży podręcznych i umieścić je w luku bagażowym. Oczywiście nie wiąże się to z żadną dopłatą. Na szczęście stoimy na samym początku kolejki i udaje nam się zatrzymać swoje bagaże jako podręczne. Pierwszy raz spotykam się z takim rozwiązaniem. Po odstaniu dobrego kwadransa na płycie lotniska pakujemy się do samolotu. Chociaż jest 6 stopni na plusie i bardzo słonecznie, nie wyobrażam sobie tego oczekiwania bez czapki na głowie. Brrr!!! Zgodnie z kartą pokładową - kierujemy się do tylnego wejścia. Na pokładzie Boeinga 737 jesteśmy o 14:00. Bezchmurne niebo zapewnia nam cudne widoki.

Widok na jedno z jezior (może Como, może Iseo) tuż przed lądowaniem w Bergamo

środa, 22 października 2014

Praga na weekend - dzień drugi

Nadeszła niedziela - 5 października 2014 roku - nasz drugi dzień pobytu w Pradze. To także dzień naszego wyjazdu do domu. Na szczęście jednak dopiero wieczorem, a i w pokoju możemy zostać do samej 19:00. Pierwsze kroki kierujemy do informacji turystycznej nieopodal Mostu Karola, gdzie bez problemu nabyliśmy bilety na komunikację. Ponownie kupujemy dla każdego z nas bilet całodobowy za 110 CZK. Nie spiesząc się nadto na przystanku vis a vis naszej kwatery wsiadamy w siedemnastkę - tramwaj, jadący wzdłuż Wełtawy w kierunku Mostu Legii. Jedziemy nim dwa przystanki i wysiadamy tuż przed drugim Mostem (licząc od Mostu Karola, kolejny to Most Legii i w końcu ten przed którym wysiadamy to Jiraskuv Most).
Naszym celem Nr 1 był 

Tancici Dum

mieszczący się pod adresem Jiriskovo namesti 1981/6.
Ta charakterystyczna budowla nazywana była także Ginger (Rogers) i Fred (Aster). Została zaprojektowana przez parę architektów; Amerykanina - Franka O. Ghery'ego i Chorwata - Vlado Milunica i wybudowana w latach 1992-1996. Nie każdy wie, że budynek stanął na miejscu secesyjnej kamienicy zniszczonej w trakcie nalotu aliantów w 1945 roku.
Na zdjęciu widoczne atrybuty tancerzy - suknia Ginger powiewająca w tańcu oraz melonik Freda

piątek, 10 października 2014

O tym jak podróżować z Ecolines

Wrócę jeszcze na pewno do bułgarskich wakacji, a tymczasem taki oto przerywnik. 
Oderwanie na chwilę od opowieści bułgarskich...
Oderwanie od szaleństwa w życiu zawodowym...
Taka sobie przerwa na kawkę... 
kawkę w stolicy Czech - Pradze...
a póki co to przerwa na kawkę w autokarze.....
Chciałam bowiem rozpocząć relację z naszego ostatniego weekendu spędzonego w Pradze dzięki firmie Ecolines.
Ale zacznę od początku.
Otóż 24 lipca tego roku firma Ecolines ogłosiła konkurs na facebooku. Trzeba było odpowiedzieć na proste pytanie: w jakie dni autobusy Ecolines kursują do Strasbourga. 



wtorek, 23 września 2014

Primorsko...ach jak smacznie

Tym oto sposobem dotarliśmy do posta poświęconego gastronomii w Primorsku. W ubiegłym roku zrobiłam swoisty przewodnik atrakcji Primorska i okolic... a w tym pragnę Was wprowadzić w meandry bułgarskiej kuchni w tym miasteczku.

niedziela, 14 września 2014

Primorsko rodzinnie

Tak właśnie postanowiłam zatytułować ten post.
Rodzinnie ... bo tak właśnie czuliśmy się w hotelu Shurelovi w Primorsku przy ulicy Oasis 5.

To był bardzo dobry wybór. Mały, rodzinny hotel dostosowany w pełni do naszych potrzeb.

sobota, 6 września 2014

Bułgaria 2014

I jak tu nie zacząć pisać o wakacjach, skoro już następne się planują???
A tak na poważnie - czas już zdać relację z tegorocznej wyprawy nad Morze Czarne.
Wyjazd zaplanowaliśmy w 12 osobowym składzie - trzy rodziny, w tym jedna po raz pierwszy w Bułgarii.
Tradycyjne już zdjęcie grupowe w oczekiwaniu na SKMkę
Tym razem - dorobiłam się nawet własnoręcznie skrojonej wersji ALL INCLUSIVE.

Kiedy: 9 sierpnia - 21 sierpnia 2014 roku
Gdzie: Bułgaria, Primorsko
Jak: samolotem

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Łażenia po Tatrach dzień drugi

Sobota na szczęście nie zapowiadała się aż tak upalnie. Po wczorajszym wysiłku dzisiejsza górska wędrówka będzie dla mniej zaawansowanych.
Wszak ruszamy już w pełnym składzie - włącznie z maluchem naszych znajomych i psem. Samochodami dojeżdzamy więc do Siwej Polany położonej u wylotu Doliny Chochołowskiej. Auta za 10 zeta zostają na parkingu, a my ruszamy w jakże odmienną od wczorajszej trasę. Niby asfalcik - ale to slalom pośród wszechobecnej "stonki". Grupy kolonijne podążają, jedna za drugą. I tutaj już nie dziwią nas sandałki, ba nawet japonki.
Wejście do Doliny Chochołowskiej wymaga zakupu biletu tym razem od Wspólnoty Leśnej Uprawnionych Ośmiu Wsi, która jest właścicielem znacznej części lasów na terenie parku narodowego oraz poza jego granicami w Dolinie Chochołowskiej, Lejowej oraz na Magurze Witowskiej
http://www.wspolnotalesna8wsi.pl/.
Tak więc tu nie obowiązuje bilet wstępu do Tatrzańskiego Parku Narodowego - a nabyć trzeba ten specjalny - w cenie 5 złotych za osobę.
Warto wyróżnić to miejsce, jako jedno z niewielu, gdzie dotrzeć można z wózkiem.
Bowiem pierwsze cztery i pół kilometra droga prowadzi asfaltem, dalej zaś szutrową drogą z niewielkimi wzniesieniami. Tak więc i w naszej drużynie znalazł się dziś i wózek.



wtorek, 22 lipca 2014

Weekend w Tatrach

Ach, co to był za weekend!!! Sprawdzian umiejętności, ale i wytrzymałości. 
Ruszamy we czwartek - 3 lipca 2014.
Jedni rankiem - inni po pracy.
Jedni z centralnej - inni z zachodniej części Polski.
Starsi, młodsi - nie ma to znaczenia... Wszystkich nas połączyła miłość do Tatr.
Spotykamy się w stolicy Podhala - w Zakopanem.
Dla mnie i Radka to pierwszy wyjazd z tą ekipą górskich łazików. Ciągle coś się nie składało, choć wyjazdy w Tatry z naszym udziałem - na typowe górskie wędrowanie - były, a jakże!!!
W 2011 roku ja i Radek na miejsce noclegu wybraliśmy nawet schronisko. Samochód pozostawiony na parkingu w Zakopanem na cztery dni, a my z całym ekwipunkiem na plecach ruszyliśmy wówczas w stronę Doliny Roztoki.
Nocleg w Roztoce wspominam z rozrzewnieniem. Wystarczy kliknąć tutaj, a już słychać śpiew ptaków.
http://www.schroniskoroztoka.com.pl/
Schronisko grzechu warte - choć nie dosłownie, bo nawet motto Walerego Eliasza Radzikowskiego na stronie schroniska, jakieś takie bliskie Bogu....
"W kim tkwi chociaż iskra poezji, ten na widok gór odczuwa do nich pociąg nieokreślony; jest coś, co ludzi tam zwabia. Na górze wydaje się człowiekowi, iż jest bliżej Boga"
Do dziś oboje pamiętamy mszę świętą odprawioną przez młodego księdza ratownika TOPR w Schronisku Roztoka na zakończenie sezonu letniego 2011 roku.
Ma to swój klimat, a poza nim nocowanie w schronisku daje możliwość obcowania z górami non-stop. Bliżej stąd na szlaki turystyczne, choć trzeba wziąć pod uwagę zupełnie inne warunki lokalowe, no i ten brak dojazdu samochodem.. 
Ale cóż - jak przygoda, to przygoda!!!.

czwartek, 5 czerwca 2014

Porada da radę, Mysza w trasie da radę, to i Ty dasz radę...

Uwierz w siebie!!!! Z nami dasz radę!!! 
Dasz radę przemierzyć pół Europy. I to za dużo mniejsze pieniądze, niż się tego spodziewasz. 
Od czterech lat pomagam Ci w tym ja, a od dziś pomoże Ci też ktoś inny...


środa, 14 maja 2014

Berlin w jeden dzień - z niedźwiadkiem w tle

Jest 27 marca 2014 roku - czwartek. Wychodzimy z pensjonatu około 8:30 i idziemy do stacji NOLLENDORFPLATZ. Dziś kupujemy bilety Tageskarte na strefę AB po 6,70 EUR - oczywiście dla każdej z nas po jednym bilecie. Stąd linią metra U1 jedziemy w kierunku Uhlandstrasse – 2 stacje. Wysiadamy na KURFURSTENDAMM. Dzieli nas dosłownie kilka kroków do Kościoła 


Kaiser Wilhelm Gedachtnis Kirche 

- Kościoła pamięci Cesarza Wilhelma. Zachęcona zdjęciami kościoła w internecie, to właśnie od niego postanowiłam zacząć nasza trasę turystyczną. Kościół czynny jest w godzinach 9:00-19:00. Już z dala widzimy, że obrazek z internetu różni się nieco od rzeczywistości. Ciekawie zapowiadający się budynek obudowany jest niemal w całości rusztowaniami. Nie odpuszczamy jednak i postanawiamy wejść do środka kościoła, która już z zewnątrz wygląda zagadkowo.


sobota, 3 maja 2014

Zaczynamy zwiedzanie Berlina

Dziś chcę zaproponować Wam zwiedzanie najważniejszych miejsc w Berlinie troszkę nietypowo, bo z okien autobusu. Może się zdarzyć, że nie będziecie mieli zbyt wiele czasu, żeby zakochać się w tym mieście,


sobota, 26 kwietnia 2014

Pierwsze kroki w Berlinie

Jest środa - 8 rano, stoimy z walizkami na parkingu przed lotniskiem Schonefeld. Plan jest taki: zostawiamy bagaże na kwaterze i ruszamy w miasto. Dojazd z lotniska do centrum miasta jest dość prosty i przy pomocy Google map zaplanujecie go bez trudu. 
Tutaj także dokładny opis:
http://www.berlin-airport.de/pl/podrozni-sxf/dojazd-i-wyjazd-z-lotniska/autobus-i-pociag/transport-lokalny/index.php
My wybrałyśmy dojazd koleją miejską. Dojście do stacji oznaczone literką S widoczne jest z daleka. Zresztą proponuję obejrzeć pierwsze minuty filmu.
Autor zachęca tutaj do skorzystania z ekspresowej linii kolejowej. My skorzystałyśmy z pociągu S9 w kierunku S+U Pankow, choć dojechać można także pociągiem RB 14. Alternatywą jest też wyjazd z lotniska autobusem X7 (którego przystanek znajduje się przy samym terminalu). Kursuje on jednak co 20 minut, a my postanowiłyśmy nie czekać tak długo. 
Najważniejsze jednak kupić bilety!!! Radzę rozejrzeć się za biletami zaraz po wyjściu z Polskiego Busa. Automat do biletów znajduje się tuż przy wejściu do terminala. 

piątek, 4 kwietnia 2014

Polskim Busem z animuszem...

... Tak właśnie wyglądać miała nasza podróż Polskim Busem.
Ale może zacznijmy od początku:
Polski Bus to przewoźnik z kilkuletnim już stażem, luksusowe, klimatyzowane autokary marki Van Hool, skórzane czerwone fotele, wi-fi na pokładzie, wc, ba..... a nawet catering podczas podróży. 


niedziela, 5 stycznia 2014

Good bye Roma, a raczej do zobaczenia...

Ach! I przyszedł czas powrotu. Wylot planowany na godzinę 17:30, mamy więc jeszcze całkiem sporo czasu i to przecież nie czasu na pakowanie, ale na zwiedzanie kolejnych zakątków Rzymu.  Na szczęście możemy bagaże przechować na kwaterce. 
Dzisiejsze pierwsze i prawie ostatnie kroki prowadzą nas zgodnie z drogowskazem...