Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ukraina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ukraina. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 sierpnia 2019

Chreszczatykiem żegnamy Kijów

No i wreszcie nadeszła pora na relację z wycieczki po centrum Kijowa - ulicy Chreszczatyk i jej okolicach - niemych świadkach wydarzeń Pomarańczowej Rewolucji. A niejeden turysta właściwie tylko po to przyjeżdża do Kijowa.
Schodząc drogą parkową z Parku Maryjskiego wychodzimy prosto na 
Łuk Przyjaźni Narodów
Wybudowany on został w 1982 roku, razem z Muzeum Lenina dla upamiętnienia przyjaźni ukraińsko-rosyjskiej. Ta ogromna stalowa tęcza symbolizuje właśnie pojednanie się tych dwóch narodów.

Tuż pod łukiem znajdują się wykonane z brązu statuy ukraińskich i rosyjskich robotników – choć w tej chwili jest akurat placem budowy, zimą np. służy jako… lodowisko dla młodzieży.
Warto tutaj dotrzeć, gdyż nieopodal łuku znajduje się taras widokowy na Dniepr, z którego podziwiać możemy choćby most dla pieszych - Most Parkowy, na który my akurat nie zeszliśmy. To już lepiej moim zdaniem dojść do mostu pieszo-rowerowego znajdującego się w pobliżu. Pewnie z racji trwającego remontu, dziś był akurat niedostępny. Nasza grupa kieruje się w stronę budynku filharmonii 
i w tym miejscu schodząc po schodach dochodzimy do ulicy
Chreszczatyk
Już z daleka widzimy okazały budynek Centrum Kongresowego Ukraiński Dom, czyli dawnego Muzeum Lenina, ufundowanego przy okazji budowania tęczy. 
Po prawej stronie ulicy widać spalony budynek centrali związków zawodowych, który ciągle jest odbudowywany, stąd pokrycie z reklamą. Wreszcie znajdujemy się na głównym placu Kijowa -
Majdan - Plac Niezależności
czyli centrum Pomarańczowej Rewolucji - najważniejszego wydarzenia we współczesnej historii Ukrainy. To tu w 2003 r. rozbudziły się ukraińskie nadzieje i tu te nadzieje jeszcze szybciej zgasły. Wreszcie pod koniec 2013 roku rozbił się tutaj Euromajdan, tutaj doszło do krwawych walk, które doprowadziły do ucieczki Janukowycza z kraju, z tym miejscem związany jest wybuch krwawego konfliktu z Rosją, wojna domowa, czy wreszcie aneksja Krymu. Tyle wylanej krwi … Może zatem zanim zabierzecie się z nami na wirtualną wycieczkę warto poznać swoisty alfabet Euromajdanu.
Na centralnym miejscu placu znajdujemy malachitową kolumnę 
ze słowiańskim bóstwem Berehynia, która upamiętnia odzyskanie niepodległości.
Ślady walk są tu zresztą obecne na każdym kroku – po obu stronach ulicy w rzędzie są ustawione tabliczki ze zdjęciami i nazwiskami poległych. Najlepiej widać to, gdy staniemy na tarasie widokowym na górze placu, nieco poniżej hotelu Ukraina.
 
Niebiańska Sotnia


Na placu kilka charakterystycznych pomników.
Pierwszy to pomnik Kozaka Mamaja.
Kolejna odsłona założycieli Kijowa widzianych już przez nas nad Dnieprem. (foto Arek)
Hotel Ukraina nocą (foto Arek)
(foto Arek)
Vis a vis, po drugiej stronie ulicy znajduje się łuk triumfalny z postacią Michała Archanioła, opiekuna stolicy.
Brama Lacka
 
To zrekonstruowana Brama Lacka, która w przeszłości była jedną z trzech bram wjazdowych do historycznego Kijowa. Tuż za nią widoczna jest kopuła  
Globus Galery
To oczywiście nie galeria sztuki, ale nowoczesna galeria handlowa, a właściwie nawet dwie galerie znajdujące się pod powierzchnią Placu Niepodległości.
Na Chreszczatyku, jak widzicie jesteśmy kilkakrotnie - o różnych porach dnia i nocy. To swoiste centrum, które w każdym świetle wygląda inaczej. Z obowiązkowych punktów handlowych stolicy Ukrainy wymienić muszę
Sklep Roshen
To firmowy sklep słynnej ukraińskiej marki cukierniczej, której właścicielem jest Petro Poroshenko, prezydenta Ukrainy w latach 2014-2019. W Kijowie jesteśmy akurat w dzień wyborów prezydenckich, w których Poroshenko ponosi porażkę. Natomiast jego słodycze pozostają nadal na pierwszych miejscach rankingu smaku. 
Sklep znajdziecie pod adresem Chreszczatyk 29/1. 
 
 Ponoć to jedna z topowych rzeczy, która należy zrobić w Kijowie - spróbować tortu Roshena. Najbardziej znana czekolada tej marki to mleczna Czajka w niebieskim opakowaniu, ale także długie cukierki czekoladowo-orzechowe Liszczyna.
 Warto odwiedzić ten sklep, choćby po to aby zobaczyć jak szeroki jest asortyment cukierniczy. 
Dla porównania wrzucam Wam cennik czekolad z marketu, abyście sami mogli się przekonać, że nasza rodowa marka Wawel wcale nie musi się wstydzić.
Tuż obok sklepu firmowego Roshena znajdziecie także
Besarabski Market
To pierwszy w Kijowie rynek kryty dachem znajdujący się w pobliżu stacji metra Lwa Tołstoja. 
My robimy mu tylko fotografię z zewnątrz, podczas kiedy Arek i Ania w poszukiwaniu lokalnych produktów udają się do jego wnętrza. Stary rynek ze straganami z różnymi produktami takimi jak: ryby, kawior, mięso, wszelkiego rodzaju warzywa, owoce, orzechy i kwiaty niestety nie pozostawia w nich dobrych wspomnień zapachowych. 
 Hala została zbudowana w latach 1910-1912 według projektu polskiego architekta Henryka Gaya.
W czasie kiedy nasi towarzysze podróży eksplorują rynek my udajemy się do pobliskiej Puzatej Chaty.
W pobliżu znajduje się także kilkupiętrowy dom handlowy 
CUM - Centralnyj Uniwersalnyj Magazin.
Budynki znajdujące się na ulicy Chreszczatyk w większości pochodzą z lat 50 tych XX wieku, choć wiele z nich, tak jak CUM zostało odnowionych. Akurat CUM przeszedł gruntowny remont w 2017 roku przed koncertem Eurowizji. Przyjemnie jest pospacerować Chreszczatykiem, niekoniecznie mając w planach zakupy. Pełno tam młodych ludzi ukazujących na ulicy swoje talenty.
Ania i Arek
Trudno w tych kilku postach przedstawić Wam całą urodę Kijowa. Sami nie zdążyliśmy zobaczyć wszystkiego. Odwiedziliśmy jeszcze na szybko prawie zamykany 
Sobór Mądrości Bożej na placu Sofijskim
Bardzo blisko to i Bramy Lackiej i Złotych Wrot, można więc połączyć to ze zwiedzaniem Chreszczatyka. W naszym przypadku byliśmy na kilka minut przed 17:00, tak więc najważniejszą cerkiew w mieście - siedzibę biskupów, mogliśmy obejrzeć tylko z zewnątrz.
Sobór św. Zofii znajduje się na liście UNESCO i wybudowany został na wzór Hagia Sophia z Konstantynopola (obecnego Stambułu).
 Arek i Ania weszli na wieżę, podczas kiedy my pochodziliśmy po terenie Soboru.
Pomnik Bohdana Chmielnickiego - bohatera narodowego Ukrainy na Placu Sofijskim.
Nasz wyjazd niestety powoli dobiegał końca. W poniedziałek 1 kwietnia 2019 roku rankiem musieliśmy dostać się tym razem do lotniska Boryspol
Dojazd do lotniska Boryspol
Kwaterę opuszczamy ok. 8:30 i zieloną linią metra jedziemy do stacji Złote Wrota. Przechodzimy podziemiem na stację Teatralna i przesiadamy się na czerwoną linię, którą jedziemy w stronę Akademmistechko 2 stacje do stacji Vokzalna.
Tutaj przechodzimy do sąsiedniego budynku Głównego Dworca Kolejowego. 
Koniec języka za przewodnika i jakoś dostajemy się do odpowiedniego okienka.
 Z zaciekawieniem podziwiamy sufit głównej hali dworca.
 
 Po zakupie biletów w cenie po 80 UAH przechodzimy do specjalnej poczekalni, przeznaczonej dla turystów podróżujących tylko na Boryspol. Wejście do niej odbywa się przez bramki, niemal jak na lotnisku.
 Dworzec jest bardzo dobrze oznakowany i nie sposób się zgubić.
Pociąg odjeżdża peronu 14 o godzinie 09:24, a już o 10:02 jesteśmy na lotnisku.

Taką oto cudną maszyną polskiej produkcji po 40 minutach dostajemy się na lotnisko. 
Na stacji Boryspol akurat w miejscu odjazdu pociągu znajduje się kasa, więc jadąc w odwrotną stronę nie trzeba błądzić po lotnisku. 
 Rozkład pociągu Boryspol znajdziecie tutaj
Alternatywnie do lotniska Boryspol można dojechać z Kijowa ze stacji Kharivska autobusem nr 322. Cena biletu to 100 UAH.
Jak się okazuje na lotnisku mamy do pokonania niezłą trasę. 
Mimo iż na wszelkich informacjach mieliśmy odlatywać z terminala D okazuje się, że jednak od wczoraj otwarty jest nowy terminal F przeznaczony dla Ryanaira. Do terminala F podążamy pieszo około 2 km, nie widząc autobusu lotniskowego. 
 
Oczywiście, kiedy już dochodzimy do terminala, właśnie podjeżdża linia lotniskowa.
Budynek jest puściusieńki, zaledwie kilka osób obsługi, nieczynne sklepy duty free, kawiarnie - nic, po prostu nic!!! A chcieliśmy zrobić zakupy ukraińskich trunków. Na szczęście stoją dystrybutory z wodą, także tą ciepłą i na zakończenie podróży pijemy najtańszą lotniskową kawę - bo zrobioną z własnych zapasów.
KIJÓW-BORYSPOL 12:55 – 13:35 WARSZAWA MODLIN 
FR 3167 
Z powodu długiego oczekiwania w Modlinie na bagaż nie zdążamy na autobus lotniskowy ZL, który miał nas zawieźć na stację kolejową Modlin. My tym razem nie zostawialiśmy samochodu na parkingu, bo wylatywaliśmy z Okęcia, a wracamy na Modlin. Nasi kompani dojechali autem do parkingu przy Okęciu, tak więc tam muszą wrócić komunikacją. Dojeżdżamy autobusem lotniskowym do stacji PKP Modlin i tutaj nasze drogi rozchodzą się. Dziękując Arkowi i Ani za wspólny pobyt wsiadamy w podmiejski pociąg, który zawozi nas do naszej miejscowości, a oni dosłownie kwadrans po nas pociągiem lotniskowym odjeżdżają na lotnisko Okęcie. Powrót z lotniska Modlin na lotnisko Okęcie za cenę 19 zł niestety trwał tyle samo co sam lot do Kijowa, bo zanim przyjechał kolejny autobus i kolejny pociąg - upłynęło wiele czasu. 
Mimo przebojów z powrotem była to bardzo przyjemna około weekendowa podróż, a Ania i Arek zakochani w Kijowie odwiedzą go raz jeszcze za kilka dni - może wtedy nadrobią i za nas kijowskie zaległości, bo lista zwiedzania mogłaby być jeszcze bardzo długa, a nam dni urlopu już tak niewiele zostało ...

sobota, 6 lipca 2019

Dzień drugi - po Padole będzie Peczersk

Po postach organizacyjnych nadeszła pora na kolejną porcję dziennej trasy zwiedzania. Tym razem przedmiotem wycieczki będzie Peczersk. Wszak Kijów to ponad dwuipółmilionowe miasto, które do połowy XIX wieku składało się z trzech, prawie odrębnych części – Starego Miasta, Peczerska i Podołu. Przedstawiona na blogu trasa przez Peczersk została przeze mnie zmodyfikowana, tak aby w jak najbardziej racjonalny sposób zajrzeć w każdy zakątek tej części Kijowa.
Dzień proponuję zacząć od
Pomnika Założycieli Kijowa
Aby się tutaj dostać wsiadamy w czerwoną linię metra, którą dojedziemy do stacji Dnipro. To naziemna część metra i właśnie stąd czeka nas nieunikniony około 2 kilometrowy spacer wzdłuż rzeki Dniepr.
Podobno można dojechać też autobusem nr 115 do przystanku Vidpochynku Park (4 minuty jazdy). 
My jednak jakoś przystanku nie zlokalizowaliśmy, a taki spacer zajmuje nam raptem pół godziny. 
Na szczęście, mimo końca marca, pogoda nam sprzyja.
Nocą to raj dla miejscowych pseudoartystów, 
za dnia miejsce rodzinnych spotykań na łonie natury
 - na betonowych bulwarach Kijowianie urządzają sobie pikniki.
Dochodzimy tuż przed najdłuższy, bo liczący 1543 m długości, most w Kijowie - mostu Patona. Kilka metrów przed mostem znajduje się wizytówka miasta. Pomnik położony jest na nabrzeżu Dniepru i przedstawia trzech legendarnych założycieli Kijowa: braci - najstarszego Kija, Szczeka (Smoka) i Choriwa wraz z ich siostrą Łybedzią. 
Fotografujemy się na tle pomnika, niczym przy syrence turyści odwiedzający stolicę Polski. Wszak to prawdziwy symbol Kijowa. Musicie jednak wiedzieć, że nie jest to jedyny w Kijowie pomnik założycieli miasta. Drugi bowiem znajduje się na centralnym placu miasta - w południowej części Placu Niepodległości. Niewiele też brakowało, aby pomnik wybudowany z betonu pokrytego miedzią zupełnie się rozsypał. Na szczęście w 2010 roku pomnik wyremontowano i nadal cieszy oko turystów.
Z zainteresowaniem obserwujemy także inną rzeźbę znajdującą się nieopodal pomnika. To wykonane z miedzi drzewo, na którego gałęziach uwieszone są symboliczne wstążki. To zdaje się "drzewo życzeń", bo z tablicy umieszczonej w chodniku odczytuję:
"Pozdrowienia: na znak miłości, w dniu urodzin, na ślub i jubileusz, przyjaciołom i kolegom" 

Z tego miejsca kierujemy się w stronę głównej trasy (Nabereżne Szose), gdzie zaraz znajdziemy podziemne przejście dla pieszych. W ten sposób można przedostać się na drugą stronę ulicy. Cofając się w stronę stacji Dnipro ujrzycie schody prowadzące na górę, a z dala widać kolejną atrakcję turystyczną - kijowską Statuę Wolności czyli
Pomnik Matki Ojczyzny
Musimy się wspiąć po schodach w górę, pewnie dlatego pomnik widoczny jest niemal z każdej części miasta.
Pomnik przedstawia kobietę trzymająca w dłoniach miecz i tarczę. Ten dowód przyjaźni ofiarowany przez Związek Radziecki, stąd na tarczy godło dawnego ZSRR - sierp i młot. Monument wybudowany został w 1975 roku ze stali o wadze 560 ton, a sama tarcza waży 13 ton. Pomnik znajduje się na terenie Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej 1941-1945.
Dziś stanowi nie lada atrakcję turystyczną, bo wchodząc przez główne wejście Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej można dostać się do wnętrza "Motherland". I tak po uiszczeniu 70 UAH możemy wyjść na taras znajdujący się na wysokości 36,6 metra - u podstawy statuy albo też w wersji "extreme" na sam szczyt Matki Ojczyzny - na wysokości 91 metrów. Cena takiego biletu to 200 UAH (28 zł). My z racji zbyt dużego wiatru wybieramy opcję nr 3 czyli darmowe fotografie na tle Matki Ojczyzny.
Po odzyskaniu niepodległości pomnik stał się dla Ukraińców nie lada problemem, były nawet pomysły wyburzenia statuy - ostatecznie zdecydowano się jedynie na skrócenie miecza.
Wszystko po to, aby najwyższą budowlą górującą nad miastem były złote kopuły Ławry Peczerskiej, a nie znienawidzony monument.

No właśnie, bo spacerując po zewnętrznej ekspozycji muzeum, widzimy w dali oblane złotem kopuły Ławry Peczerskiej, w stronę której prowadzi nasza wycieczka.

Panowie wydają się być nader szczęśliwi fotografując się przy czołgach i innych maszynach pancernych.
Mijamy jeszcze po drodze Wielki Znicz, który stanął tuż obok Matki Ojczyzny w 1981 roku. Znicz zużywał około 400 metrów sześciennych gazu dziennie i dziś zapalany jest tylko przy okazji świąt państwowych.


To istna gratka dla fanów artylerii i maszyn bojowych,

bo do wielu pojazdów, po uiszczeniu drobnej opłaty można wejść do środka.
Tuż przy wejściu na tereny Muzeum dostrzec można fragmenty wałów Twierdzy Peczerskiej z VII wieku.
Ławra Peczerska

To absolutny numer 1 wśród atrakcji Peczerska i pewnie można by tu spędzić cały dzień, my jednak okrajamy program zwiedzania do dwóch-trzech godzin. A teren do zwiedzania jest naprawdę duży, bo na 27 ha powierzchni stoi ponad 80 budynków świeckich i sakralnych. Ławra dzieli się na Dolną - stanowiącą część modlitewną i Górną - będącą siedziba wielu muzeów i sal wystawowych. Zanim jednak wejdziemy na tereny Ławry
zaglądamy na chwilę do Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Zmartwychwstania Chrystusa - pomnika ofiar wojny afgańskiej 1979-1989. Parę metrów dalej znajduje się kasa Ławry Peczerskiej.
Kupujemy bilety wstępu na teren Ławry po 30 UAH za osobę.
Na teren Ławry Dolnej wchodzimy przez główną bramę. Mianem  "ławry" określa się większe męskie monastery o szczególnym znaczeniu w kościele prawosławnym oraz w kościele katolickim wschodnim. Ta - Ławra Kijowsko-Peczerska została wpisana na listę UNESCO w 1990 roku, a jej historia sięga XI wieku, kiedy to św. Antoni i św. Teodozjusz przybyli do Kijowa i zamieszkali w pieczarze jako pustelnicy. 
 Mapa zabudowań klasztornych
Do pierwszych mnichów dołączali kolejni, którzy drążyli dla siebie w ziemi cele oraz korytarze, a gdy było ich już kilkunastu wybrali przeora klasztoru. Ławra Dolna to przede wszystkim peczery bliskie i dalekie. 

Od razu kierujemy się w stronę Dalszych Pieczar. To szczególne miejsce pamięci zmarłych mnichów, których początkowo grzebano w ich podziemnych celach, a później we wnękach wydrążonych w ścianach korytarzy.  
Tak właśnie powstały pieczary. Szybko okazało się, że niektóre zwłoki nie ulegają rozkładowi, lecz mumifikacji. Był to rezultat sprzyjającego mikroklimatu, ale uznano to za „cuda”, które zaczęły przyciągać coraz liczniejsze rzesze pielgrzymów. Wśród pochowanych szczątków, znajduję m.in. księcia Konstantego Ostrogskiego, uczestnika bitwy pod Grunwaldem, mnicha Antoniego - założyciela klasztoru, a także kronikarza Nestora. Sami jesteśmy świadkami oddawania kultu zmarłym przez odwiedzających pieczary pielgrzymów, którzy na naszych oczach całują co się da i gdzie się da, niektórzy przecierając miejsca pocałunku chusteczką, inni zwyczajnie rękawem. Taka forma modlitwy. Miałam i ja tutaj swoją przygodę, bowiem mój strój zwrócił uwagę klasztornych służb porządkowych. Wydawało mi się, że długie dżinsy rurki i kurtka skórzana, zakrywają wszystkie moje wdzięki. Okazało się, że kurtka była za krótka, a spodnie zbyt opinały pośladki, więc należało natychmiast zakryć się długą spódnicą. Zostałam więc przez jednego z mnichów wyrwana z grupy i zmuszona do podążania za nim przez długie, wąskie, ciemne i niskie korytarze. Na szczęście przyświecał mi ogień cienkiej długiej świeczki, którą choćby z tego względu warto zakupić przed wejściem do pieczar. Tylko co jakiś czas uwieszone były lampiony ze świeczkami, gdyż pieczary zupełnie pozbawione są elektryczności. W taki oto sposób odłączyłam się od reszty ekipy i zwiedzałam pieczary sama, nie ma bowiem możliwości wyprzedzenia innych, czy pójścia w innym kierunku. No cóż, odnaleźliśmy się wspólnie przy wyjściu.

Po obejściu pieczar dalszych, na bliższe się już nie decydujemy, obchodzimy jeszcze teren dolnej Ławry i znajdujący się tam kościół.


Widok z Dolnej Ławry na Górną Ławrę.


Najbardziej charakterystyczna wieża górująca nad zielono-złotymi dachami budynków Górnej Ławry.
Na teren Górnej Ławry wchodzimy przez Główne Wrota, które niestety są w trakcie remontu. Cerkiew Nadbramna Św. Trójcy znajduje się właśnie nad bramą, a na jej zachodniej fasadzie umieszczone są podobizny świętych.
Budynek pochodzi z początku XII wieku, choć zdobienia na fasadzie wykonano na początku XVIII wieku.
Na dziedzińcu Ławry robimy pamiątkowe foto przy charakterystycznym pomniku jajka wykonanym z drobnych lustrzanych kawałków.
Spod bramy udajemy się prosto do Soboru Uspieńskiego - katedralnej świątyni Zaśnięcia Matki Bożej. To pierwsza kamienna budowla na terenie Ławry. Została ona ufundowana w 1073 roku, a jej budowa trwała w latach 1075-1078 przy udziale lokalnych i zagranicznych środków finansowych (prawdopodobnie greckich).
Freski i mozaiki pojawiły się w Soborze Uspieńskim nieco później - około 1089 roku, kiedy to odbyła się konsekracja świątyni.

Cerkiew w cerkwi


foto: Arek 
My na chwilę wchodzimy do cerkwi Trapeznej pod wezwaniem św. Antoniego i Teodozjusza, wybudowanej na planie prostokąta, pewnie dlatego że budynek pełnił funkcję jadalni. Pierwszy murowany refektarz pochodził z 1108 roku, jednak został on poważnie uszkodzony w 1230 roku. Fundusze na odbudowę obiektu znalazły się w 1684 r., a jego odbudowa trwała kolejne 10 lat, po czym budynek tym razem spłonął. W 1862 roku dobudowano jedno piętro mieszczące cele dla posłuszników, którzy pracowali przy przygotowywaniu i wydawaniu posiłków.  

Na terenie Górnej Ławry w budynkach sakralnych znajdziecie bibliotekę, sale wystawowe, wiele muzeów, m.in. Muzeum Książki i Drukarstwa Ukrainy- w XVII wiecznym budynku Drukarni, Muzeum Skarbów Historii Ukrainy - w Domu Kownira, czy założone przez artystę Mykola Sjadristija, Muzeum Mikrominiatur, w którym milimetrowe eksponaty widoczne są jedynie przez specjalny okular.
Ławra Górna zarządzana jest przez władze państwowe, podczas kiedy Ławra Dolna pozostaje w rękach władz kościelnych. Stąd dwa różne charaktery Ławry: duchowny i świecki.
Zanim wejdziemy na wieżę robię jeszcze fotkę z Kijowa z cyklu "Lion w świecie", która przez problemy z kartą pamięci zachowała się jedynie w formie zrzutu z ekranu.
Widok z Wielkiej Dzwonnicy - Great Lawra Bell Tower
Ten symbol Kijowa, widoczny z wielu części miasta został zbudowany pod koniec XVIII wieku.
Dzwonnica ma dwa tarasy widokowe: ten dolny jest mocniej wysunięty w stronę soboru, a więc ma się wrażenie, że jest się bliżej budynku, tymczasem ten górny oferuje znacznie lepsze widoki na okolice.
Z wieży na Ławrze roztacza się piękny widok na Dniepr, Ławrę Dolną, ale i Pomnik Matki Ojczyzny. Jeszcze na terenie Ławry skręcamy w lewo, w stronę bocznej bramy, którą wychodzimy na
 Cerkiew Spaską na Berestowie. W jej wnętrzu można zobaczyć grób założyciela Moskwy: Jerzego Dołgoruki. Niestety obiekt jest w trakcie remontu, także nawet to zdjęcie robimy przez dziurę w płocie.
Idziemy wzdłuż ulicy Ławrskiej do sąsiadującego Parku Vichnoj slavy - Parku Wiecznej Chwały, w którym znajduje się 
Pomnik Ofiar Wielkiego Głodu 
Ku czci ofiar klęski głodu w latach 1932–1933 została wystawiona statua w kształcie 
charakterystycznej świecy.
foto: Arek
 W połowie drogi do pomnika stoi brązowa rzeźba kilkuletniej, wygłodzonej dziewczynki.  
Decyzja Stalina o przymusowej kolektywizacji rolnictwa i narzucone przez władze ZSRR chłopom obowiązkowe, nieodpłatne kontyngenty dostaw produktów rolnych w wymiarze przekraczającym ich możliwości produkcyjne wywołały sprzeciw ludności wsi ukraińskich i doprowadziła do śmierci około 6–10 milionów ludzi. Józef Maria Bocheński we Wspomnieniach tak pisze o Kijowie:
"Ale główne wspomnienie z Kijowa dotyczy jadła i napoju. To było naprawdę miasto mlekiem i miodem płynące. Jakim mlekiem! W ciągu całego mojego długiego życia nie piłem nigdzie równie bogatego i smacznego mleka jak w Kijowie. Także chleb, biały pulchny, był niezwykły, doskonały – pozostał w mojej pamięci jako ideał tego, czym chleb być powinien. Nie wiedziałem jeszcze wtedy, że naprawiacze świata potrafią doprowadzić do śmierci głodowej miliony ludzi w tym spichlerzu Europy, jakim była Ukraina. Tak się niestety stało niebawem"
 Kilkunastometrowej wysokości biała, ażurowa wieża otoczona jest przylegającymi do niej czterema żelaznymi konstrukcjami w kształcie krzyży,
 z wylatującymi z nich złotymi ptakami.
Kamiennymi schodami znajdującymi się od strony głównego wejścia i od rzeki można zejść do podziemnej rotundy, gdzie wiszą cerkiewne dzwony, symbol wzywania na trwogę. W rotundzie przedstawiono ubogi dobytek ofiar: drewniane sochy i brony, kołowrotki, kosze wyplecione z wikliny lub łyka, sprzęty domowe, odzież. Na pulpitach leżą księgi – spisy ofiar w poszczególnych obwodach Ukrainy. Panuje półmrok, słychać muzykę żałobną. Centralny punkt rotundy przeznaczony jest do stawiania, jak w cerkwiach, zapalonych świec. 
Dosłownie sto metrów dalej znajdziecie
Pomnik Nieznanego Żołnierza
Staramy się iść jak najbliżej prawej strony 
właściwie schodząc w dół szosą prowadząca w prawą stronę, tak aby dostać się do
Askolova Mogiła

czyli miejsce pochówku księcia Askolda. Początki tego miejsca związane są z legendą o zabiciu książąt Askolda i Dira. W X wieku ruska księżniczka Olga zdecydowała o zbudowaniu tu drewnianej cerkwi św. Mikołaja. Bezpośrednio stąd idziemy na stację Arsenalna, o której wspomniałam w poprzednim poście, skąd dojeżdżamy czerwoną linią dwie stacje do stacji Teatralna łączącej się ze stacją
Złote Wrota
Pomnik przytulony został do drewnianej bramy - wrot, których strzeże postać założyciela miasta Kyja. My odwiedzaliśmy go kilkakrotnie o różnych porach dnia przy okazji eksplorowania miasta.
foto: Arek
To jedna z trzech średniowiecznych bram miasta. Wieszano na niej ikony, aby uchroniły miasto, a tuż nad bramą wznosiła się niewielka cerkiew św. Trójcy.
foto: Arek
O bramie mawia się że jest polska, bo to wg kronik w 1018 r. stanął Bolesław Chrobry ze swoją armią i domagał się wpuszczenia do miasta. Chrobry miał z całej siły uderzyć mieczem w bramę, który w ten sposób delikatnie się wyszczerbił. Tak narodziła się legenda o Szczerbcu – mieczu koronacyjnym władców Polski i jednym z najcenniejszych zabytków w naszym kraju, który obecnie znajduje się na Wawelu.
Proponuję przejść pod adres Yaroslavski Val 7. Tu znajduje się - wybudowana w XIX wieku wg projektu Polaka Władyslawa Horodeckiego Kienesa Karaimska. Po powstaniu Związku Radzieckiego władze nakazały zamknąć kienesę i w jej wnętrzach umieścić teatr lalkarski, następnie kino, a w końcu Dom Aktora.
W okolicy nr 11 warto odszukać kultowe kijowskie ławeczki, w kształcie okularów lub kredek.
Tuż obok stacji ZŁOTE WROTA znajdziecie także tzw.
Sirotkin House na samym rogu Volodymyrska i Saksanhanskovo wyróżnia się bordowo żółta fasada z napisem na szczycie Renaissance.

Dom słynie ze znajdującej się kiedyś w parterze kawiarni "Markiz", z powieści Michaiła Bułhakowa "Biała gwardia". Sirotkin house na początku swego istnienia był nie tylko najwyższym budynkiem mieszkalnym w Kijowie, liczącym ok. 40 metrów wysokości, ale także pierwszym domem z systemem ogrzewania parowego i to w dodatku z pierwszą w mieście windą. 
I to właśnie w tym miejscu proponuję zakończyć dzisiejsze zwiedzanie, a resztę Kijowa zostawić na kolejne dni.

Printfriendly