czwartek, 28 grudnia 2017

Czas powrotów

24 sierpnia 2017 roku - czwartek. I tak oto nadszedł kres naszych tegorocznych wakacji. Ten czternasty dzień pobytu poświęcony jest na powrotny lot do Polski. Tylko najpierw musimy dostać się do Sofii. Pobudkę zarządzamy na 5:00, gdyż już o 6:00 przyjeżdża po nas bus Franguleva. To porządna firma z Primorska, która przez cały pobyt odpowiedzialna była za nasze transfery. Tym razem już w sześcioro z bagażami jedziemy do Avtogara Jug Burgas. Cena transferu za naszą szóstkę to 80 lv. Na dworcu w Burgas jesteśmy parę minut przed 7:00. Do połączenia Union Ivkoni Burgas-Sofia mamy jeszcze pół godziny. 

wtorek, 26 grudnia 2017

Bułgaria z innej strony czyli Riła w trzy dni

Bułgaria z innej strony, czyli po pierwsze: nie od strony morza, tylko od gór, a po drugie: to nie będzie moja relacja, ale po raz pierwszy na blogu relacja mojego małżonka. Mimo iż na wakacje wybraliśmy się wspólnie, to jak już wiecie Radek od czwartku do soboty został w Sofii, a właściwie troszkę dalej - w górach Riły. 
Zarys podróży Radka do Borovca był taki:
Lądujemy wszyscy w Sofii o 14:00 i wszyscy wsiadamy w metro (bilety po 1,60 lv za osobę, bagaże do sumy szerokości, wysokości i grubości 140 cm w cenie biletu). Jednak Radek wysiada wcześniej
- na stacji Joliot Curie. Stąd jakieś 300 m. w dzielnicy Iztok - pod mostem jest dworzec Avtogara Jug (ul. Dragan Tsankov), z którego co pół godziny odjeżdżają busy do Samokova. Cena w zależności od przewoźnika 5 lub 6 lv. Podróż trwa 1 h 15 minut.
W Samokovie autobusy do Borovca jadą 15 minut za cenę 1,30 lv i odjeżdżają:
z dworca Samokov ul. Trgovska 19 - sektor 2 o równych godzinach 8:00-18:00
z przystanku pod hotelem Ela - co pół godziny co pół godziny w godzinach 8:00-18:30
z przystanku pod hotelem Villa Park - 16:00 do Plovdiv i 17:10 do Kostenec
Autobus zatrzymuje się pod dolną stacją kolejki Jastrebec.
http://www.borovets-bg.com/page/info/pis...tove/lifts
Wjazd kolejką 6 osobową trwa 25 minut i kosztuje 12 lv.
Kolej startuje z dołu 8:30-17:30. I na tą 17:30 najpóźniej Radek musi dotrzeć.
Planowane noclegi w górach Riła
zasłon Ledneto Ezero (2740 m npm) tel. 0896/71 59 29, 0896/71 51 99
dojście z górnej stacji kolejki Jasterbec 2,15 h
ze szczytu Musała 0,30 h
Hiża Ribni Ezera (2230 m npm) tel. 0887/93 93 16, 0899/10 32 75, 0898/71-82-05
dojście do Rilski Monastir 5 h
Powrót do Sofii
autobus spod Monastiru Rylskiego 15:00 - przejazd trwa 2,20 ha i kosztuje 11 lv. Trzeba być 15-20 minut wcześniej bo busy bywają małe. Autobus jedzie przez Rila (tu postój 20 minut) do Dworca Avtogara Zapad - Ovcha Kupel.
Z Avtogara Zapad tramwaj nr 4 do przystanku Central Halle, a stąd już blisko do Centralna Avtogara... chyba że znajdę jeszcze dojazd z Ovcha Kupel do Centralna Avtogara.
Odjazd Union Ivkoni z Sofii do Burgas - autobus o godz. 20:30.
Przyjazd do Burgas - Avtogara Jug - godz.2:10 ... dalej już transfer z właścicielem hotelu z Pomorie.

Takie to były plany. Jednak na kilka dni przed wyjazdem okazało się, że podróż tą Radek spędzi częściowo z Nikołajem - moim bułgarskim internetowym znajomym, ale także sporo przy jego pomocy logistycznej. Chłopaki razem wystartują we czwartek prosto z lotniska, w piątek razem wejdą na Musałę, a potem Radek sam będzie kontynuował wyprawę. Pojawia się też jeszcze jedna zmiana - dojazd Radka na wybrzeże. Z Rilskiego pojedzie on do Blagoevgradu (pewnie przez Riłę, a stamtąd o 22:30 ma autobus prosto do Pomorie (4:45 w Pomorie). Szukajcie na facebooku
busexpress.bg - warto pamiętać o tym przewoźniku.
Znalazłam rozkłady jazdy z Rilskiego Monastiru
https://pl.tripadvisor.com/Attraction_Re...7&autoplay
https://www.fly4free.pl/forum/rylski-mon...,145,19486
i z/do Blagoevgradu
https://pl.tripadvisor.com/Attraction_Re...7&autoplay
W planowaniu trasy pomogły nam zakupione wcześniej mapy oraz świetny przewodnik Riła i Pirin. Góry Bułgarii - seria z falą

[Obrazek: f733624a56beb856c22c316fb8a07ed8.jpg]

Pismenowo - czyli poznajemy kulturę Bułgarii

W trakcie pobytu w Primorsku mieliśmy zaplanowaną popołudniową wycieczkę do miejscowości Pismenowo. Wycieczka obejmuje dojazd autokarem do Pismenovo, wizytę w skansenie, a następni w cerkwi. Na zakończenie czeka nas zwiedzanie muzeum w Primorsku. Wszystko to z tłumaczeniem na język polski. Cena 12 lv od osoby. Pismenovo to mała wioska oddalona jakieś 8 km od Primorska, a wizyta tutaj pozwoli nam poznać kulturę bułgarskiej wsi. Zbiórkę mamy przed muzeum w Primorsku przed 15:00. Grupa liczy 28 osób. 20 osób ode mnie i 8 gości Dariny (https://www.facebook.com/Kwatery-w-Primorsko-Bułgaria-Квартири-в-Приморско-473091409427433/)
Wśród oczekujących jest też znana mi od kilku dni Roma - Polka na stałe zamieszkała w Primorsku, która na ul. Iglika prowadzi punkt informacyjny oferujący wynajem kwater i wycieczki. Zapoznaje mnie ze swoją córką Marianną. Marianna jest urodzona w Bułgarii i dziś zaproszona została jako tłumacz. Autokar wiezie nas przez MMC i Mangi. To tutaj niegdyś wydobywano węgiel drzewny. Tak też mówi się na Romów w Bułgarii. Mangi, bo są czarni jak węgiel.  Po lewej stronie drogi z dała widoczne jest pasmo gór Strandża. W tych okolicach przeważają raczej drzewa liściaste, ale też znajdują się plantacje kokicze - przebiśniegów, które kiedyś były pod ochroną. Często stosowano je na paraliż dziecięcy. Okazało się że powietrze w Pismenovo sprzyja chorobom płuc i dróg oddechowych. Przemysł jest oddalony od Primorska około 60 km, wiec powietrze tutaj jest bardzo czyste. Wioska ma wiele zabudowań także na użytek turystów. Niektóre wille są nawet z basenem, ale zabudowa jest skromna. Wyglądem przypomina mi nieco Bieszczady.
Kiedy dojeżdżamy do skansenu już w progu wita nas gospodyni w tradycyjnym ludowym stroju. W jej dłoniach pitka i szarena sol, czyli witani jesteśmy chlebem i solą. Chleb jest jednak słodki, a w smaku przypomina chałkę.
[Obrazek: 64b9138085e8fba633b7142a9158d0ab.jpg]

poniedziałek, 25 grudnia 2017

Stare dobre Primorsko, a wciąż jeszcze nieznane ...

Primorsko odwiedzamy już po raz czwarty, a więc wydaje się, że wszystko już tutaj odkryliśmy. Spróbujemy więc zajrzeć w miejsca nam już znane i ocenić jak się zmieniły. Poza tym Primorsko to taka studnia bez dna i zawsze jest coś do zobaczenia.
Pierwszy ranek w Primorsku 15 sierpnia 2017 roku postanawiamy spędzić na krótkiej przebieżce - po mojej rocznej przerwie w bieganiu razem z koleżankami zrobione prawie 6 km. Z hotelu pobiegłyśmy w stronę

Aquapark Aquaplanet

Obiekt ma wreszcie też nową stronę http://aquaplanet.bg/bg/. Jest  lekko zmodernizowany - doszły nowe zjeżdżalnie,
[Obrazek: 59d294e7232c46cf42f4c26f7bc84b58.jpg]

niedziela, 24 grudnia 2017

Pomorie w pigułce

No właśnie w pigułce - bo to będzie taki kompleks witamin. Trzy dni - cztery noce na posmakowanie Pomorie. Taki krótki pobyt, ale po raz pierwszy w tej miejscowości. Pomorie to gmina granicząca z Burgas, będąca właściwie pierwszym kurortem na drodze z lotniska Sarafovo do Słonecznego Brzegu. Z lotniskiem dzieli je 7 kilometrów, także dojazd zarówno komunikacją publiczną, jak i taxi nie zrujnuje kieszeni.
Nasz wieczorny autobus zatrzymuje się w Pomorie przy samym Sunset Resort. Ten pięciogwiazdkowy moloch będący wizytówką nowej części Pomorie znajduje się na samym wjeździe do miasta. Dobra wiadomość jest taka, że kompleks sąsiaduje z naszym hotelem.
Mimo 22:00 czekają nas jeszcze pierwsze zakupy w sklepie. Na szczęście sklep czynny do 24:00. Kamenitza fresh rulez....

Hotel Black Sea

Dostajemy dwa pokoje. Hotelik wydaje się fajny. To mały apartamentowiec w Nowym Pomorie przy ulicy Chaika.

sobota, 23 grudnia 2017

Być w siódmym niebie czyli Bułgaria 2017

No jak ktoś jedzie po raz siódmy z rzędu do Bułgarii to musi być w tej Bułgarii, to coś...Tak właśnie jest - zakochałam się w tym kraju w 2011 roku i tak, rok po roku pisze się nasza nowa historia. Relacja na rok 2017 dostała tytuł "Być w siódmym niebie". Tak moi Drodzy, bo ja w Bułgarii zawsze jestem w siódmym niebie. A i w wakacje 2017 roku tym bardziej zamierzam być, szczególnie po ubiegłorocznych hotelowych przebojach w Białej. Tak bardzo chciałam w tym roku pojechać do naszego ulubionego hotelu Shurelovi w Primorsku - naszego raju... szczególnie po to, aby powiedzieć Diko Shurelovovi że jest najlepszym hotelarzem na całym czarnomorskim wybrzeżu ..... Niestety Biedak nie dożył tej chwili... Na początku tego roku miał ciężki wypadek samochodowy, operacja kręgosłupa nie powiodła się i nie przeżył. Pochwały usłyszy za to Jego syn. A Diko spojrzy tylko na nas z nieba. Może rozpoczynam tę relację z melancholią, ale każde niebo ma czasem chmury, a i tak ciągle pozostaje niebem.
Przejdźmy zatem do rzeczy:
Termin: 10-24 sierpnia 2017 część grupy, 11-25 sierpnia 2017 - druga część grupy



środa, 9 sierpnia 2017

Żegnamy Amsterdam - witamy Eindhoven

Przed Wami ostatnia odsłona z mojej ostatniej podróży do Amsterdamu. Jak już wiecie lot powrotny z Holandii w bardzo wczesnych godzinach porannych wymusił nam ostatni nocleg właśnie w Eindhoven. Z Amsterdamu wydostajemy się znowu pociągiem.

niedziela, 30 lipca 2017

Amsterdam trasa zwiedzania - dzień drugi

Dzień drugi w Amsterdamie rozpoczyna się mniej więcej o godzinie 9:00. Po porannej kawie i śniadaniu, pakujemy walizki, ale jeszcze nie wymeldowujemy się z hotelu. Doba hotelowa kończy się o 10:00, a my postanawiamy jeszcze wyjść w najbliższą okolicę hotelu. Naszym szybkim celem jest

Stadion Ajax Amsterdam

Miasto jest jeszcze senne. Tutaj wcale nie widać mieszkańców - nie było ich też specjalnie dużo wieczorem. Okolica naprawdę jest bardzo spokojna. Pewnie jest nieco inaczej podczas imprez sportowych czy koncertów w pobliskim AFAS Life (następca Heineken Music Hall).
Kopuła stadionu widziana od strony stacji kolejowej

czwartek, 27 lipca 2017

Amsterdam trasa zwiedzania - dzień pierwszy

Czas rozpocząć nasze zwiedzanie Amsterdamu, miasta, które może nie jest rozległe, jednak bez komunikacji ani rusz.

Komunikacja

to najważniejsze od czego musimy zacząć. Po Amsterdamie poruszać się będziemy metrem i tramwajem, wielokrotnie wsiadając i wysiadając. Metro posłuży nam za dojazd i powrót do hotelu. Na szczęście znalazłyśmy spełnienie naszych marzeń za jedyne 7,50 EUR za osobę. To  tekturowa karta wielkości karty kredytowej tzw. OV chip card/GVB day ticket. Najważniejsze że karta ważna jest 24 godziny od pierwszego skasowania. Tak więc zaczynając podróż tak jak, my o 16:00 mamy ją aktywną do 15:59 dnia następnego, kiedy to już ruszymy do Eindhoven.  
Rodzajów biletów jest więcej, a wyboru dokonacie na stronie przewoźnika:
Rodzaje biletów komunikacyjnych
Zakupu biletów dokonałyśmy w automacie na stacji Bijlmer Arena.
O jednej rzeczy musicie pamiętać, jeśli chodzi o podróżowanie komunikacją miejską w Amsterdamie - nie wystarczy mieć zakupionego i raz odbitego biletu, ale konieczne jest odbijanie karty przy wejściu i wyjściu ze środka transportu. Taki check-in i check-out. Poza tym trzeba pamiętać nazwę przystanku do którego jedziemy i tuż przed nim nacisnąć przycisk STOP (działa tak jak w Polsce przystanek "na żądanie"). Kiedy tramwaj zatrzyma się robimy chip-out kartą i naciskamy niebieski przycisk DEUR  (drzwi się wówczas otworzą). 
Zatem z niebieską karteczką (OV chip card) w dłoni i z głową pełną podstawowych informacji pokazuję Wam dokąd dziś pojedziemy.

wtorek, 18 lipca 2017

Amsterdam - trzy po trzy

Do Amsterdamu wybrałam się razem z Adą w terminie 7-9 czerwca 2017 roku. To prezent dla mojej córki na zakończenie maturalnego stresu.
I to właśnie Ada ostatecznie zmotywowała mnie do zakupu biletów na to połączenie.

środa, 24 maja 2017

Madryt na wylocie - część 3

Już sam tytuł posta wskazuje, że pora zakończyć moją, jakże rozciągniętą w czasie opowieść o Madrycie. Ostatni dzień naszego pobytu - 17 grudnia 2016 roku postanowiliśmy poświęcić nie tylko na pakowanie walizek i zakup pamiątek, ale także maraton po nieodkrytych wcześniej zaułkach miasta. Wszak mamy czas do godziny 13:00 (na lotnisku musimy być o 14:10), szkoda więc tego nie wykorzystać. Tym bardziej, że korzystając z serwisu noclegowego airbnb zawsze możemy się dogadać, co do godziny wymeldowania, nie jest ona tak ścisła jak w hotelach.
W okolicach godziny 9:00 wyruszamy z kwatery i Calle de Atocha brniemy w kierunku Dworca Kolejowego.
Po drodze mijamy słynne Teatro Calderon z zalotnie powiewającymi na wietrze nogami tancerki. 

środa, 17 maja 2017

Segowia na jeden dzień z Madrytu

Pomysł na wypad do Segowii zrodził się w mojej głowie dzięki internetowym fotografiom pochodzącym z tego miasteczka. To właśnie ten rzymski akwedukt - przepięknie zresztą zachowany -przyciągnął moją szczególną uwagę.
Segowia to miasto w środkowej części Hiszpanii, w regionie Kastylia i Leon, położone w odległości około 100 kilometrów od centrum Madrytu. Dojazd do Segovii możliwy jest:

  • autem (w naszym przypadku podróż wypożyczonym autem zajęłaby ok. 90 minut w każdą stronę), 
  • autobusem (firma La Sepulvedana.es  oferuje sprzedaż biletów on-line i taki dojazd w jedną stronę trwa ok. 2 godzin, przy koszcie biletu powrotnego 14,24 EUR (7,91+6,33), 
  • koleją (a tu akurat będzie najkrótszy dojazd, bo zajmie tylko 30 minut). 

Mimo iż autobus dowiózłby nas pod sam akwedukt, a stacja kolejowa znajduje się na przedmieściach Segowii postanowiliśmy odbyć tę podróż koleją. 
Koszt zakupu 2 biletów kolejowych w obie strony zamknął się w kwocie 38,60 EUR. No cóż czas to pieniądz :) Bilety kupujemy na stronie Renfe.
Pociąg odjeżdża z Madrytu ze stacji Chamartin o godzinie 8:00, by w Segovii być o 8:28.
Musimy więc dość wcześnie 
wyjść z domu, aby dojechać na czas do dworca Chamartin. 

Dojazd z Opera do Chamartin

Tak więc kilka minut po 7:00 wychodzimy z kwatery i idziemy na stację metra OPERA. Zieloną linią nr 5 jedziemy w kierunku ALAMEDA DE OSUNA 3 stacje do ALONSO MARTINEZ. Tu przesiadamty się na granatową linię nr 10 w kierunku FUENCARAL i jedziemy 6 stacji aż do CHAMARTIN. To dość duży węzeł komunikacyjny - warto więc być troszkę wcześniej. Jest piątek 16 grudnia - a więc dzień roboczy. Pora dojazdu do pracy, a więc i metro i ulice pełne są Madrilenos.

Wsiąść do pociągu byle jakiego

Dworzec Chamartin zorganizowany jest niemal jak hala odlotów - na tablicy bez trudu odnajdujemy numer naszego pociągu  4187 i odczytujemy numer toru do odjazdu. Kiedy wchodzimy takim zejściem na tor 18
ruchome schody w dół zaprowadzą nas na klasyczny peron. Właściwie trudno powiedzieć, że nie różnił się on od warszawskich peronów kolejowych. Otóż tuż przed wejściem na platformę odjazdu pociągów znajduje się "przejście bezpieczeństwa" - bramki z taśmami niczym na lotnisku. To tam pokazuje się swój bilet oraz oddaje bagaż do przeskanowania. Tak więc tylko pasażerowie konkretnego pociągu przebywają na peronie. To pewnie wynik zamachów z 2004 roku, które miały miejsce w pociągach dowożących ludzi z okolic podmiejskich do pracy w Madrycie. 
Na bilecie mieliśmy podany numer wagonu i miejsca. 
W hiszpańskich kolejach nie ma możliwości zakupu biletów na miejsca stojące.   
Pociągi są dość komfortowe, a każdy pasażer może w trakcie podróży słuchać radia. W tym celu otrzymujemy słuchawki, a w panelu pomiędzy siedzeniami zainstalowane są przyciski do regulacji  głośności.
Podróż mija nam w ekspresowym tempie i kiedy wysiadamy na stacji Segovia,
możemy jeszcze stanąć oko w oko z naszą śliczną ciuchcią :)
Kiedy wychodzimy z budynku dworca kolejowego Segovia - Guiomar dookoła panuje mrok. To wręcz niemożliwe, żebyśmy byli tu sami.
Przed samą stacją kolejową czeka już autobus Nr 11, który zawiezie nas do centrum miasteczka.
Przejazd trwa 20 minut i kosztuje 2 EUR od osoby.
Wysiadamy na ostatnim przystanku i już wiemy, z jakiego powodu chcieliśmy odwiedzić właśnie Segovię.
Warto sprawdzić jeszcze rozkład jazdy autobusu, aby o odpowiedniej porze wrócić na dworzec kolejowy. My akurat musimy być na stacji na godzinę 14:00.

Zwiedzanie Segovii

Żelazne punkty na mapie turystycznej miasteczka to:

  • Akwedukt,
  • Katedra,
  • Zamek Alcazar.


Zespół zabytkowy Segowii i akwedukt pośród innych 45 hiszpańskich obiektów architektonicznych od 1985 roku wpisane są na listę światowego dziedzictwa UNESCO.


Zdecydowanie to właśnie akwedukt przyciąga tutaj tłumy turystów, tylko pewnie w sezonie, bo dziś jeszcze jakoś tu pusto. 

Już na pierwszy rzut oka widać, że miasteczko przypomina Rzym, ma zresztą wspólny symbol. Takie są zresztą korzenie miasteczka. Osada ta została założona u podnóża gór Sierra de Guadarrama przez Celtów, a następnie w 80 r. p.n.e. zdobyta przez Rzymian. Całe szczęście, że mapę miasta dostaliśmy od kierowcy autobusu, bo informacja turystyczna o tak wczesnej porze była jeszcze zamknięta. Z tego co pamiętam to otwierają o 10:00.
Punkt informacji turystycznej znajduje się po prawej stronie akweduktu, tuż przy wejściu na schody przedstawione na poniższym zdjęciu.
Wdrapujemy się po tych schodach powyżej akweduktu, aby móc z tego miejsca podziwiać panoramę miasta.
To właśnie na tym rondzie znajduje się przystanek autobusowy, na którym wysiedliśmy, ale również na którym wsiądziemy w autobus w drodze powrotnej. Po drugiej stronie ronda w budynku z kolumnadami znajduje się Burger King, w którym posililiśmy się przed odjazdem z Segowii.

Z powstaniem akweduktu wiąże się legenda, która przeczytałam na blogu
http://sekulada.com/segowia-perla-kastylii-i-leonu/
Również tam znajdziecie niezwykle interesujący przewodnik po zabytkach Segowii, a ja jedynie nieudolnie przedstawię Wam fotograficzną relację z naszej trasy.



W dali już złoci się spośród mgły przepiękna bryła Katedry. To także dla niej tutaj przyjechaliśmy. 

Katedra Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i Św. Fruktoza

czyli w języku hiszpańskim Nuestra Senora de la Asunción y San Frutos Cathedral. Ta najmłodsza gotycka katedra jest nazywana Damą Katedr.
Katedra znajduje się na Plaza Mayor i jest ostatnią w Hiszpanii świątynia w stylu gotyku izabelińskiego (łączy mudejar z francuskim gotykiem płomienistym). Zaczęto ją wznosić w 1525 r. na gruzach jej poprzedniczki, a zajęło to ponad 200 lat. W środku 23 bogato zdobione kaplice i wspaniały chór ze stallami przeniesiony ze starej katedry (źródło: podróże.gazeta.pl) To tyle ze źródeł - podczas kiedy zwiedzaliśmy Segowię wstąpiliśmy na chwilę do Katedry - jednak nie była jeszcze w pełni udostępniona dla turystów. Szybki rzut oka na wnętrze.... no cóż... wnętrze nie rzuciło nas na kolana.
Plaza de la Merced
W Segowii ponownie naszą uwagę zwracają tablice z nazwami ulic, 

ale także elewacje budynków.
Otóż ściany wielu budynków pokryte są "esgrafiado segoviano".
Są to geometryczne, powtarzalne wzory przypominające wycinankę, które są wyciskane lub wydrapywane w tynku i terakocie. Nigdzie indziej nie widzieliśmy takich elewacji. 

W końcu, po około godzinnym spacerze, nadal w strugach deszczu docieramy do

Zamku Alcazar

Segowia położona jest na wysokości 1000 m npm., mieliśmy więc wciąż nadzieję ujrzeć górskie szczyty. 
Niebo niestety pokryły chmury, a i tak bez górskich szczytów krajobraz rozpościerający się z okolic Zamku Alcazar jest niezwykle interesujący.
W dali widoczne współczesne osiedla Segovii i wijąca się jak wstęga droga do miasta, biegnąca tuż obok Kościoła de la Vera Cruz z XIII wieku.
Jesteśmy na terenie dziedzińca przed Zamkiem Alcazar na kilka minut przed godziną 10:00. Zamek udostępniony jest do zwiedzania także od godziny 10:00. 
Mamy więc chwilę czasu na sesję zdjęciową w okolicy. A jest co fotografować....
Jak pięknie musi wyglądać zamek na tle gór, które w pogodny dzień są doskonale widoczne, na dowód czego przedstawiam zdjęcie zamku z plakatu informacyjnego.
Zamek Alcazar czynny jest w od IV do IX w godzinach 10:00-19:00, a od X do III w godzinach 10:00-18:00.
Bilet wstępu na zamek kosztuje 5,50 EUR, natomiast wejście na wieżę Don Juana to koszt 2,50 EUR powiększony o wysiłek związany z pokonaniem 152 schodów. Dodatkowo jest możliwość wypożyczenia audioprzewodnika (także w języku polskim) za odpłatnością 3,00 EUR plus 5,00 EUR depozytu. Ja jednak korzystam z broszury informacyjnej wydrukowanej bezpośrednio ze strony internetowej obiektu. http://www.alcazardesegovia.com/wp-content/uploads/2016/03/polaco.pdf
Zapraszam więc do obejrzenia kilku fotografii z wnętrz zamkowych. 


Moje zainteresowanie wzbudzają zdobienia na sufitach zamku.

Sala Tronowa

Kasetonowy sufit w Sali Galery w kształcie odwróconego kadłuba statku
Sala sznurowa została nazwana tak z uwagi na malunek sznura Św. Franciszka. Dodatkowo moją uwagę zwraca konfesjonał łączący obydwie sale: sznurową z Kaplicą 

Ciekawe skąd tak rosnące drzewa drzewa czerpią wodę?
Podziwiam jeszcze znajome mi już widoki.
Nieco zmrożeni (Radek odbył wycieczkę na wieżę) postanawiamy zatrzymać się na kawę w znajdującej się w budynku kas kawiarni. Jak to często bywa w tego typu obiektach lepiej jest zamówić kawę i wypić ją przy barze, gdyż cena restauracyjna jest nieco wyższa.  
Około godziny 11:00 żegnamy się z Zamkiem Alcazar,
 by powędrować dalej wzdłuż murów miasta, do których budowy użyto nawet płyt nagrobnych pochodzącym prosto z Rzymu. 
Znaczną część obwarowań miejskich wyburzono w XIX wieku, ale do dzisiejszych czasów zachowała się m.in. Puerta de Santiago o de Rodrigo Ordonez.



Jedną z uliczek prowadzącvych stromymi schodami ponownie wchodzimy do serca miasteczka
Casa del Secretario z charakterystycznym zdobieniem wejścia pochodzącym z XVI wieku
Wieża Herkulesa
Kościół Św. Marcina - Iglesia de San Martin - romański kościół z XII wieku na Placu San Martin
Tuż przed kościołem straż prosto z pomnika trzyma Juan Bravo de Laguna de Mendoza - przywódca powstania przeciwko habsburgskiemu królowi Karolowi V w latach 1520-1522. 
Dzielnie wtóruje mu pewna zacna dama, tylko jej łasiczki brak
Kościół Św. Michała na Plaza Mayor - to tutaj 
13 grudnia 1974 roku księżniczka Izabela została proklamowana na księżną Kastylii
Spacerujemy po opustoszałych uliczkach Segowii i muszę przyznać, że wciąż zadziwiają nas zamknięte sklepy.
Nawet słynnego pieczonego prosiaka możemy zobaczyć jedynie w witrynie zamkniętej restauracji. Zapewne miasto obudzi się do życia, jak już z niego wyjedziemy.
.
Jeden z murali w części handlowej miasta...

Odnajdujemy także polskie akcenty...
Jeszcze na zakończenie kilka fotografii z Akweduktem w tle, a jedno z nich na pewno trafi na moje zdjęcie profilowe.

A słynnego pieczonego prosiaka musi zastąpić nam hamburger w Burger Kingu, znajdującym się po przeciwnej stronie ronda. 

Pożegnanie z Segowią

O godzinie 13:30 odjeżdżamy autobusem z Segowii z tego samego przystanku, na którym wysiadaliśmy. Po 20 minutach jazdy znowu jesteśmy na dworcu kolejowym. Pokazujemy bilety, przechodzimy kontrolę bezpieczeństwa i punktualnie o 13:59 wsiadamy do naszego powrotnego pociągu do Madrytu.
Nasza jednodniowa (a właściwie siedmiogodzinna) podróż do Segowii zakończyła się o godzinie 14:30. Dzięki szybkim kolejom Renfe przed nami jeszcze pół dnia na kolejne - przedostatnie już zachłyśnięcie Madrytem. Czas ten wykorzystaliśmy na zwiedzanie Las Ventas i okolic Chamartin opisanych w formie aneksu w poprzednim poście. Przed nami jeszcze zakończenie naszej podróży do Madrytu, ale to juz w następnym wejściu :)