Miejscowość Port d'Alcudia jest bardzo dobrze skomunikowana nie tylko z pobliską Alcudią, ale także z lotniskiem i stolicą wyspy - Palma de Mallorca. Przystanek autobusowy usytuowany jest w odległości ok. 800 metrów od hotelu. Należy iść w kierunku plaży i na najbliższym skrzyżowaniu po przejściu przez jezdnię skręcić w prawo. Przystanek w kierunku Alcudii i Palmy nazywa się Ciutat Blanca 1 (Balneari 1) i znajduje się tutaj.
Moja rada jest taka: jeśli jesteście grupą i wspólnie wybieracie się w podróż autobusem - całą zwartą grupą ustawiacie się przy wejściu do autobusu. Wejście odbywa się zawsze przednimi drzwiami i u kierowcy odbija sie kartę płatniczą. Jedną kartą można zapłacić za grupę do 5 osób - wówczas przejazd każdej kolejnej osoby jest tańszy. Poza tym, zdarza się tak, że autobus mimo iż zatrzyma się na przystanku nie jest w stanie zabrać wszystkich pasażerów, stąd ważne żeby trzymać się razem.
Podczas naszego pobytu skorzystaliśmy z komunikacji miejskiej trzykrotnie.
Po pierwsze: We wtorek o godz. 10:00 wybraliśmy się autobusem nr 324 do Alcudii. Przejazd trwa ok. 20 minut - świetnie sprawdza się śledzenie w Google Maps.
Wysiadamy bezpośrednio przy murach Starego Miasta (gdzie akurat w każdy wtorek odbywa się bazar). 
Zaraz po wejściu na Stare Miasto widoczny jest Kościół św. Jakuba (Esglesia de Sant Jaume), wybudowany w stylu neogotyckim w XIX wieku.
Po uiszczeniu symbolicznej opłaty za wstęp (1 EUR) można nie tylko się schłodzić, ale także podziwiać surowe wnętrze światyni oraz zbiory muzeum sztuki sakralnej.
Szczególnie warto wspiąć się po schodach na "chór", gdzie co prawda nie ma organów - bo one są nietypowo z boku kościoła, za to można popatrzyć na świątynię z góry. Czeka nas jeszcze spacer po zrekonstruowanych średniowiecznych murach obronnych.
Wstęp na mury jest bezpłatny. Wąskie, klimatyczne uliczki Alcudii.
Ratusz miejski z 1929 roku z charakterystyczną wieżą zegarową.
Na taką wycieczkę wystarczą zaledwie dwie godziny - zresztą upał nie pozwala na dłużej - a my do hotelu wracamy o godz. 12:30. Przy czterech osobach bilet autobusowy w dwie strony kosztował 4,25 EUR za osobę (karta jest tylko autoryzowana, a środki są księgowane nawet kilka dni później).
Po drugie: W piątek - tym razem nieco wcześniej, bo ok. godz. 9:00 wybraliśmy się na najbardziej wysunięty na północ wyspy przylądek Cap de Formentor. Wiedziałam że: gdzie, jak gdzie - ale tutaj koniecznie musimy przyjechać raz jeszcze. Zeszłoroczną wizytę opisałam tutaj sugerując nawet dojazd komunikacją. Jadąc z Port d' Alcudia należy wsiąść w dowolny autobus, jadący do Alcudii (322, 324, 327) i wysiąść przy murach Starego Miasta na przystanku Pollentia, z którego z kolei odjeżdża autobus nr 334 (Far de Formentor).
Cała trasa autobusu zajmuje około godziny,
ale jest bardzo widokowa.
Szosa wijąca się jak wstążka jest na tyle wąska, że na zakrętach trzeba się niemal zatrzymać, aby uniknąć kolizji z samochodem z przeciwka (w drodze powrotnej załapaliśmy się nawet na taką autobusową przycierkę). A dodatkowo trasę tą pokonują także rowerzyści.
Autobus dojeżdża do samej latarni i tu zawraca. Autobusy jeżdżą w parach mniej więcej co 40 minut. Pewnie chodzi o to, że gdyby jeden się popsuł - pasażerowie nie zostają na ulicy, co zagrażałoby niebezpieczeństwem. My dojeżdżamy do latarni na godz.11:00.

U podstawy latarni znajduje się kawiarnia. 
Zamawiamy więc kawę i obserwujemy nadjeżdżający autobus. Prywatne auta mogą tu wjechać (i zjechać) tylko do godz. 10:00. Nawet do poprzednich przystanków: Mirador des Colomer czy Platja Formentor (gdzie znajdują się parkingi) ruch samochodowy jest limitowany.
Jeszcze tylko kilka pozowanych fotek
i o godz.11:50 wsiadamy w powrotny autobus.
Tym razem wysiadamy po drodze - na przystanku Mirador de Colonel.
Znajdują się tu tarasy widokowe
z tktórych można ujrzeć lazurowe wody Morza Balearskiego.
I pomyśleć, że jeszcze kilkanaście minut wcześniej byliśmy tam daleko - niemal na końcu świata...
Podczas kiedy my spędzamy czas na robieniu kolejnych zdjęć z widokiem na morze Radek wyruszył na przeciwną stronę drogi - w kierunku widocznej na zdjęciu wieży.
Wieża Talaia de Alberxcuix wydaje się nieprawdopodobnie daleko,
choć drogowskaz pokazuje 2,3 km.
Asfaltowa droga do wieży prowadzi zakosami.
A takie widoki towrzyszą Radkowi podczas wspinaczki.
Do końca droga jest asfaltowa i dostępna dla samochodów.
Blisko, coraz bliżej...

I w końcu w całej okazałości
Ponieważ rozdzieliliśmy się zaraz po wyjściu z autobusu, długo nie musieliśmy czekać na powrót Radka.
Tym bardziej, że i tak wszyscy zajęci byliśmy fotografowaniem widoków,
a czas umilały nam kozy,
które czują się w tym miejscu nader swobodnie.
Finalnie na punkcie widokowym spędzamy około godziny i odjeżdżamy stąd autobusem ok. godz. 13:30. Znowu czeka nas ekspresowa przesiadka w Alcudii i w hotelu jesteśmy o godz. 14:40, także zdążyliśmy jeszcze na lunch. Koszt takiej wycieczki na jedną osobę wyniósł ok. 10 EUR.Po trzecie: wybraliśmy sie oboje z Radkiem do stolicy wyspy Palma de Mallorca. Z tego samego przystanku co zawsze, czyli Ciutat Blanca1 jedziemy autobusem nr 302. Podróż w jedną stronę trwa ok. 1h 20 minut, a koszt dojazdu za osobę w dwie strony wynosi 19,00 EUR. Wysiadamy na dworcu autobusowym Estatio Intermodal. Szczegółowy spacer po mieście opisywałam już tutaj, a tym razem wybraliśmy się popołudniową porą podążając tym samym śladem. Możliwości wycieczek autobusowych z Port d' Alcudia jest jeszcze kilka - polecam takie destynacje, jak Arta, Can Picafort i Port de Pollenca. Jak widzicie - my to raczej w miejscu nie usiedzimy, a lokalizacja hotelu tylko sprzyjała eksploracjom wyspy. Nie wszędzie jednak mogliśmy wybrać się całą grupą, bo Ada i Krystian rytm dnia musieli dostasować do małego Jurka. Nie obyło się jednak bez wypożyczenia auta, którym kolejny raz objechaliśmy wyspę - zaglądając w miejsca już nam znane, ale także odkrywając zupełnie nowe zakątki Majorki. Relację z tej wycieczki przedstawię Wam jednak w najbliższym poście.
A teraz już lecę....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz