W poście tym pragnę przedstawić Wam propozycję kolejnej wycieczki objazdowej po Majorce. Większość punktów pokrywa się z naszą ubiegłoroczną relacją, natomiast tym razem zamiast do Fornalutx i Petry, skierowaliśmy się Drogą Węża do zatoki Sa Colobra, a następnie odwiedziliśmy Sanktuarium w Lluc.
Spod znajdującej się nieopodal hotelowej recepcji wypożyczalni Vanrell w Port d'Alcudia (Av. Pere Mas i Reus 30, Alcúdia - rezerwacja auta na miejscu dzień wcześniej) startujemy o godz. 8:30. Jest to o tyle ważne, że im wcześniej dotrzemy do pierwszej miejscowości, tym większe szanse na w miarę puste uliczki. Od razu rozdzieliliśmy się na dwa auta - wszak młodzież ma nieco inne potrzeby poznawcze, a w dodatku w drugim aucie rządzi najmłodszy pasażer i to do rytmu dnia Jurka trzeba było dostosować plan wycieczki. Z przydatnych informacji dodam jeszcze, że cena paliwa PB95 wynosi 1,589 EUR/litr i jest taka sama jak w ubiegłym roku, podczas kiedy w Polsce ceny paliwa szaleją!
Przystanek pierwszy: Valldemossa

Do miasteczka Fryderyka Chopina i George Sand docieramy ok. godz. 9:30 i spędzamy tutaj półtorej godziny. I tu zaprezentuję Wam jedynie poglądowo kilka naszych tegorocznych zdjęć, bo wszelkie informacje na blogu były tutaj.

Widoki z tarasu widokowego przy Klasztorze Kartuzów są obłędne.

I wcale nie trzeba płacić za wstęp do klasztoru, aby móc porozkoszować się okolicą.
A bilety wstępu do wnętrza klasztoru są dość drogie.

Podczas kiedy nasi współtowarzysze podróży zwiedzają celę Chopina my spędzamy czas na takim uroczym dziedzińcu.
A następnie wszyscy razem wchodzimy do bezpłatnych ogrodów klasztornych.

Przystanek drugi: Deia
Nawigację ustawiamy na Soller, ale po drodze mijamy słynną wioskę Deia. Jej tarasowa zabudowa, a także kamienna zatoka Cala Deia stały się plenerem dla produkcji filmowych, ale także miejscem gdzie z chęcią osiedlali się aryści, pisarze i malarze.

Faktycznie zatrzymujemy się tylko na poboczu, by utrwalić na fotografii krajobraz Deia.

a cytryny rosły dosłownie na wyciągnięcie ręki.
Przystanek trzeci: Soller
Nie podarowalibyśmy sobie chyba, gdybyśmy nie pokazali tego miasta naszym współpodróżnikom. Zawsze mówię, że Soller w połączeniu z Port d' Soller to absolutne "must see". Dlatego też docieramy tutaj tuż przed godziną 12:00. Na głównej drodze wjazdowej do miasta znajduje się kilka parkingów, a dojście stąd do centrum zajmuje ok. 15 minut.
Centrum Soller to przepiękny reporezentujący wiele stylów architektonicznych Kościół Sant Bartomeo. Świątynia ma korzenie sięgające XIII wieku, jej obecne wnętrze jest głównie barokowe, natomiast słynna fasada pochodzi z początku XX wieku i została zaprojektowana przez Joana Rubio - ucznia Antoniego Gaudiego.
Budowla jest niemal wklejona w centrum Placu Konstytucji i tak naprawdę dopiero z lotu ptaka można podziwiać w pełni jej urok. Polecam Wam krótki film i stronę promującą miasto i jego atrakcje. Z całą pewnością największą atrakcją Soller, której nie możecie pominąć jest przejażdżka zabytkowym tramwajem do Port de Soller.
Stacja znajduje się po prawej stronie kościoła - stojąc przodem do wejścia. Kiedy podjeżdża tramwaj należy miec przygotowaną gotówkę (10 EUR za osobę), gdyż bilety kupuje sie u konduktora.
Przejazd do Port de Soller trwa ok. pół godziny.
.jpg)
Zatem Zuzia, Oskar, Agnieszka i Darek wsiadają w tramwaj. Soller od wieków słynie z rozległych gajów cytrusowych, które podziwiać można podczas jazdy zabytkowym pociągiem.
Przystanek czwarty: Port de Soller
Reszta drużyny przejeżdża samochodami do miasteczka portowego Port de Soller, by stamtąd zabrać wycieczkowiczów w dalszą część trasy.

I tu ponownie nasze drogi z młodzieżowym teamem rozchodzą się.
Młodzież zauroczona nadmorskim klimatem miasteczka, zostaje tutaj na obiad, a my razem z Agnieszką i Darkiem ok. godz. 13:10 wyruszamy w stronę Sa Colobra.
Tymczasem jedziemy dalej i za ok. pół godziny od wyjazdu z Port de Soller na horyzoncie pojawia się najwyższy szczyt wyspy - Puig Major - o wys. 1445 m npm. Na wierzchołku znajduje się baza wojskowa i radar (będący pod kuratelą USA), wobec czego szczyt nie jest dostępny dla turystów.
Przystanek piąty: Gorg Blau

Górska trasa przebiega wzdłuż sztucznych zbiorników wodnych o uroczej turkusowej barwie. Pierwszy z nich to Cubera, kolejny to Gorg Blau. Warto zatrzymać się na jednym z punktów widokowych.
Zbiorniki powstały w latach 70-tych XX wieku w celu zaopatrzenia w wodę regionów południowych wyspy. Wówczas istniejące tutaj od VII w. p.n.e. trzy sanktuaria i osada znalazły się pod wodą. 
Widoczna na zdjęciu, samotna kolumna zapewne pamięta te czasy.

To świetne miejsce na krótki postój, choćby w celu pamiątkowej fotografii.
Droga Węża
Ta słynna górska trasa MA-2141 rozpoczyna swój bieg przy skrzyżowaniu z drogą MA-10, tuż obok historycznego akweduktu w pobliżu miejscowości Escorca. Już same gigantyczne akwedukty robią na nas wrażenie.

Podobno kształt trasy zrodził się w głowie inżyniera Antonio Parietti projektującego drogę, gdy ten poprawiał swój krawat przy biurku.

Trasa powstała w latach 30-tych XX wieku bez użycia materiałów wybuchowych – inżynier w pełni dopasował ją do naturalnego ukształtowania stromych skał.
Trasa powstała w celu udostępnienia malowniczej zatoki Sa Colobra i znajdującego się u jej ujścia - wąwozu Torrent de Pareis.
Droga Węża liczy około 13 km i 20 ostrych zakrętów, z których najsłynniejszy to węzeł krawata (Nus de Corbata): pętla 360 stopni, gdzie droga przebiega pod własnym wiaduktem.
Właśnie w okolicy wiaduktu znajduje się punkt widokowy z małym sklepikiem, gdzie można zatrzymać się, aby z góry podziwiać tą trasę.
Przystanek szósty: Zatoka Sa Colobra
Do końca trasy docieramy ok. godz. 14:30. Aż strach pomyśleć, że trasę tą pokonują także autokary. W ofercie wielu biur podróży są wycieczki, które łączą przejazd tą malowniczą trasą autokarem oraz rejs statkiem do zatoki Sa Colobra z Port de Soller.
Mapa atrakcji turystycznych okolicy
Wzdłuż zatoki wybudowano betonowe tarasy i metalowe schody,
z których można dostać sie bezpośrednio na małą kamienistą plażę.
Woda w zatoce Sa Colobra jest krystalicznie czysta.
No nie mogłam się powstrzymać...
Znajduje się tutaj kilka barów, gdzie można odpocząć, upajając się nie tylko malowniczym widokiem na zatokę,
ale także pysznym sokiem wyciskanym ze świeżych pomarańczy z Soller.
Kolejnym naszym celem jest
Przystanek siódmy: Sanktuarium Lluc,
do którego dojeżdżamy o godz. 16:50. O tej porze jest tu zupełnie pusto. Na miejscu znajduje się duży parking w cenie 8 EUR.Miejsce to jest absolutnie wyjątkowo położone - w samym sercu gór Tramuntana. Takie położenie sprawia, że Lluc może stanowić doskonałą bazę wypadową dla górołazów, szczególnie, że sanktuarium oferuje miejsca noclegowe. I nawet możliwy jest tutaj dojazd komunikacją publiczną.
choć także w krużgankach dostrzegliśmy pokoje mieszkalne - być może zajmowane przez pracowników obiektu.
Centralne miejsce stanowi Bazylika, do której dojdziecie przechodząc na dziedziniec przez główny budynek Sanktuarium.
To miejsce kultu Czarnej Madonny jest celem wielu pielgrzymek.
Ogród botaniczny na terenie sanktuarium niestety był w dniu naszej wizyty zamknięty.
W Lluc spędzamy około godziny, skąd wyruszamy już w drogę powrotną. Po drodze postanowiliśmy jeszcze tylko na chwilę zajechać doPrzystanek ósmy: Port de Pollencaktórą to miejscowość szczegółowo opisywałam już
tutaj W Port de Pollenca spędzamy około 40 minut. To czas, który zdecydowanie wystarczył Darkowi na pokonanie 365 schodów prowadzących na wzgórze El Calvari. Zdecydowanie mamy już wszyscy dość zwiedzania i marzymy tylko o powrocie do hotelu.
Wycieczkę kończymy o godz. 19:30, a hotelowa kolacja po takiej trasie smakuje nam wyśmienicie - chyba jeszcze bardziej niż zwykle.
Na zakończenie kilka informacji praktycznych:
- Pokonana przez nas trasa liczyła ok. 180 kilometrów.
- Samochód spalił około 14 litrów paliwa (1,589 EUR/litr), co dało łączny koszt około 22,50 EUR.
- Wypożyczenie auta dla naszej czwórki kosztowało 50 EUR.
- Do tego doszły opłaty za parkingi: w Soller – 2 EUR, przy zatoce Sa Calobra – 4,95 EUR oraz w Lluc – 8 EUR.
A wspomnienia…? Te były warte każdej ceny.
Na Majorkę pewnie nie wrócimy zbyt szybko - dwa lata z rzędu spędzone w tej samej destynacji mogłyby sprawić, że zabrakłoby nam trochę podróżniczej ciekawości. 😊
Niemniej jednak serdecznie Was zachęcamy, abyście podążając śladem „Myszy w trasie”, a także korzystając z naszych wskazówek, sami odkrywali uroki tej niezwykle malowniczej wyspy. Bo Majorka to nie tylko piękne plaże i turkusowe morze. To także kręte górskie drogi, malownicze miasteczka, spektakularne widoki i miejsca zupełnie nieoczywiste.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz