Właśnie niewielkie miasteczko Nessebar było celem naszej wycieczki.
Pewnego pięknego dnia - kiedy wydawać się mogło niebo było zachmurzone i pogoda wcale, a wcale nie zapowiadała się na plażową, postanowiliśmy wyruszyć do Nessebaru. Już po godzinie okazało się, że słoneczko i tak nieźle dawało nam w kość!!!
Wypad zaplanowany był na okolice godziny 11.00, kiedy to wszyscyśmy w zamiarze mili dostać się do ichniego autobusu, który zawieźć miał nas do odległego o 4 km. Nesseberu. Kiedy dotarliśmy do przystanku okazało się, że już czeka na nim kolejne 30 osób, a że i nasza grupka liczyła 19 - szanse oceniliśmy na marne. Tak też się okazało - komunikacja miejska w Bułgarii jest ogólnodostępna, tania (1 leva dorosły, dzieci do 7 lat nie płacą!!!), ale i mocno zatłoczona.
Przy okazji rozkład: Burgas-Nessebar ( w Rawdzie trzeba dodać ok.35 minut): 6.20, 7.00, 9.00, 9.40, 11.40, 12.20, 14.20, 15.00, 17.00, 17.40, 19.40, 20.20.
Powrotny rozkład z Nessebaru ilustruje zdjęcie:
piątek, 16 września 2011
piątek, 9 września 2011
No to smacznego!
A więc do dzieła! Ten post będzie zawierał wyjątkowo mało treści, ale za to będzie wyjątkowo smacznie. No więc przyszła pora na bułgarską kuchnię w Rawdzie. Otóż restauracja, która wprowadziła nas w klimat bułgarskiej kuchni to polecana przez wszystkich na forum Bulgaricus.com - CHUCHURA.
pisane cyrylicą
sobota, 3 września 2011
Rybka lubi pływać...Bułgarska kuchnia lekko zakrapiana
Halo! Halo! Czy wszyscy po kolacji? Towarzystwo najedzone? Bo już za chwilkę, za momencik razem ze mną przeniesiecie się w świat bułgarskiej kuchni.
Tak, tak - za chwileczkę - bo na rozgrzewkę kilka uzupełnień
Pierwsza zapomniana rzecz z plaży - nawiązująca powoli do klimatów kuchni bułgarskiej to caca.
Caca to takie cudowne małe rybki - ponoć szprotki - smażone na głębokim rozgrzanym oleju z lekka zakrapiane cytryną. Smakują wyśmienicie, a moja curuś zajadała je na plaży, jak frytki.
Całkiem spora porcja kosztowała w barze na plaży 4 LEVA - około 8,50 zł.
Tak, tak - za chwileczkę - bo na rozgrzewkę kilka uzupełnień
Pierwsza zapomniana rzecz z plaży - nawiązująca powoli do klimatów kuchni bułgarskiej to caca.
Caca to takie cudowne małe rybki - ponoć szprotki - smażone na głębokim rozgrzanym oleju z lekka zakrapiane cytryną. Smakują wyśmienicie, a moja curuś zajadała je na plaży, jak frytki.
Całkiem spora porcja kosztowała w barze na plaży 4 LEVA - około 8,50 zł.
Tutaj moja Adka zajadająca cacę
piątek, 26 sierpnia 2011
RAWDA i o niej pRAWDA
Już sam tytuł Was pewnie nieźle trwoży moi drodzy czytelnicy. Właśnie! Bo miejscowość Rawda, w której wypoczywaliśmy jeszcze miesiąc temu ma swoje wady i zalety. Dla nas były to na szczęście same plusy.
Kiedy dotarliśmy na miejsce - miejscowość wydała nam się w porządku. Niezbyt wielka, niezbyt tłoczna, a jednocześnie wystarczająco blisko położona od Nesseberu, czy tak głośnego Słonecznego Brzegu.
Plusy miejscowości to cisza, spokój. To co dla nas było plusem - brak dyskotek - dla innych może okazać się minusem.
Tutaj link do mapy Rawdy
http://www.visittobulgaria.com/visit/maps/RAVDA_map.jpg
Kolejny plus to naprawdę niskie ceny w porównaniu z okolicznymi centrami turystycznymi (nie wspominając już o naszych rodzimych nadmorskich kurortach). Tutaj raczej nie da się porównać. Zdecydowanie wielki plus dla nadbałtyckich plaż, no może nie wszystkich - ale np. Świnoujście ze swoją szeroką, piaszczystą i niezbyt zatłoczoną plażą wygrywa tu wszelkie plebiscyty.
Niestety o plaży w Rawdzie naczytaliśmy sie jeszcze przed wyjazdem, że glony, że wąsko, że parasole płatne...My na szczęście korzystaliśmy z oddalonej od nas ok. 300 metrów plaży południowej, która była całkowicie wolna od glonów, woda była bardzo ciepła (26 stopni) i czysta, a w dodatku nader spokojna.
Kiedy dotarliśmy na miejsce - miejscowość wydała nam się w porządku. Niezbyt wielka, niezbyt tłoczna, a jednocześnie wystarczająco blisko położona od Nesseberu, czy tak głośnego Słonecznego Brzegu.
Plusy miejscowości to cisza, spokój. To co dla nas było plusem - brak dyskotek - dla innych może okazać się minusem.
Tutaj link do mapy Rawdy
http://www.visittobulgaria.com/visit/maps/RAVDA_map.jpg
Kolejny plus to naprawdę niskie ceny w porównaniu z okolicznymi centrami turystycznymi (nie wspominając już o naszych rodzimych nadmorskich kurortach). Tutaj raczej nie da się porównać. Zdecydowanie wielki plus dla nadbałtyckich plaż, no może nie wszystkich - ale np. Świnoujście ze swoją szeroką, piaszczystą i niezbyt zatłoczoną plażą wygrywa tu wszelkie plebiscyty.
Niestety o plaży w Rawdzie naczytaliśmy sie jeszcze przed wyjazdem, że glony, że wąsko, że parasole płatne...My na szczęście korzystaliśmy z oddalonej od nas ok. 300 metrów plaży południowej, która była całkowicie wolna od glonów, woda była bardzo ciepła (26 stopni) i czysta, a w dodatku nader spokojna.
poniedziałek, 22 sierpnia 2011
Dojazd do Bułgarii
Już wiecie kochani: JAK SIĘ ZACZĘŁO, i DLACZEGO, i GDZIE????!!!
Teraz przyszło odpowiedzieć na pytanie: JAK i KTÓRĘDY i ZA ILE i JAK DŁUGO!!!!
No to na skróty: samochodami, przez Słowację, Węgry i Rumunię - za ILE? - to za chwilę.
A DŁUUUUUUUUUUUUUUUUGO jak nie wiem, co.
To tyle tytułem wstępu.
Oczywiście jeśli chodzi o czas trwania podróży to proszę wziąć pod uwagę glównie liczebność grupy, a co za tym idzie mnogość aut, które nas wiozły... choć niekoniecznie chciały nas wieźć (ale o tym za chwilkę)
Dla porządku wszystkie samochody miały być przygotowane do wyjazdu, zatankowane na full, "nagazowane", wycieraczki, płyny wszystko dopięte na ostatni guzik. W termosach kawa/herbata, napoje zimne, energetyzujące w zapasie i kanapki, w portfelu: kasa i karta (da się płacić za paliwo i winiety kartą). Umówiliśmy się o 21.00 15 lipca w piątek na stacji benzynowej na Modlińskiej, krótka wymiana zdań, lekkie dostrojenie CB (niezwykle przydatna rzecz szczególnie w grupie) i ruszamy...
Planowana i rzeczywiście w ten sposób przebyta trasa samochodowa do Bułgarii przebiega następująco:
Warszawa
Tarczyn
Grójec
Radom E77/S7
Skaryszew
Iłża E371/9
Ostrowiec Świętokrzyski
Rzeszów
Domaradz
Dukla
Barwinek - granica PL/SK
Svidnik - bezpłatna obwodnica Śvidnika
Giraltovce
Presov
Kosice
Sena
Tornyosnemeti M30 - granica SK/HU
Miskolc M35
Hajduboszormeny
Debrecen
Hajduszoboszlo - w sumie na liczniku mamy 750 km Tak jak planowaliśmy do Hajduszoboszlo dotarliśmy rankiem około godziny 8:00. Tutaj też zaczepiamy się na cały weekend. Meldujemy się w znanej nam już kwaterce u Miklosa.
Teraz przyszło odpowiedzieć na pytanie: JAK i KTÓRĘDY i ZA ILE i JAK DŁUGO!!!!
No to na skróty: samochodami, przez Słowację, Węgry i Rumunię - za ILE? - to za chwilę.
A DŁUUUUUUUUUUUUUUUUGO jak nie wiem, co.
To tyle tytułem wstępu.
Oczywiście jeśli chodzi o czas trwania podróży to proszę wziąć pod uwagę glównie liczebność grupy, a co za tym idzie mnogość aut, które nas wiozły... choć niekoniecznie chciały nas wieźć (ale o tym za chwilkę)
Dla porządku wszystkie samochody miały być przygotowane do wyjazdu, zatankowane na full, "nagazowane", wycieraczki, płyny wszystko dopięte na ostatni guzik. W termosach kawa/herbata, napoje zimne, energetyzujące w zapasie i kanapki, w portfelu: kasa i karta (da się płacić za paliwo i winiety kartą). Umówiliśmy się o 21.00 15 lipca w piątek na stacji benzynowej na Modlińskiej, krótka wymiana zdań, lekkie dostrojenie CB (niezwykle przydatna rzecz szczególnie w grupie) i ruszamy...
Planowana i rzeczywiście w ten sposób przebyta trasa samochodowa do Bułgarii przebiega następująco:
Warszawa
Tarczyn
Grójec
Radom E77/S7
Skaryszew
Iłża E371/9
Ostrowiec Świętokrzyski
Rzeszów
Domaradz
Dukla
Barwinek - granica PL/SK
Svidnik - bezpłatna obwodnica Śvidnika
Giraltovce
Presov
Kosice
Sena
Tornyosnemeti M30 - granica SK/HU
Miskolc M35
Hajduboszormeny
Debrecen
Hajduszoboszlo - w sumie na liczniku mamy 750 km Tak jak planowaliśmy do Hajduszoboszlo dotarliśmy rankiem około godziny 8:00. Tutaj też zaczepiamy się na cały weekend. Meldujemy się w znanej nam już kwaterce u Miklosa.
| Radziu przed domem NIXY |
piątek, 12 sierpnia 2011
Bułgaria 2011
Całe miesiące przygotowań, planów, klejenia zeszytu, setki e-maili, setki telefonów .... i już po wszystkim. Teraz mogę tylko powiedzieć - Było!!! I to jak było! Cóż nam się podobało, a Wy - oceńcie sami.
Niejeden z naszych znajomych odpuściłby już na wstępie - szukając czegoś na skróty, może taniej (?), może łatwiej, może szybciej, może bliżej,może z biurem, last minute, first minut......
A tu Bułgaria i już. Koniec - bez dwóch zdań.
Jak zwykle samodzielnie - bez biura podróży, samochodem...
Ale czy to się może udać? Jak mogłoby się nie udać!!! (Mogłoby, mogło...bo tak niewiele brakowało)
Na wstępie, jak zwykle wyliczanka:
Po pierwsze: gdzie? Bułgaria - Ravda,
Po wtóre: jak? samochodem... a właściwie to możnaby chyba już wynająć autokar, bo...
Po trzecie: z kim? no właśnie w sumie 20 osób = 5 samochodów.
Po czwarte: kiedy? 16-30 lipca 2011 roku
Po piąte: którędy? przez Rumunię
Po szóste: gdzie spać - naturalnie w Hajduszoboszlo...
Oj będzie pisania, pewnie na jakieś sześć-siedem postów...
No to zaczynamy
Tak naprawdę, to nawet nie wiem od czego zacząć tą moją opowieść, chyba najprościej będzie chronologicznie. Wszystko zaczęło się już na początku tego roku (o zgrozo - jeszcze nie byliśmy na nartach a Mysza już lato planuje !!). Jak zwykle plany - może np Chorwacja, a może gdzieś samolotem..
I wtedy Robert wspomniał o znajomym, który ubiegłoroczne wakacje spędził w Bułgarii.
Do Bułgarii to nie, bo to za daleko...Tomek nie lubi takich długich podróży samochodem. No dobra Tomek, to przenocujemy - w połowie drogi (jeśli można mówić że połowy nie są równe to w tej mniejszej połowie drogi...) mamy przecież Hajduszoboszlo. Tu spędzimy weekend i dopiero w niedzielę po południu wyruszymy na drugą częśc trasy...
Sama nie wiem jak udało się wszystkich ukierunkować w jedną stronę - Bułgaria i kropka!!!
Co poniektórzy, to nawet bardzo długo jeszcze oponowali i samodzielnie wybierali się do Chorwacji, ale jednak grupa to grupa!!! Zdecydowaliśmy się na Bułgarię.
To Robert znalazł na stronce http://www.wakacyjnywynajem.pl/ świetną kwaterkę.
Tradycyjnie - link:
http://www.wakacyjnywynajem.pl/noclegi/90-oasis-pokoj-4-osobowy/szczegoly
Kompleks Oasis znajduje się przy samym morzu - w pierwszej linii zabudowy.
Niejeden z naszych znajomych odpuściłby już na wstępie - szukając czegoś na skróty, może taniej (?), może łatwiej, może szybciej, może bliżej,może z biurem, last minute, first minut......
A tu Bułgaria i już. Koniec - bez dwóch zdań.
Jak zwykle samodzielnie - bez biura podróży, samochodem...
Ale czy to się może udać? Jak mogłoby się nie udać!!! (Mogłoby, mogło...bo tak niewiele brakowało)
Na wstępie, jak zwykle wyliczanka:
Po pierwsze: gdzie? Bułgaria - Ravda,
Po wtóre: jak? samochodem... a właściwie to możnaby chyba już wynająć autokar, bo...
Po trzecie: z kim? no właśnie w sumie 20 osób = 5 samochodów.
Po czwarte: kiedy? 16-30 lipca 2011 roku
Po piąte: którędy? przez Rumunię
Po szóste: gdzie spać - naturalnie w Hajduszoboszlo...
Oj będzie pisania, pewnie na jakieś sześć-siedem postów...
No to zaczynamy
Tak naprawdę, to nawet nie wiem od czego zacząć tą moją opowieść, chyba najprościej będzie chronologicznie. Wszystko zaczęło się już na początku tego roku (o zgrozo - jeszcze nie byliśmy na nartach a Mysza już lato planuje !!). Jak zwykle plany - może np Chorwacja, a może gdzieś samolotem..
I wtedy Robert wspomniał o znajomym, który ubiegłoroczne wakacje spędził w Bułgarii.
Do Bułgarii to nie, bo to za daleko...Tomek nie lubi takich długich podróży samochodem. No dobra Tomek, to przenocujemy - w połowie drogi (jeśli można mówić że połowy nie są równe to w tej mniejszej połowie drogi...) mamy przecież Hajduszoboszlo. Tu spędzimy weekend i dopiero w niedzielę po południu wyruszymy na drugą częśc trasy...
Sama nie wiem jak udało się wszystkich ukierunkować w jedną stronę - Bułgaria i kropka!!!
Co poniektórzy, to nawet bardzo długo jeszcze oponowali i samodzielnie wybierali się do Chorwacji, ale jednak grupa to grupa!!! Zdecydowaliśmy się na Bułgarię.
To Robert znalazł na stronce http://www.wakacyjnywynajem.pl/ świetną kwaterkę.
Tradycyjnie - link:
http://www.wakacyjnywynajem.pl/noclegi/90-oasis-pokoj-4-osobowy/szczegoly
Kompleks Oasis znajduje się przy samym morzu - w pierwszej linii zabudowy.
| Photo by Magda Buze :) |
piątek, 1 lipca 2011
Wszëtczigò Nôjlepszigò Młodi Parze
Wszëtczigò Nôjlepszigò Młodi Parze - Wszystkiego Najlepszego Młodej Parze - takie kaszubskie powitanie związane jest z naszą kolejną weekendową wyprawą. W związku z weselem w północnej części Polski, postanowiliśmy też zaczerpnąć oddechu w regionie kaszubskim.
Oj! Łukasz i Ola napracowali się przy tym co nie miara (Dziękujemy jeszcze raz kochani!!!)
Zabraliśmy więc rowery, dobry humor i jedyną mapę tego regionu, jaką znaleźliśmy w naszym turystycznym archiwum. Oj cieniutko z promocją regionu, cieniutko!!! Oczywiście wszyscy znają Kaszuby - czyli Łebę, Władysławowo i okolice - ale niekoniecznie okolice Kościerzyny, a dokładnie Czarnej Dąbrówki.
Panna Młoda zorganizowała nam zakwaterowanie w miejscowości Jasień, nad samym jeziorem Jasień.
Mieszkaliśmy tutaj:
Rozsądne warunki, za rozsądną cenę - 30 zł. od osoby, choć podobno w Czarnej Dąbrówce można i za 25 zł. ze śniadaniem :)
http://www.jasien.tvc.pl/jasien/
Są to pokoje znajdujące się nad sklepem - 3 pokoje, dla każdego łazienka, dwie wyposażone kuchnie i co najważniejsze cisza, spokój. Jasień zamieszkuje tylko 402 osoby - to raczej niewiele. Zorientowaliśmy się już po kilku godzinach pobytu tam, kiedy wszyscy zaczęli mówić nam "dzień dobry" :))
Jasień położony jest w okolicach Bytowa, w województwie pomorskim w sercu Parku Krajobrazowego Doliny Słupii, nad jeziorem Jasień - nic dodać, nic ująć. Tereny pagórkowate, pośród lasów, kilku jezior, rzeki Słupii i Łupawy. Dookoła ruiny, wodne młyny, stare kościoły,... ale po kolei.
Ponieważ, tak jak wspominałam, odczuliśmy braki w topografii tych okolic, pierwsze kroki skierowałam do biblioteki znajdującej się naprzeciwko kwatery, w której mieszkaliśmy. Sympatyczna Pani bibliotekarka poratowała nas kilkoma folderami i mapą tej okolicy. Bardzo ucieszyliśmy się, kiedy okazało się że mamy tam zaznaczone ścieżki rowerowe... Szkoda jednak, że tylko na mapie...
Oto atrakcje tej okolicy.
Po pierwsze: Szachulcowy kościół Bożego Ciała w Jasieniu, pochodzący z 1699 roku. To właśnie Oli dziadek jest tutaj "kościelnym" - przyszedł z kluczami i pokazał. Dach kościoła pokryty jest trzciną, którego południowa część wymieniona była w 1996 roku. Szkoda, że to już zabytek, a współcześnie nie powstają takie kościoły - skromne, z zielonym dachem. To naprawdę ma swoisty sielski urok.
Po drugie: RUINY dworku w Jasieniu - Myśleliśmy że bardziej okazałe - podobno odkąd dworek (dawniej Dom Dziecka) trafił w prywatne ręce, nie jest już nawet zabytkiem.
Po trzecie: w pobliskim Kozinie znajdującym się około 12 kilometrów od Jasienia w kierunku Czarnej Dąbrówki znajdują się zniszczone poniemieckie wiadukty kolejowe - zresztą bardzo malownicze.
To Niemcy, kiedy uciekali z tych terenów niszczyli wybudowaną przez siebie linię kolejową i olbrzymie wiadukty.
Jadąc w kierunku wsi mijamy także młyn wodny - robimy kilka fotek
Tutaj także znajduje się jakiś stary kościółek filialny z 1746 roku - tutaj jednak nie dotarliśmy.
W okolicy znajdują się dwie ścieżki: edujkacyjna "Karweńskie uroczyska" i przyrodnicza "Szlakiem pięciu jezior". My jednak patrząc na mapy zdecydowaliśmy się na wycieczkę rowerową wg szlaków przedstawionych na mapie... właściwie - niestety tylko na mapie.
Jedziemy szosą w kierunku Soszycy, aby zorientować się, może jutro kajaczkiem po Słupii. A mamy już jakieś doświadczenia z Krutyni (też kiedyś opiszę), więc czemu nie...
Decydujemy się skręcić w całkiem szeroką leśną drogę, ktora niestety doprowadza nas do jeziora - a dalej rower na plecy i spacerek :)
Jaka szkoda - tak tu pięknie, a niestety szlaki są w ogóle nie wytyczone w terenie - jedziemy drogą, na której brakuje wymalowanych znaków, która to droga niestety okazuje się drogą do nikąd. Wracamy na szosę i dojeżdżamy do Soszycy.
Akurat na pole namiotowe spłynęła duża grupa.
Kilka fotek i kierujemy się do pobliskiej Elektrowni wodnej - okazuje się że niejednej w tej okolicy.
Trasa ma niezwykły urok - jedziemy wzdłuż rzeki Słupi - szlakiem elektrowni wodnych. Kiedy jedziemy wałem po lewej stronie mamy rzekę, a po prawej głęboki leśny wąwóz, na którego dnie skrzy się ni to źródełko, ni bajorko , ot takie małe jeziorko....
Trzeba było jednak szybko ogarnąć się, bo w piątek na 21.00 byliśmy zaproszeni na tradycyjny kaszubski POLTER. Mam nadzieję, że nic nie pomyliłam. To taka tradycja kaszubska - impreza a'la wieczór panieńsko-kawalerski w jednym. Spotykają się sąsiedzi i bliscy znajomi Pary Młodej - impreza podwórkowa, która ma na celu integrację gości już przed weselem. Zaczyna sie o 21.00 a kończy punktualnie o północy (brawa dla gości za samodyscyplinę). Nie byłoby w tej imprezie nic wyjątkowego, gdyby nie tradycja tłuczenia szkła. Goście przychodzą z butelkami (pustymi!!!) lub innym szkłem i już na wejściu tłuczą je o kamień.
Do obowiązków Panny Młodej należy wtedy sprzątanie szkła, a do Młodego oczywiście polewanie wódki (zupełnie tak jak w życiu!!!)
Ale czas było wracać do Jasienia.
Równie zagadkowa była nasza sobotnia rowerowa wyprawa.
Tym razem udaliśmy się w kierunku Zawiat - chcieliśmy objechać dookoła jezioro Jasień. Niestety z opłakanym skutkiem. To się da - ba nawet nam sie udało, ale trzeba było zrezygnować z leśnych ścieżek na konto asfaltowej drogi. Błądziliśmy, błądziliśmy i mijając Kłosy, Otnogę, przez Zawiaty, Ceromin, z trudem dotarliśmy do Jasienia. Niewiele brakowało a spóźnilibyśmy się na ślub Oli i Łukasza. A pisali internauci, że szlaki nieoznaczone, a pisali, a przestrzegali. To my tacy żądni wrażeń, szukający przygód. Oto chodzi. Dzięki koledzy za wskazówki
Zachęcam do poczytania
http://www.czasnarower.pl/trasa/1089
Na koniec jeszcze kilka propozycji na aktywne spędzanie czasu w tej okolicy:
Spływy kajakowe Łupawą: http://www.kozin.pl/docs/6
Spływy kajakowe Słupią http://splywykajakowe.net.pl/ z Sulęczyna
i z Soszycy http://www.ososzyca.pl/strona-glowna
Także zimowy wypoczynek w tym regionie brzmi obiecująco :) bo 30 km stąd można pozjeżdżać na nartach w Podjazach http://www.nartyamalka.pl/
albo tutaj około 50 km dalej w Wieżycy
http://www.wiezyca.pl/narty.html
A gdyby tak komuś jeszcze chciało się stanąć na głowie .... polecam Szymbark
...do którego tym razem nie udało nam się dotrzeć... No wiecie, po weselu...
Ale co ma wisieć nie utonie :))
Oj! Łukasz i Ola napracowali się przy tym co nie miara (Dziękujemy jeszcze raz kochani!!!)
Zabraliśmy więc rowery, dobry humor i jedyną mapę tego regionu, jaką znaleźliśmy w naszym turystycznym archiwum. Oj cieniutko z promocją regionu, cieniutko!!! Oczywiście wszyscy znają Kaszuby - czyli Łebę, Władysławowo i okolice - ale niekoniecznie okolice Kościerzyny, a dokładnie Czarnej Dąbrówki.
Panna Młoda zorganizowała nam zakwaterowanie w miejscowości Jasień, nad samym jeziorem Jasień.
Mieszkaliśmy tutaj:
Rozsądne warunki, za rozsądną cenę - 30 zł. od osoby, choć podobno w Czarnej Dąbrówce można i za 25 zł. ze śniadaniem :)
http://www.jasien.tvc.pl/jasien/
Są to pokoje znajdujące się nad sklepem - 3 pokoje, dla każdego łazienka, dwie wyposażone kuchnie i co najważniejsze cisza, spokój. Jasień zamieszkuje tylko 402 osoby - to raczej niewiele. Zorientowaliśmy się już po kilku godzinach pobytu tam, kiedy wszyscy zaczęli mówić nam "dzień dobry" :))
Jasień położony jest w okolicach Bytowa, w województwie pomorskim w sercu Parku Krajobrazowego Doliny Słupii, nad jeziorem Jasień - nic dodać, nic ująć. Tereny pagórkowate, pośród lasów, kilku jezior, rzeki Słupii i Łupawy. Dookoła ruiny, wodne młyny, stare kościoły,... ale po kolei.
Ponieważ, tak jak wspominałam, odczuliśmy braki w topografii tych okolic, pierwsze kroki skierowałam do biblioteki znajdującej się naprzeciwko kwatery, w której mieszkaliśmy. Sympatyczna Pani bibliotekarka poratowała nas kilkoma folderami i mapą tej okolicy. Bardzo ucieszyliśmy się, kiedy okazało się że mamy tam zaznaczone ścieżki rowerowe... Szkoda jednak, że tylko na mapie...
Oto atrakcje tej okolicy.
Po pierwsze: Szachulcowy kościół Bożego Ciała w Jasieniu, pochodzący z 1699 roku. To właśnie Oli dziadek jest tutaj "kościelnym" - przyszedł z kluczami i pokazał. Dach kościoła pokryty jest trzciną, którego południowa część wymieniona była w 1996 roku. Szkoda, że to już zabytek, a współcześnie nie powstają takie kościoły - skromne, z zielonym dachem. To naprawdę ma swoisty sielski urok.
| Radziu z Tatą |
Po drugie: RUINY dworku w Jasieniu - Myśleliśmy że bardziej okazałe - podobno odkąd dworek (dawniej Dom Dziecka) trafił w prywatne ręce, nie jest już nawet zabytkiem.
Po trzecie: w pobliskim Kozinie znajdującym się około 12 kilometrów od Jasienia w kierunku Czarnej Dąbrówki znajdują się zniszczone poniemieckie wiadukty kolejowe - zresztą bardzo malownicze.
| Tutaj rodzice pod wiaduktami A tu dzieci na wiadukcie.. pod nami szosa |
Tutaj także znajduje się jakiś stary kościółek filialny z 1746 roku - tutaj jednak nie dotarliśmy.
W okolicy znajdują się dwie ścieżki: edujkacyjna "Karweńskie uroczyska" i przyrodnicza "Szlakiem pięciu jezior". My jednak patrząc na mapy zdecydowaliśmy się na wycieczkę rowerową wg szlaków przedstawionych na mapie... właściwie - niestety tylko na mapie.
Jedziemy szosą w kierunku Soszycy, aby zorientować się, może jutro kajaczkiem po Słupii. A mamy już jakieś doświadczenia z Krutyni (też kiedyś opiszę), więc czemu nie...
Decydujemy się skręcić w całkiem szeroką leśną drogę, ktora niestety doprowadza nas do jeziora - a dalej rower na plecy i spacerek :)
Kilka fotek i kierujemy się do pobliskiej Elektrowni wodnej - okazuje się że niejednej w tej okolicy.
Trasa ma niezwykły urok - jedziemy wzdłuż rzeki Słupi - szlakiem elektrowni wodnych. Kiedy jedziemy wałem po lewej stronie mamy rzekę, a po prawej głęboki leśny wąwóz, na którego dnie skrzy się ni to źródełko, ni bajorko , ot takie małe jeziorko....
| Cudnie.. cudnie...tylko którędy? |
| I kolejna elektrownia wodna |
| Fajnie było na koniec tej rowerowej wycieczki w nieznane odpocząć na pustym pomoście na jeziorze Jasień. |
Trzeba było jednak szybko ogarnąć się, bo w piątek na 21.00 byliśmy zaproszeni na tradycyjny kaszubski POLTER. Mam nadzieję, że nic nie pomyliłam. To taka tradycja kaszubska - impreza a'la wieczór panieńsko-kawalerski w jednym. Spotykają się sąsiedzi i bliscy znajomi Pary Młodej - impreza podwórkowa, która ma na celu integrację gości już przed weselem. Zaczyna sie o 21.00 a kończy punktualnie o północy (brawa dla gości za samodyscyplinę). Nie byłoby w tej imprezie nic wyjątkowego, gdyby nie tradycja tłuczenia szkła. Goście przychodzą z butelkami (pustymi!!!) lub innym szkłem i już na wejściu tłuczą je o kamień.
| Myślę, że to na szczęście! |
| Byli nawet przebierańcy... No i niezłe tańce ... |
Równie zagadkowa była nasza sobotnia rowerowa wyprawa.
Tym razem udaliśmy się w kierunku Zawiat - chcieliśmy objechać dookoła jezioro Jasień. Niestety z opłakanym skutkiem. To się da - ba nawet nam sie udało, ale trzeba było zrezygnować z leśnych ścieżek na konto asfaltowej drogi. Błądziliśmy, błądziliśmy i mijając Kłosy, Otnogę, przez Zawiaty, Ceromin, z trudem dotarliśmy do Jasienia. Niewiele brakowało a spóźnilibyśmy się na ślub Oli i Łukasza. A pisali internauci, że szlaki nieoznaczone, a pisali, a przestrzegali. To my tacy żądni wrażeń, szukający przygód. Oto chodzi. Dzięki koledzy za wskazówki
Zachęcam do poczytania
http://www.czasnarower.pl/trasa/1089
Na koniec jeszcze kilka propozycji na aktywne spędzanie czasu w tej okolicy:
Spływy kajakowe Łupawą: http://www.kozin.pl/docs/6
Spływy kajakowe Słupią http://splywykajakowe.net.pl/ z Sulęczyna
i z Soszycy http://www.ososzyca.pl/strona-glowna
Także zimowy wypoczynek w tym regionie brzmi obiecująco :) bo 30 km stąd można pozjeżdżać na nartach w Podjazach http://www.nartyamalka.pl/
albo tutaj około 50 km dalej w Wieżycy
http://www.wiezyca.pl/narty.html
A gdyby tak komuś jeszcze chciało się stanąć na głowie .... polecam Szymbark
![]() |
| Obraz pochodzi z oficjalnej strony obiektu http://www.cepr.pl/ |
Ale co ma wisieć nie utonie :))
Subskrybuj:
Posty (Atom)
