wtorek, 19 września 2023

Heraklion w jeden dzień

Przede mną opowieść typu: chcesz mieć większe zasięgi w social- mediach, napisz post pt. "... /miasto/ w jeden dzień". To najchętniej otwierane treści na moim blogu - tzw. gotowe trasy i tipy, a szczerze mówiąc sama przywykłam do tego typu planów zwiedzania. Tym razem Heraklion - na popołudniowy wypad zaledwie na kilka godzin, do zrealizowania komunikacją miejską.

Autobusem z Agia Pelagia (przystanek vis a vis stacji benzynowej powyżej hotelu Chrissy's Paradise) jedziemy do samego końca trasy - wysiadamy na dworcu autobusowym w Heraklionie. 

Autobus według rozkładu (w całym miasteczku taka sama godzina odjazdu miał być o godz. 14:45 - przyjechał 15:09. Podróż trwała do 15:55, a cena biletu w jedną stronę wynosiła 3,50 EUR/osoba - niestety brak biletów ulgowych dla młodzieży. Zaraz po wyjściu z autobusu sprawdzamy połączenie powrotne.

ROZKŁAD 2023:  
Agia Pelagia-Heraklion: 9:15, 11:00, 14:45, 18:00, 20:00
Heraklion-Agia Pelagia: 8:45, 10:30, 14:15, 17:30, 19:30, 22:00

Heraklion - lub inaczej Iraklion, weneckie Candia, greckie Kastro - to piąte co do wielkości miasto Krety, pełniące obecnie funkcję stolicy wyspy. Miasto zwane było także miastem Herkulesa - a nazwa pochodziła od przeliterowania imienia starożytnego mieszkańca Grecji Idaeana Heraklesa, który zasłynął tradycją dekorowania olimpijskich zwycięzców wieńcami z gałązek oliwnych) nie zawsze był stolica wyspy - do 1971 roku funkcję tą pełniła Chania. Większość atrakcji miasta pochodzi z czasów weneckich, czyli z czasów największej świetności Krety. Już jadąc autobusem powinniśmy zwrócić uwagę na pozostałości weneckich zabudowań. Przykładem są dawne mury miasta, monumentalnie okalające jego centrum. Mimo iż budowano je od około IX wieku naszej ery, dopiero pod panowaniem Wenecjan (od XIII wieku) dokonano ich modyfikacji i przebudowy.
Na wstępie kierujemy się w prawo ulicą Effesou i potem Leof. Nearchou wzdłuż zatoki portowej.

Po lewej stronie drogi ciągną się mury miasta i dalej dawne hale szkutnicze.

W zasadzie idziemy wzdłuż ulicy, aż do weneckich Arsenali.
Venetian Dockyards Heraklion – Arsenały Weneckie 
Doki znajdują się obecnie w przebudowie - to miejsce pamięta czasy, gdy Wenecjanie sprawowali kontrolę nad Kretą. Wysokie budowle wykonane z kamieni używane były jako magazyny towarów wchodzących i wychodzących ze starego portu i było miejscem pracy dla tysięcy mieszkańców. Statki mogły tu przetrwać zimę. Budowa stoczni w Heraklionie była ogromnym projektem, który odbywał się w czterech etapach i trwał od XV do XVII wieku. W sumie zbudowano 19 stoczni, zgrupowanych w trzy kompleksy. Połączono je ze sobą poprzez łukowate otwory zamykane drzwiami. 

Poza tym ciekawostka dla miłośnikom awiacji - port i jego okolica to dobre miejsce na obserwację samolotów startujących z lotniska w Heraklionie. 

Z daleka widoczna jest już twierdza Koules (gr. Koules, ang. Rocca e Mare Fortress, wł. Castello a Mare) w porcie, udostępniona dla zwiedzających od środy do poniedziałku w godz. 8:00-20:00. Bilet 4 EUR, ulgowy 2 EUR, przy czym obywatele UE do 25 roku życia po okazaniu dowodu osobistego wchodzą bez opłaty. Wszelkie aktualne informacje dostępne są na stronie Twierdzy Koules

Szykowna forteca broniła niegdyś wejścia do portu. Fortyfikacja ta pochodzi z pierwszej połowy XVI wieku. Ekipa nie wykazuje zainteresowania wejściem do środka, dlatego też skręcamy 

w ulicę 25 Sierpnia (25is Avgoustou), która prowadzi do centrum Heraklionu. To najbardziej rozpoznawalny deptak pełen sklepów z pamiątkami i restauracji. Nazwa ulicy odnosi się do trudnych relacji panujących pomiędzy Grecją a Turcją i upamiętnia datę 25 sierpnia 1898 roku, kiedy miała miejsca krwawa rzeź ludności chrześcijańskiej. Polecam sklepiki z pamiątkami znajdujące się już na początku ulicy - do nabycia np. bardzo tanie magnesy - nawet za 0,50 EUR.  

My dochodzimy do znajdującego się po lewej stronie Placu Agiou Titou. Budynek za moimi plecami to świątynia Agios Titos – dawny XIX-wieczny meczet, a obecnie cerkiew Greckiego Kościoła Prawosławnego pod wezwaniem Świętego Tytusa.

Wstęp jest darmowy i warto zajrzeć do tej bardzo urokliwej świątynia, z licznymi zabytkowymi ikonami oraz rzeźbami. 

Wystrój wnętrza jest skromny, acz dostojny - a ikonostas zasługuje choć na chwilę uwagi. Ciekawostką są wyeksponowane w pomieszczeniu usytuowanym po lewej stronie od ołtarza - relikwie św. Tytusa. 

W Agios Titos spoczywa czaszka św. Tytusa, pierwszego biskupa Krety, który na polecenie św. Pawła (którego działania chrześcijańskie znamy już z Malty) krzewił tu chrześcijaństwo. Do 1966 roku czaszka znajdowała się w weneckiej Bazylice Św. Marka. 

Zresztą w kaplicy tej umieszczono także obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus a pod nim wota  wdzięczności za uzdrowienie.  

Kontynuujemy spacer główną ulicą i tym razem - po prawej stronie mijamy park Theotokópoulos – nazwany tak na cześć słynnego malarza o pseudonimie El Greco, który się stąd wywodził, a którego popiersie ustawiono w parku. Można tutaj chwilę odpocząć w cieniu dzrzew, albo też skorzystać z oferty okolicznych restauracji. 

Vis a vis parku, po lewej stronie głównej ulicy jeden z najbardziej znanych zabytków Heraklionu - Venetian Loggia. Ta kolejna pamiątka po czasach weneckich, dziś pełni funkcję miejskiego ratusza. My trafiliśmy akurat na odbywające się tu prace remontowe, które zepsuły cały urok budynku. Budynek wybudowany w latach 1626 - 1628 na polecenie weneckiego doży Francesco Morosiniego. Obecny ratusz miejski w tamtych czasach pełnił rolę klubu szlacheckiego - był miejscem ich aktywności politycznej i oraz klubem dżentelmenów. W 1987 roku Loggia Wenecka otrzymała nagrodę przyznawaną przez międzynarodową fundację EUROPA NOSTRA, jako najlepiej odrestaurowany zabytek.

Tuż u boku ratusza znajdziecie kolejny ciekawy budynek - Basilica San Marco  (Agios Marcos). 

Kiedy ja weszłam do środka moja ekipa tylko wzruszyła ramionami - ot co! kolejny kościół do zwiedzania. Nie powiem, wchodząc tutaj wiedziałam, że ten XIII-wieczny wenecki kościół, przekształcony później w meczet, dziś pełni funkcję Miejskiej Galerii. A obcować ze sztuką rzecz niezwykle istotna - zważywszy na fakt, że pomieszczenie jest klimatyzowane i aż mi się przyjemnie w ten upalny dzień zrobiło, kiedy weszłam do środka.

  

Galeria sztuki prezentuje dzieła lokalnych artystów skupiających się na urokach, zabytkach i naturalnych atutach Krety - tak czytałam w przewodnikach. W sierpniu 2023 roku wystawa przedstawiała rzeczywiście naturalne uroki Kreteńczyków, a zaprezentowany przeze mnie wyżej obraz nie był tym najbardziej "rozbieranym". Wstęp wolny - warto więc zajrzeć, choćby po odrobinę chłodu i kultury :) Galeria czynna jest w godzinach 9.00-14.00 i 17.00-19:00. 

Atrakcja, której absolutnie w Heraklionie nie można opuścić to Morosini Fountain. Nieopodal parku i loggii znajduje się piękna fontanna. Ozdobiony czterema głowami lwów wodotrysk pochodzi z 1629 roku. Mało kto wie, że pierwotnie fontannę wieńczył olbrzymi posąg Posejdona, który zaginął za czasów tureckiej okupacji.

Znowu z głównej ulicy odbijamy na lewo i mijamy Central Market - bazar przeznaczony głównie dla turystów - z tanimi ubraniami, butami, przyprawami, owocami i warzywami. Dookoła sporo jest kawiarni i tawern. Jedna z najstarszych usytuowana jest na końcu rynku przy placu Kornarou.

Sebil to jedna z wybudowanych przez Turków osmańskich fontann charytatywnych powstała w 1776 roku. Niegdyś na placu znajdowała się świątynia Sotiros, którą Osmanowie przekształcili w meczet, a następnie w salę gimnastyczną. Po latach sala gimnastyczna została zburzona i w jej miejscu powstał obecny plac Kornarou. Pod każdym oknem Sebil znajdował się kran i kamienne koryto, tak aby przechodnie mogli się schłodzić, ale także w celu obmycia nóg przed wejściem do świątyni. Hadji Ibrahim Aga który wybudował ten obiekt, wydawał fortunę na jego utrzymanie - wiele lat później obiekt przekształcono na kawiarnię.

Tuż obok fontanny - na chodniku widoczne są jeszcze pozostałości hohlakia - kamiennej mozaiki, jakże dobrze nam znanej z ubiegłorocznych wakacji na Rodos (choćby z Lindos).

Bembo Fontain to stojąca tuż obok Sebil - kamienna fontanna z połowy XVI wieku ozdobiona bezgłowym posągiem i herbem Wenecji. Była pierwszą fontanną, która dostarczała bieżącą wodę do Khandaki, późniejszego Heraklionu - woda dopływała tu akweduktem ze źródeł na stokach góry Juktas. Jej nazwa pochodzi od jej weneckiego twórcy Gian Matteo Bembo, który wybudował ją w latach 1552-1554. Wśród turystów i tak najbardziej przyjęło się określenie "fontanny bez głowy".

Z placu Kornarou kierujemy się w stronę widocznej z dala dzwonnicy  

Katedry św. Menasa (Agios Minas) - wybudowanej w XIX wieku słynnej cerkwi z bogato zdobionymi dziełami sztuki religijnej. 

Katedra jest po renowacji i warto choć spojrzeć na sklepienie kopuły i bogate żyrandole.
Po lewej stronie od wejścia - na zewnątrz katedry wyeksponowana jest bomba, która została zrzucona na obiekt w 1941 roku. Na szczęście bomba nie wybuchła, a mieszkańcy Heraklionu do dziś wierzą, że to Św. Menas ocalił świątynię (i znowu na myśl przychodzi mi podobna historia Malty). 

Schodzimy poniżej Katedry św. Menasa, gdzie znajdziecie klimatyczną kaplicę.  

My idziemy dalej prosto w kierunku kolejnego małego kościoła Agia Ekateríni Sinaitón.  

To kościół św. Katarzyny Synaj z XV wieku, który został przekształcony w muzeum poświęcone sztuce chrześcijańskiej. Można tu zobaczyć m.in. arcydzieła ikonografii kreteńskiej od XIV do XIX wieku. 

My mieliśmy już raczej dosyć zwiedzania kościołów i wybraliśmy spacer powrotny w stronę portu.

Stąd już bliska droga do dworca autobusowego. 

Wracamy drogą przez port aż do dworca autobusowego, a cała trasa wyszła nam około 6 km. Nie dochodząc do dworca autobusowego przechodzimy obok stanowisk, z których odjeżdżają autobusy do Knossos. To jest jakby osobny dworzec autobusowy zlokalizowany na ul. Efessou - około 600 metrów od dworca autobusów podmiejskich Lassithi Bus Station.
W sumie przeprowadziłam Was niemal po całym Heraklionie, a pominęłam atrakcje muzealne tj. Muzeum historyczne, Muzeum Technologiczne i najważniejsze Muzeum Archeologiczne. Warto w tym przypadku skorzystać z oferty biletu łączonego, w ramach którego można zwiedzić Muzeum Archeologiczne wraz z oddalonym 6 km od Heraklionu Knossos - ruin pałacu minojskiego sprzed 4000 lat. No cóż - my zostawiliśmy sobie coś na następną wizytę w Heraklionie i autobusem wyruszającym z Heraklionu o godzinie 19:30 wróciliśmy do Agia Pelagia. W drodze powrotnej autobus skręca bezpośrednio w ulicę, przy której jest Chrissy's Paradise, więc wysiadamy pod samym hotelem. To było naprawdę bardzo przyjemne popołudnie.

wtorek, 12 września 2023

Agia Pelagia plażami słynie

Agia Pelagia - czytaj "Aja Pelaja" to mała wioska oddalona około 20 kilometrów na wschód od Heraklionu. Takie położenie miejscowości sprawia, że jest obecnie chętnie odwiedzanym nadmorskim kurortem. Choć znajdujące się tu plaże nie należą może do najszerszych, to ich urokliwe położenie w zatokach pośród skał i klifów naprawdę zachwyca. 
A odpowiedź na pytanie co tak rozbawiło naszą młodzież znajdziecie na zakończenie tego odcinka. 
Do miasteczka jedziemy hotelowym busem - postanowiliśmy spędzić tu popołudnie. Jak się okazuje wioska zagospodarowana jest wzdłuż głównej drogi wiodącej w dół do centrum miasteczka i centralnej plaży. Znajdują się tutaj hotele i pensjonaty, tawerny, a także sklepy z pamiątkami, kilka wypożyczalni samochodów (m.in. rekomendowanej przeze mnie wypożyczalni Carsspot) oraz wypożyczalni sprzętu do nurkowania.

Infrastruktura turystyczna znajduje się głównie w centrum, zaś grecki kościół prawosławny Ekklisia Agia Pelagia - będący siedzibą klasztoru z XIII wieku usytuowany jest w głębi wyspy, z dala od morza, po prawej stronie drogi, pośród pól i gospodarstw rolnych. W trakcie naszego pobytu obok niego prowadził objazd do trasy szybkiego ruchu łączącej Heraklion z Chanią. Z kolei skręcając z głównej drogi w lewo, właśnie przy hotelu Chrissys Paradise, krętą asfaltową drogą można dotrzeć do kolejnych resortów hotelowych Blue Bay Resort, Peninsula Resort &Spa, Seaside - oddalonych już znacznie od centrum. Na szczęście hotel Chrissys Paradise położony jest tak, że zarówno centrum miasteczka, plaża centralna, plaża Mononaftis oraz plaża Psaunoamara są w zasięgu 20-minutowego spaceru. I to na te plaże Was zapraszam.

Paralia Agia Pelagia - plaża centralna

Chyba najbardziej znaną plażą w Agia Pelagia, lecz moim zdaniem nie najpiękniejszą jest plaża centralna. Łatwo dojechać tu samochodem - parking miejski dostępny jest w cenie 4€/dzień, choć można znaleźć też darmowe miejsca parkingowe. 

Plaża ta z reguły - w zależności od przypływu - jest raczej wąska i wypełniona szczelnie leżakami i parasolami.
Cała linia brzegowa usiana jest także plażowymi tawernami i sklepikami. Bo choć mało jest miejsca na leżaki, to zawsze można spędzić czas w barze z widokiem na zatokę.  
Zaskakujące, jak tanio można tu kupić wodę - w markecie przy samej plaży 1,5 l. woda kosztowała 0,70 EUR. 
Na plaży można wynająć 2 leżaki i parasol za ok. 10€. My zamiast plażowania wybraliśmy spacer wzdłuż zatoki.
Z przyjemnością zajrzeliśmy do wnętrza małej kaplicy - Chapel Agia Pelagia, usytuowanej na brzegu zatoki. 
Kaplica ta została wykuta w skale - w jaskini Euresi, 
w miejscu ruin starożytnego miasta Apollonia, gdzie w 1300 roku odnaleziono ikonę Świętej Pelagii. 
Kaplicę odrestaurowano w 2020 roku.
Kaplica pięknie wpisuje się w nadmorski krajobraz i będąc na plaży Agia Pelagia bez trudu ją znajdziecie. 
Tuż przed nią wybudowano nietypową dzwonnicę. 
Warto przespacerować się dalej wzdłuż brzegu aż do końca przylądka Souda.
Warto mimo to wspiąć się chociaż na okoliczny cypel.
Nie dotrzemy wprawdzie do plaży Filakes po drugiej stronie cypla - dostęp do niej jest jedynie łódką lub bezpośrednio ze znajdującego się tam hotelu.
Na tym punkcie widokowym kończy się droga. 
Jak widzicie część tego spaceru przebiega po betonowym chodniku, a następnie ścieżka zamienia się na bloki skalne.
Krystalicznie czysta woda sprawia, że zatoka jest świetną bazą nurkową. Miejsce to jest także osłonięte od wiatru. Warto oczywiście wziąć buty do wody, żeby nie poślizgnąć się na skalistym dnie. Poza tym dostrzegalne są jeżowce.
Kiedy zaś przespacerujemy się w przeciwną stronę dojdziemy do tarasu ze stolikami przeznaczonymi właśnie do podziwiania krajobrazu zatoki.   
Miejsce to jest dostępne dla wszystkich turystów, a stoliki nie przynależą do żadnej restauracji.

Paralia Mononafti
Na plażę Mononafti trafiłam zupełnie przypadkiem. Drugiego dnia pobytu, kiedy wybrałam się na poranny jogging, swoim zwyczajem zaczęłam eksplorować okolicę. Po wyjściu z hotelu skierowałam się w lewą stronę i asfaltową droga podbiegłam na górę. Przede mną pojawiły się olbrzymie resorty hotelowe, pomiędzy którymi dostrzegłam niepozorną ścieżkę prowadzącą na plażę. 
Taki oto chodnik wyprowadził mnie pomiędzy budynkami bezpośrednio na plażę.
O 7:00 rano jeszcze tu pusto i cicho, a odległość jaką pokonałam z hotelu to zaledwie 1,3 km. 
Drobnożwirkowa plaża zajmuje małą powierzchnię.
Ponieważ znajduje się z dala od centrum miasta jest dość kameralna. W zdecydowanej większości korzystają z niej goście hotelowi Blue Bay Resort i okolicznych obiektów hotelowych. W pobliżu znajdziecie bezpłatny parking, zaś za wynajęcie 2 leżaków zapłacicie 10 EUR.

Klify Sunset Cliffs
Coś co bardzo zaskoczyło mnie w drodze powrotnej z plaży Mononafti do hotelu Chrissy's Paradise to oznaczone na google maps Sunset Cliffs. Po wyjściu z plaży mogłam wrócić tą samą drogą, czyli skręcić w lewo, albo skierować się asfaltową drogą w prawo. 
Dzięki temu wybiegłam na niepozorne miejsce, które gdyby nie oznaczenie na mapach google, wcale by mnie nie zainteresowało. Słońce grzało już coraz mocniej i mimo krótkiego dystansu chciałam już jak najszybciej wrócić do hotelu.
Jak się okazało na końcu drogi znajdowało się wysokie urwisko skalne.
Zdjęcie nie oddaje wysokości jaka dzieliła mnie od wody, ale uwierzcie na żywo zrobiło to na mnie wrażenie.

Paralia Psaromoura
No i wreszcie najpiękniejsza plaża w Agia Pelagia. Aby się do niej dostać należy z hotelu skręcić w prawo i iść główną asfaltową drogą w stronę centrum miasteczka. Niespełna 2 km spacer z hotelu tą drogą zajmie Wam ok. 25 minut. Można też poprosić kierowcę hotelowego shuttla, aby zatrzymał busa
vis a vis Supermarketu 
przy zejściu na plażę Psaromoura. 
Wówczas będziecie mieli do pokonania około 200 metrów asfaltową ścieżką w dół. Po zejściu w dół proponuję najpierw skierować się w prawą stronę, skąd roztacza się piękna panorama na zatokę.  
I oto przed nami widziany od drugiej strony cypel i kolejna plaża Kladissos, dostępna dla gości hotelowych Out of The Blue Resort.
Stojąc twarzą do morza i patrząc z kolei w lewą stronę widoki stają się coraz to ciekawsze.
Bo to co najpiękniejsze to właśnie plaża Psaromoura. Lazur wody i jej szmaragdowy kolor sprawiają, że już nie zwlekamy i pospiesznie wędrujemy w jej stronę.
Plaża usytuowana jest poniżej Blue Bay Resort (białe budynki), a to oznacza, że będziemy mogli wrócić do Chrissys Paradise krótszą drogą (1,6 km).
Tak naprawdę goście mieszkający w hotelach na wzgórzu mają do dyspozycji dwie plaże - opisaną wcześniej Mononaftis i właśnie plażę Psaromoura.
Plaża ta jest bardziej popularna wśród turystów.
Oczywiście są tutaj płatne leżaki, ale jest także miejsce na rozłożenie własnego ręcznika.
Nas urzekła przejrzysta i ciepła woda Morza Kreteńskiego.
Konieczne są buty, bo bloki skalne znajdujące się głębiej w wodzie są bardzo śliskie. Dość szybko robi się głęboko, a im bliżej skał tym bardziej niebezpiecznie.
Zresztą największą atrakcję stanowi okno skalne, w które nie tylko można wpłynąć, ale także z tej skały wielu śmiałków skacze prosto do wody.
Mimo iż kamyczek znaleziony tutaj miał przynieść mi szczęście, nie zdecydowałam się na skok :) 
Na plaży jest bar i wypożyczalnia sprzętu wodnego. Można także wypożyczyć rowery wodne,
lub przepłynąć motorówką 
przez okoliczne zatoki, podziwiając wszystkie plaże Agia Pelagia.
Ceny w plażowym barze z całą pewnością nie są wyższe od tych nad Bałtykiem :) Na plaży jest także przebieralnia i prysznic ze słodką wodą.
Po zakończonym plażowaniu wspinamy się po schodach 
w stronę kapliczki Agia Marina Psaromouras Chapel, ponieważ do hotelu Chrissy's Paradise chcemy wrócić górą.
Stąd doskonale widać amatorów skoków ze skały.
Poniżej kaplicy widoczna jest jeszcze plaża Psaromoura i droga, którą przyszliśmy,
a dosłownie kawałek dalej dostrzeżemy plażę Mononaftis. Przez teren hotelu wychodzimy na asfaltową drogę prowadzącą już z górki prosto do Chrissy's Paradise. 
I tak oto pokazałam Wam trzy plaże Agia Pelagia. Mam nadzieję, że jeśli choć trochę zaraziłam Was chorobą zwaną "podróżowaniem" kiedyś sami zdecydujcie, która z nich najbardziej przypadnie Wam do gustu. 

I jeszcze obiecana odpowiedź na pytanie z początku posta: 
Reakcja Oskara i Zuzi przedstawiona na pierwszym zdjęciu spowodowana była tekstem Radka, po zrobieniu tego zdjęcia: 
"Moja Kreta... zostaję tu na dłużej". 

Printfriendly