niedziela, 20 stycznia 2019

Meteory czyli sam środek nieba

Zapewne Meteory kojarzą się Wam prędzej z gwiazdozbiorem, niźli z klasztorem, ale prawda jest taka, że i jedno, i drugie bliskie jest gwiazd. Tytuł mojego posta to dosłowne tłumaczenie z języka greckiego słowa "meteoros" co oznacza "środek nieba" albo "zawieszone w powietrzu". Zatem Meteory to po prostu zawieszone wysoko na skałach klasztory. Ten cud architektoniczno-przyrodniczy wpisany został na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Ruszamy więc na ich zwiedzanie i choć wszystkich klasztorów jest 24 (znaczna część popadających w ruinę), czynnych jest jedynie sześć. Wstęp do każdego Monastyru kosztuje 3 EUR. Tak więc o 9:30 odjeżdżamy z parkingu hotelowego w Kalampace i kierujemy się do Kastraki, zgodnie z drogowskazami "Meteora". Naszym pierwszym punktem będzie 

St Nicholas Anapafsas - Klasztor św. Mikołaja Odpoczywającego 

Nie wiadomo czy nazwa ta pochodzi od imienia założyciela klasztoru Anapafsasa, czy z dosłownego tłumaczenia tego słowa jako "miejsce odpoczynku". Ten najmniejszy z działających monastyrów otwiera szlak Meteorów od strony Kastraki. Z samej wioski Kastraki dzieli go niedługi spacer, a dojazd z Kalambaki zajmuje nam niespełna kwadrans. 
Droga jest kręta, a niezwykłe pejzaże dziwnych formacji skalnych, są dla nas świetnym początkiem naszej dzisiejszej wycieczki.

sobota, 12 stycznia 2019

Jestem królem, czyli jedna noc w Kalambace

Sami przyznacie, że tytuł może być źródłem wielu skojarzeń. Jasne, że czujemy się królami życia, ale bez przesady, a mój przewrotny tytuł wziął się z nazwy hotelu, w którym, spędzamy pierwszą noc - noc poprzedzającą zwiedzanie Meteorów.

Hotel King - Kalambaka

Rezerwacji noclegu w hotelu w Kalambace tym razem dokonuję za pośrednictwem serwisu booking. Hotel King znajduje się w miejscowości Kalambaka przy ulicy Trikalon 97. To jedna z główniejszych ulic w miejscowości słynącej jako najlepsza baza wypadowa do zwiedzania Meteorów.
Kiedy oglądam zdjęcia w serwisie mam nawet podejrzenie, czy te góry na zdjęciu to nie zostały za pomocą photoshopa po prostu doklejone. 
bo góry wyglądają jakby wyrastały z dachu. Wrażenie niesamowite.

Siga-siga czyli greckiej sagi ciąg dalszy

Siga-siga to bardzo popularny zwrot słyszany niejednokrotnie w rozmowach Greków. Wyrażenie to oznacza: powoli, spokojnie, nie spiesz się! Zupełnie jak z pisaniem mojego bloga. Powoli, spokojnie z taką właśnie grecką filozofią życia. Wiem, że czasem jest rozwlekle, że z wakacji już dawno wróciłam, a relacja ciągnie się miesiącami. No cóż kochani - rozkoszujcie się życiem, tak jak ja swoimi podróżami: Trzy - cztery dni pobytu najpierw planowane miesiącami, a potem miesiącami opisywane :) :) 
Już troszkę tej greckiej natury poczuliśmy w Atenach w 2015 roku. I muszę Wam powiedzieć, że to była miłość od pierwszego wejrzenia. Już wtedy postanowiliśmy, że do Grecji wrócimy nie raz. No i tak się właśnie stało....bo po wakacjach na greckiej wyspie Korfu postanowiliśmy polecieć drugi raz do Salonik. 
He, he - nie to że drugi raz polecieć, ale że drugi raz postanowiliśmy. Pierwszy raz w 2017 roku to nawet bilety kupiliśmy, ale nasz ulubiony przewoźnik Ryanair zrobił psikusa i Saloniki z zimowego rozkładu lotów po prostu zdjął. Oczywiście nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - bo wówczas za otrzymane vouchery przeprośne polecieliśmy do Izraela. A Saloniki i tak nie uciekły, bo do Salonik finalnie polecieliśmy w dniach 19-23 października 2018 roku, w sprawdzonym już towarzystwie Ani i Arka.
Oj wiem, wiem, że zdjęcie w tym miejscu robi się nudne, ale to już moja tradycja.

niedziela, 6 stycznia 2019

Albania z Korfu na jeden dzień

Na zakończenie opisu naszych tegorocznych wakacji przedstawiam Wam post z jednodniowej wycieczki do Albanii z dnia 17 sierpnia 2018 roku. Niejednokrotnie podczas pobytów wakacyjnych wyrywamy się na tzw. dobowe wycieczki do innych najbliższych krajów. I tak np. wiele lat temu, będąc na wypoczynku w Świnoujściu mieliśmy okazję uczestniczyć w dobowej wycieczce autokarowo-promowej Szwecja-Dania ze zwiedzaniem Kopenhagi i Malmo, innym razem podczas wakacji w Bieszczadach udaliśmy się na autokarową wyprawę do Lwowa, kolejny raz - także z Bieszczad wybraliśmy podróż do Sarospatak i Miskolca na Węgrzech. Zawsze lubiliśmy tego typu wypady, niezależnie od tego czy organizowane są samodzielnie, czy przez lokalne biura podróży. Kilkanaście lat temu spędzając urlop na Suwalszczyźnie  - wybraliśmy się na jednodniowe wycieczki autem do Wilna, czy kolejny raz do Drusskiennik. Sądzę, że jest to doskonała forma odkrywania kolejnych perełek na mapie Europy. 
Podczas urlopu na Korfu wyruszamy więc na wycieczkę do Albanii, a ponieważ Korfu i Albanię łączy morze wybieramy drogę morską. Nie pomyślcie tylko, że to z Sidari wycieczka wpław :)

Organizacją wycieczki zajmuje się lokalne biuro podróży NSK Travel z siedzibą w Dassi. https://www.nsk-travelcorfu.com/
Decydujemy się na skorzystanie z usług biura przede wszystkim z uwagi na transfery i transport do Albanii - chcąc zrobić to samodzielnie musielibyśmy podstosować się pod regularny rozkład promów Finikas czy Ionian Seaways.
Cena regularnego połączenia promowego w dwie strony to 47,60 EUR za osobę dorosłą i 26 EUR za dziecko, a i czas podróży w jedną stronę promem to ok. 70 minut. Tymczasem korzystając z wycieczki NSK Travel otrzymujemy cenę 25 EUR za osobę dorosłą i 18 EUR za dziecko i skracamy łączny czas podróży w obie strony do 100 minut. 
 

środa, 26 grudnia 2018

Dookoła Pantokratora

Pantokrator - to najwyższy szczyt wyspy Korfu. Góra wznosi się na wysokości 906 metrów nad poziomem morza - a to właśnie z poziomu morza startujemy. 
Ponieważ to nie moja bajka,  na szczyt zabierze nas Radek. 

niedziela, 23 grudnia 2018

Sidari i Kassiopi w jednym podejściu

Moja kolejna opowieść to już wspólna wycieczka do Sidari - tym razem już w komplecie. 
Sidari znane jest przede wszystkim przez swój Kanał Miłości. 
I nawet ten z Was, kto nigdy nie był na Korfu kiedy spojrzy na poniższą panoramę powie: Aaaa - to tu !!! Gdzieś to widziałem :)
 




Printfriendly