czwartek, 2 maja 2013

Smaczna Brukselka

Ach! Miałam jeszcze opowiedzieć Wam o SMACZNEJ BRUKSELCE.
Nie martwcie się - nie zamieniam mojego bloga w bloga kulinarnego. Jest już ich całkiem sporo w cyberprzestrzeni... Nawet jakiś czas temu, przez przypadek trafiłam na inną Myszę. Zwie się także Myszabe, co to pisze na Kuchennej Wyspie Smaków
Swoją drogą, to naprawdę nie wiem, która z nas była pierwsza.
To nie ja, tamten to nie mój blog. Ja jestem Mysza od podróżowania, latania, organizowania, etc...
A gotowanie (a właściwie pisanie o gotowaniu) zostawiam innym.

SMACZNA BRUKSELKA to właściwie smaczna Bruksela. Nie warzywko z rodziny kapustowatych, ale miasto, które smacznie dało się nam zapamiętać.
A dla Was, no cóż? Jeśli nie pojedziecie naszym śladem to, może chociaż posmakujcie fotografii
Jeśli chodzi o potrawy narodowe, to Bruksela - moi drodzy - FRYTKAMI stoi



Belgijskie frytki


sobota, 30 marca 2013

Bruksela w jeden dzień


Bruksela to kolejne odwiedzone przez nas 
miasto praktycznie bez rzeki. Niewiele takich miast w Europie, a stolic tym bardziej. Skrywaną od XIX wieku rzeką Brukseli jest Senne, która obecnie jest jedynie ściekiem płynącym podziemnymi kanałami miasta pod obecnym bulwarem Lemonnier i  Anspach.  Stąd także Bruksela zapożyczyła swoją nazwę.Wszak położenie Brukseli na podmokłych terenach sąsiadujących z rzeką Senne dało nazwę "Bruocsella", co w wolnym tłumaczeniu znaczy "wieś na bagnach".  Czuć to w tym mieście - uwierzcie na słowo. Powietrze jest niezwykle wilgotne - nie ma mowy moje panie o wyprostowanych włosach. Moja koleżanka śmieje się, że w Brukseli bez tony lakieru na włosach ani rusz!! Coś w tym jest. Nadto, przy moich skłonnościach do alergii na grzyby i pleśnie - nie powiem, żebym czuła się komfortowo. Nawet deszcz, który tu pada pewnie równie często niż w Anglii zagląda pod parasolki (choć w Londynie trafiłam na lepszą pogodę). Tak, czy inaczej - podjęliśmy kolejne wyzwanie, czas więc oddać się wycieczce po tej skromnie mówiąc "ulubienicy Europy".


Taka właśnie panorama Grand Placu

niedziela, 24 marca 2013

Tanie loty - odsłona druga

Tym razem - tanie loty w wersji lekko unijnej. Na początku stycznia udało mi się złapać kolejną okazję. Zakup biletów na stronie Ryanaira (http://www.ryanair.com/pl), tym razem do Brukseli, a właściwie oddalonego około 60 kilometrów od centrum Brukseli - Charleroi. Jak zwykle polityka Ryanaira oparta na locie z bagażem podręcznym.

czwartek, 7 marca 2013

Ramzowa dla całej rodziny

Ej ładnie, ładnie - za oknem słońce i pachnie już wiosną a na moim blogu zima... Śpimy, oj śpimy...
No niezupełnie planują i kupują się już wakacje, rezerwacje, potwierdzenia, a zimy jak nie było tak nie ma....
Tak się zrymowało, a tu przecież miało być dokończenie opowieści feryjnych. No to wreszcie o nartach.
Choć tego roku doszłam do kilku niezbyt optymistycznych wniosków. Nie wiem, czy za sprawą peseli, lenistwa, czy ogólnie niesprzyjających warunków - tak jak kiedyś na nartach jeździliśmy prawie wszyscy... teraz na nartach jeżdżą tylko niektórzy. No oczywiście poza dzieciarnią. A to właśnie i dlatego te wybierane przez nas stoki zawsze muszą spełniać niebieskie wymagania.

Szkółki narciarskie

I właśnie w Ramzowej z powodzeniem dzieci te początkujące dają radę. Mają tu świetne warunki do nauki, choć za kieszeń trzeba się trzymać!  Godzina  lekcji w szkółce SUN SKI  kosztuje 450 CK lub z wypożyczeniem sprzętu 600 CK.

sobota, 23 lutego 2013

A kiedy przyszła słota...

Jeździmy na narciochach już trzy dni. Wtorek przyniósł nam niespodziankę. Wieczorkiem zafundowano nam brak prądu. Kiedy przyszła pora na obiadokolację przyszło nam jeść przy świecach. Wreszcie można było powiedzieć ... że romantycznie. 
Może fotografie nie oddają rzeczywistości, ale wystarczy spojrzeć - Robert trzyma w ręku latarkę... bo przecież dziecko, jak nie widzi co je - to nie lubi tego jeść. 

Niesamowite, jaki to problem - wszyscy przyzwyczajeni do laptopów, noteboków, tabletów, telefonów komórkowych. 

sobota, 16 lutego 2013

O tym czy zima spłatała nam figla... Ostrużna 2013

Czas się zmierzyć z relacją z naszych zimowych ferii. Walizki rozpakowane, wszystko już wyprane, wyprasowane, a stroje narciarskie, kaski i sprzęt narciarski dawno wróciły na swoje półki na strychu...
A wpisu na blogu, jak nie było tak nie ma...Już się poprawiam:


Tym razem wybraliśmy się do znanej nam z ubiegłego roku Ostrużnej. Termin to  pierwszy tydzień   mazowieckich ferii: 26 stycznia - 2 luty 2013 roku.


Tegoroczna grupa mocno nam się rozrosła, do rozmiarów wręcz nieprzewidywalnych. Gdyby to człowiek wiedział - trzeba było nam cały autokar wynająć zamiast tułać się piętnastoma furami.
Tak, tak aż piętnastoma. Zebrało nas się w tym roku aż 54 osoby, dwa psy i chomik.
Niestety psy, chomik i Mysza dziwnym trafem :) nie znalazły się na tradycyjnej pamiątkowej fotce.

niedziela, 27 stycznia 2013

Czeski film


Witam w trakcie naszej kolejnej podróży. Postanowiłam zatytułować tak ten post zgodnie z kierunkiem naszego zimowego wyjazdu. Drugi rok z rzędu wybraliśmy Jesioniki.

Printfriendly