poniedziałek, 13 lutego 2012

Narty w Ramzowej

Dzień 2 - 23 stycznia 2012 roku
Poniedziałek wita nas oczywiście śniegiem, którego napadało w masakrycznych ilościach. Tutaj to naprawdę cieszy - dzieci wreszcie mają prawdziwe białe ferie.

Choć nie tylko dzieci cieszy taka ilość śniegu.

niedziela, 12 lutego 2012

Ramzowa 2012

No to startuję.... Co prawda z ferii wróciliśmy dwa tygodnie temu, ale moja glob-głowa zajęta byla planowaniem wakacji.

Dzień pierwszy – 22 stycznia 2012 roku - Niedziela

Uff! Wreszcie upragnione wyczekane ferie. W końcu spakowani, ubezpieczeni, po zaliczkach, rezerwacjach i innych takich…
Wszystko zgodnie z planem – grupa dopisała tym razem podwójnie.
Tradycyjnie:
  • ktoś miał jechać nie jedzie,
  • ktoś inny jedzie zamiast tego co nie pojedzie
  • – a na koniec tamten co miał nie jechać i tak pojedzie….


Myślę sobie że to już epidemia – wirus podróżowania, może inaczej zwany bakcylem… Poczuli, oj wszyscy poczuli i najzwyczajniej w świecie - przykro zostać w domu.


Dlatego tym razem bagatela 34 ludki.


Prawie wszyscy - brakuje dwóch rodzin (jeszcze 8 główek)

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Przygotowań czas!

Tak, tak... Nadeszła ta długo wyczekiwana chwila wyjazdu na ferie zimowe.
Tak, tak... długo, długo bo pierwsze e-maile z poszukiwaniami kwatery pojawiły się z datą
23 sierpnia ubiegłego roku
Tak, tak...latem planujemy ferie zimowe...a w trakcie ferii zimowych planujemy już wyjazdy letnie. I w tym właśnie tkwi tajemnica rozrastającej się w zastraszającym tempie "naszej" podróżniczej grupy. Tegoroczny wyjazd to nie pięć rodzin, ale już osiem - w sumie 34 osoby. Aż się boję, czy wszystko wypali :)
Tegoroczne ferie, a właściwie ich drugi tydzień planujemy spędzić w Czechach. 

piątek, 30 grudnia 2011

No i pozostało ledwie wspomnienie …

… no i kilka postów na blogu :)

Przed nami swoiste zakończenie opowieści o Bułgarii. Tutaj chciałam zamieścić trochę rozmaitości i ciekawostek, które mogą się przydać moim czytelnikom.
Wiem, że zbyt długo zwlekałam z napisaniem tego postu, ale do następnych wakacji macie jeszcze chwilkę, a więc każda rada mile widziana :)

Będzie troszkę rozmaitości:
Po pierwsze, jeśli chodzi o dojazd. My wybraliśmy trasę przez Rumunię, choć jest kilka alternatyw. Mnóstwo porad na temat dokładnych tras dojazdu znajdziecie na forum

http://www.bulgaricus.com/forum/viewforum.php?id=11

Ja z niego korzystałam i naprawdę polecam.
Jeszcze jedna cenna wskazówka, jeśli chodzi o dojazd przez Rumunię. Upraszam Was wszystkich o ostrożną i PRZEPISOWĄ jazdę. Policji są całe tłumy – w każdym mieście jeden patrol. Ograniczenia do 50 km/h są non stop i tego się trzeba trzymać. Bo musicie wiedzieć, że jak już Policja zatrzyma (a są jej tutaj trzy rodzaje) to nie popuści. Wiemy coś o tym!!! I To nie tylko w Rumunii, ale w Bułgarii także – niewiele brakowało aby jeden z kierowców stracił „prawko” na 3 miesiące.
Po wtóre, z takich większych porad – fajną zabawę zapewniają Aquaparki. Tutaj możecie zobaczyć jakie:




piątek, 16 września 2011

Nessebar, bułg. Несебър, a wymawiać można też i "Nesebyr"

Właśnie niewielkie miasteczko Nessebar było celem naszej wycieczki.
Pewnego pięknego dnia - kiedy wydawać się mogło niebo było zachmurzone i pogoda wcale, a wcale nie zapowiadała się na plażową, postanowiliśmy wyruszyć do Nessebaru. Już po godzinie okazało się, że słoneczko i tak nieźle dawało nam w kość!!!
Wypad zaplanowany był na okolice godziny 11.00, kiedy to wszyscyśmy w zamiarze mili dostać się do ichniego autobusu, który zawieźć miał nas do odległego o 4 km. Nesseberu. Kiedy dotarliśmy do przystanku okazało się, że już czeka na nim kolejne 30 osób, a że i nasza grupka liczyła 19 - szanse oceniliśmy na marne. Tak też się okazało - komunikacja miejska w Bułgarii jest ogólnodostępna, tania (1 leva dorosły, dzieci do 7 lat nie płacą!!!), ale i mocno zatłoczona.
Przy okazji rozkład: Burgas-Nessebar ( w Rawdzie trzeba dodać ok.35 minut): 6.20, 7.00, 9.00, 9.40, 11.40, 12.20, 14.20, 15.00, 17.00, 17.40, 19.40, 20.20.
Powrotny rozkład z Nessebaru ilustruje zdjęcie:



piątek, 9 września 2011

No to smacznego!

A więc do dzieła! Ten post będzie zawierał wyjątkowo mało treści, ale za to będzie wyjątkowo smacznie. No więc przyszła pora na bułgarską kuchnię w Rawdzie. Otóż restauracja, która wprowadziła nas w klimat bułgarskiej kuchni to polecana przez wszystkich na forum Bulgaricus.com - CHUCHURA.
 pisane cyrylicą

sobota, 3 września 2011

Rybka lubi pływać...Bułgarska kuchnia lekko zakrapiana

Halo! Halo! Czy wszyscy po kolacji? Towarzystwo najedzone? Bo już za chwilkę, za momencik razem ze mną przeniesiecie się w świat bułgarskiej kuchni.
Tak, tak - za chwileczkę - bo na rozgrzewkę kilka uzupełnień
Pierwsza zapomniana rzecz z plaży - nawiązująca powoli do klimatów kuchni bułgarskiej to caca.
Caca to takie cudowne małe rybki - ponoć szprotki - smażone na głębokim rozgrzanym oleju z lekka zakrapiane cytryną. Smakują wyśmienicie, a moja curuś zajadała je na plaży, jak frytki.
Całkiem spora porcja kosztowała w barze na plaży 4 LEVA - około 8,50 zł.
Tutaj moja Adka zajadająca cacę

Printfriendly