sobota, 23 listopada 2013

Watykan, ech Watykan

Ech.. mawiali wszyscy na Watykan musicie poświęcić cały dzień. A my nie mamy aż tak dużo czasu... Do Watykanu wybieramy się w niedzielę, tak aby załapać się na cotygodniowy Anioł Pański. Ponieważ zdajemy sobie sprawę, że tak pomyślą wszyscy wyjeżdżamy z domu dość wcześnie, bo o 8:00 rano. Jedziemy metrem (czerwona linią) z rodzimej stacji NUMIDIO QUADRATO szesnaście stacji. Wysiadamy z metra na stacji OTTAVIANO i spokojnie możemy iść za tłumem - wiodącą prosto ulicą via Ottaviano. Prawie truchtem mijamy poszczególne grupy turystów - a to Polaków, a to brazylijską młodzież w kolorach narodowych. Już po drodze, co chwila zaczepiają nas sprzedawcy proponując zakup chorągiewki z Papa Francesco. Via Ottaviano prowadzi nas do samych murów państwa watykańskiego i tu zamienia się w ulicę via di Porta Angelica. 

poniedziałek, 11 listopada 2013

Starożytny Rzym - część druga

Teatr Marcellusa

Schodzimy z placu Kapitolińskiego w kierunku Tybru. W tej części wzgórza kapitolińskiego znajduje się strome zbocze skalne, z którego zgodnie z legendą strącono Tarpeę za to, że w czasie obrony Kapitolu zdradziła wrogom dogodne przejście do twierdzy. Od jej imienia skała została nazwana Tarpejską i od tego czasu zrzucano z niej zdrajców. 

piątek, 8 listopada 2013

Starożytny Rzym

Oj niełatwa to była noc, niełatwa. Via Tuscolana nie zasypia nigdy, to i ja miałam z tym problem.
Na kolejną noc obowiązkowo zatyczki do uszu. Wszak ja prowincjonalny zwierz nie zwyczajna jestem takich hałasów na co dzień słyszeć, a tym bardziej w ich dźwięku do snu się utulić :) A tu trzeba rankiem wstać i czym prędzej ruszać w trasę, bo zamiast bloga "Mysza w trasie" czytać będziecie bloga "Ślimak w trasie".
Godzina 9:00 wyjście z domu - chcemy przecież dostać się do Koloseum jeszcze przed tłumem. Wsiadamy więc w metro na stacji NUMIDIO QUADRATO w kierunku BATITSTINI i jedziemy dziesięć stacji do TERMINI. Tu przesiadamy się w linię B w kierunku LAURENTINA i wysiadamy na drugiej stacji COLOSSEO. Taka podróż kosztuje każdego z nas bilet jednorazowy za 1,50 EUR. Bilet BIT ważny jest 100 minut od pierwszego skasowania i obowiązuje na dowolną ilość podróży autobusami, czy tramwajami, ale na jedną podróż metrem. Oczywiście mimo przesiadki w metrze na inną linię obowiązuje jeden taki bilet, dotąd dopóty nie przekroczy się bramki. Około godziny 9:30 stoimy pod Koloseum. 


niedziela, 3 listopada 2013

Rzym na weekend

Początek listopada. Za oknem deszcz i słota, choć i tak początek jesieni nas rozpieszcza.
Wypadałoby zacząć pisać, a tu jakoś brakuje weny. Włączam więc telewizor, a tam na Polsat Film: "Jedz, módl się kochaj" i Julia Roberts przechadzająca się po Wiecznym Mieście. Przełączam dalej: program "Ewa gotuje" i Ewa Wachowicz serwująca włoską kuchnię. Tak - wszystkie znaki na niebie i ziemi zaganiają mnie do klawiatury. 
A więc zaczynamy relację z naszego weekendu w Rzymie!!!

 Jest piątek - 18 października 2013 r. samo południe. Razem z mężem pakujemy się do bryki i ruszamy - via Modlin. 

piątek, 18 października 2013

Bagażowe ceregiele

Ech - niestety walizki już spakowane. Wszystko, co dobre szybko się kończy i nasz urlop także dobiegł końca. 24 sierpnia 2013 - sobota wracamy już do domu. O 7:30 wsiadamy więc w Hebrosa - mimo iż bilety mieliśmy kupione na następny autobus kierowca zgodził się zabrać nas wcześniej. Po dwóch godzinach jesteśmy znowu na Centralnej Avtogarze w Sofii. Tym razem postanowiłam dokładnie odrobić pracę domową i dla forumowiczów spisać znajdujące się tam rozkłady jazdy, które mogą przydać się w planowaniu podróży nad Morze Czarne.
http://www.bulgaricus.com/forum/viewtopic.php?id=10209

Tradycyjnie na lotnisko dostajemy się taksówką. Niezwykle miły taksówkarz (władający biegle językiem angielskim) opowiada nam o swoich wakacyjnych planach w Grecji. Dużo Sofijczyków właśnie tam - nad "Morzem Białym" spędza swoje wakacje. 
Samolot podstawiony jest o czasie, jednak kiedy już znajdujemy się na pokładzie, dziwnym trafem nie dostajemy zgody na start. Stewardessa informuje nas o drobnej usterce technicznej samolotu. Czas oczekiwania wydłuża się. Mamy 40 minutowe opóźnienie. Kiedy w końcu o 15:20 po usunięciu usterki startujemy - aż mi się łza w oku zakręciła. Polubiłam tę naszą Bułgarię i aż smutno wracać do domu. 
Opóźnienie na Okęciu spada już do 20 minut. Teoretycznie zaraz moglibyśmy być w domu, żeby nie... 

Uszkodzenie walizki w samolocie

No właśnie - najpierw długotrwałe oczekiwanie przy taśmach na odbiór bagażu.... A kiedy już wreszcie (po 30 minutach oczekiwania) bagaż nadjechał - okazało się, że moja walizka jest uszkodzona. Dziura wielkości orzecha włoskiego. 

Szybko sprawdzam ubezpieczenie bagażu AXA travel - niestety nie obejmuje ono mechanicznych uszkodzeń. W takiej sytuacji odpowiada przewoźnik. Idę więc na lotnisku do punktu reklamacyjnego. Znajduje się on po prawej stronie taśm (stojąc twarzą do monitorów).

niedziela, 13 października 2013

Asenowgrad

Drugi dzień pobytu w Plovdiv postanowiliśmy przeznaczyć na Rodopy. Trochę to za mocno powiedziane, bo przecież przyjechaliśmy tu z dziećmi (co przyznać muszę - nadto leniwymi na górskie wędrówki). Wybieramy więc Asenowgrad. Miasto z racji ilości znajdującym się w nim cerkwi, kaplic i monastyrów nazwane zostało Bułgarskim Jeruzalem. Słynie też z malowniczej Twierdzy Asena (cara Iwana Asena II). Miejscowe krawcowe uczyniły zaś z Asenowgradu stolicę mody ślubnej. Dla nas będzie to brama do Rodopów Zachodnich oraz masywów Dobrostan i Czernatica.

sobota, 12 października 2013

Plovdiv - stare czy nowe?

Dojazd do Plovdiv i z Plovdiv...

 Na dworzec w Plovdiv dojechaliśmy w czwartek 22.08.2013 tuż przed godziną 14:00. Przed nami półtora dnia i dwie noce na zwiedzanie tego miasta i jego okolic. Wszak w Plovdiv znajduje się lotnisko mojej ulubionej linii lotniczej Ryanair, więc może warto poznać to miasto bliżej... 
Kto wie - może w przyszłym roku przyjdzie nam tędy dotrzeć na bułgarskie wybrzeże?

Printfriendly