niedziela, 5 stycznia 2014

Good bye Roma, a raczej do zobaczenia...

Ach! I przyszedł czas powrotu. Wylot planowany na godzinę 17:30, mamy więc jeszcze całkiem sporo czasu i to przecież nie czasu na pakowanie, ale na zwiedzanie kolejnych zakątków Rzymu.  Na szczęście możemy bagaże przechować na kwaterce. 
Dzisiejsze pierwsze i prawie ostatnie kroki prowadzą nas zgodnie z drogowskazem...

niedziela, 8 grudnia 2013

O tym, jak uciekaliśmy przed tłumem, który i tak nas dogonił...

Wciąż jeszcze czujemy za sobą oddech Watykanu, mimo iż tuż po nabożeństwie przysiedliśmy sobie na schodach przy sklepie z pamiątkami, żeby przeczekać tę tłumną masę. Po odpoczynku wyruszyliśmy wcale nie centralną ulicą via della Concilazione, ale boczną ulicą Borgo Santo Spirito. Jednak ulice te spotykają się tuż przed mostem Ponte Vittorio Emanuelle II.  




sobota, 23 listopada 2013

Watykan, ech Watykan

Ech.. mawiali wszyscy na Watykan musicie poświęcić cały dzień. A my nie mamy aż tak dużo czasu... Do Watykanu wybieramy się w niedzielę, tak aby załapać się na cotygodniowy Anioł Pański. Ponieważ zdajemy sobie sprawę, że tak pomyślą wszyscy wyjeżdżamy z domu dość wcześnie, bo o 8:00 rano. Jedziemy metrem (czerwona linią) z rodzimej stacji NUMIDIO QUADRATO szesnaście stacji. Wysiadamy z metra na stacji OTTAVIANO i spokojnie możemy iść za tłumem - wiodącą prosto ulicą via Ottaviano. Prawie truchtem mijamy poszczególne grupy turystów - a to Polaków, a to brazylijską młodzież w kolorach narodowych. Już po drodze, co chwila zaczepiają nas sprzedawcy proponując zakup chorągiewki z Papa Francesco. Via Ottaviano prowadzi nas do samych murów państwa watykańskiego i tu zamienia się w ulicę via di Porta Angelica. 

poniedziałek, 11 listopada 2013

Starożytny Rzym - część druga

Teatr Marcellusa

Schodzimy z placu Kapitolińskiego w kierunku Tybru. W tej części wzgórza kapitolińskiego znajduje się strome zbocze skalne, z którego zgodnie z legendą strącono Tarpeę za to, że w czasie obrony Kapitolu zdradziła wrogom dogodne przejście do twierdzy. Od jej imienia skała została nazwana Tarpejską i od tego czasu zrzucano z niej zdrajców. 

piątek, 8 listopada 2013

Starożytny Rzym

Oj niełatwa to była noc, niełatwa. Via Tuscolana nie zasypia nigdy, to i ja miałam z tym problem.
Na kolejną noc obowiązkowo zatyczki do uszu. Wszak ja prowincjonalny zwierz nie zwyczajna jestem takich hałasów na co dzień słyszeć, a tym bardziej w ich dźwięku do snu się utulić :) A tu trzeba rankiem wstać i czym prędzej ruszać w trasę, bo zamiast bloga "Mysza w trasie" czytać będziecie bloga "Ślimak w trasie".
Godzina 9:00 wyjście z domu - chcemy przecież dostać się do Koloseum jeszcze przed tłumem. Wsiadamy więc w metro na stacji NUMIDIO QUADRATO w kierunku BATITSTINI i jedziemy dziesięć stacji do TERMINI. Tu przesiadamy się w linię B w kierunku LAURENTINA i wysiadamy na drugiej stacji COLOSSEO. Taka podróż kosztuje każdego z nas bilet jednorazowy za 1,50 EUR. Bilet BIT ważny jest 100 minut od pierwszego skasowania i obowiązuje na dowolną ilość podróży autobusami, czy tramwajami, ale na jedną podróż metrem. Oczywiście mimo przesiadki w metrze na inną linię obowiązuje jeden taki bilet, dotąd dopóty nie przekroczy się bramki. Około godziny 9:30 stoimy pod Koloseum. 


niedziela, 3 listopada 2013

Rzym na weekend

Początek listopada. Za oknem deszcz i słota, choć i tak początek jesieni nas rozpieszcza.
Wypadałoby zacząć pisać, a tu jakoś brakuje weny. Włączam więc telewizor, a tam na Polsat Film: "Jedz, módl się kochaj" i Julia Roberts przechadzająca się po Wiecznym Mieście. Przełączam dalej: program "Ewa gotuje" i Ewa Wachowicz serwująca włoską kuchnię. Tak - wszystkie znaki na niebie i ziemi zaganiają mnie do klawiatury. 
A więc zaczynamy relację z naszego weekendu w Rzymie!!!

 Jest piątek - 18 października 2013 r. samo południe. Razem z mężem pakujemy się do bryki i ruszamy - via Modlin. 

piątek, 18 października 2013

Bagażowe ceregiele

Ech - niestety walizki już spakowane. Wszystko, co dobre szybko się kończy i nasz urlop także dobiegł końca. 24 sierpnia 2013 - sobota wracamy już do domu. O 7:30 wsiadamy więc w Hebrosa - mimo iż bilety mieliśmy kupione na następny autobus kierowca zgodził się zabrać nas wcześniej. Po dwóch godzinach jesteśmy znowu na Centralnej Avtogarze w Sofii. Tym razem postanowiłam dokładnie odrobić pracę domową i dla forumowiczów spisać znajdujące się tam rozkłady jazdy, które mogą przydać się w planowaniu podróży nad Morze Czarne.
http://www.bulgaricus.com/forum/viewtopic.php?id=10209

Tradycyjnie na lotnisko dostajemy się taksówką. Niezwykle miły taksówkarz (władający biegle językiem angielskim) opowiada nam o swoich wakacyjnych planach w Grecji. Dużo Sofijczyków właśnie tam - nad "Morzem Białym" spędza swoje wakacje. 
Samolot podstawiony jest o czasie, jednak kiedy już znajdujemy się na pokładzie, dziwnym trafem nie dostajemy zgody na start. Stewardessa informuje nas o drobnej usterce technicznej samolotu. Czas oczekiwania wydłuża się. Mamy 40 minutowe opóźnienie. Kiedy w końcu o 15:20 po usunięciu usterki startujemy - aż mi się łza w oku zakręciła. Polubiłam tę naszą Bułgarię i aż smutno wracać do domu. 
Opóźnienie na Okęciu spada już do 20 minut. Teoretycznie zaraz moglibyśmy być w domu, żeby nie... 

Uszkodzenie walizki w samolocie

No właśnie - najpierw długotrwałe oczekiwanie przy taśmach na odbiór bagażu.... A kiedy już wreszcie (po 30 minutach oczekiwania) bagaż nadjechał - okazało się, że moja walizka jest uszkodzona. Dziura wielkości orzecha włoskiego. 

Szybko sprawdzam ubezpieczenie bagażu AXA travel - niestety nie obejmuje ono mechanicznych uszkodzeń. W takiej sytuacji odpowiada przewoźnik. Idę więc na lotnisku do punktu reklamacyjnego. Znajduje się on po prawej stronie taśm (stojąc twarzą do monitorów).

Printfriendly